Zmiana frontu w Niemczech. Mają dość Chińczyków

W Berlinie rośnie presja na twardszy kurs wobec Chin. W tle pojawiają się obawy o przyszłość europejskiego przemysłu, szczególnie niemieckiego. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ma w orędziu o stanie Unii ogłosić znaczne zaostrzenie ochrony przed chińskim importem – informuje "Rzeczpospolita".

ChinyW Berlinie rośnie presja na twardszy kurs wobec Chin
Źródło zdjęć: © getty images
Katarzyna Kalus

Jeszcze niedawno Volkswagen sprzedawał w Chinach ok. 40 proc. swoich samochodów, ale ten udział gwałtownie spada. To jeden z sygnałów, że zależność niemieckich firm od chińskiego rynku przestaje być postrzegana jako stabilna przewaga.

Albo odejdziemy od globalizacji w obecnym kształcie, albo zniknie cały europejski przemysł, przede wszystkim niemiecki – słyszy "Rzeczpospolita" w stolicy Republiki Federalnej. To oznacza zasadniczy zwrot w polityce Niemiec.

DLA CIEBIE
Wolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2 


Zmiana frontu w Niemczech dotyczy nie tylko pojedynczych firm, ale całego modelu współpracy gospodarczej z Chinami. W tym ujęciu globalizacja w dotychczasowej formule ma być postrzegana jako ryzyko dla przemysłu w Europie.

– Wchodzimy w okres tego, co bym nazwał China-Schock 2.0. Chiny tak bardzo rozwinęły swój przemysł, że teraz bezpośrednio uderzają w serce niemieckiej machiny gospodarczej – mówi w rozmowie z "Der Spiegel" amerykański ekonomista Brad Setser.

Jak zauważa "Rzeczpospolita", po wygranej AfD w Saksonii-Anhalt sprawa nabiera politycznego wymiaru. Upadek niemieckiego przemysłu jest jednym z czynników, które napędzają głosy na rzecz skrajnej prawicy. Kanclerz Friedrich Merz uruchomił warty 500 mld euro fundusz na rzecz odrodzenia produkcji – przypomina dziennik.

Po raz pierwszy w tym roku nadwyżka handlowa Chin z Unią stała się większa niż ze Stanami Zjednoczonymi. Deficyt UE w handlu towarowym z Chinami w 2025 r. sięgnął około 360 mld euro, w porównaniu do 312 mld euro rok wcześniej. Kraje UE sprowadziły z Państwa Środka towary za 560 mld euro, a na tamtejszym rynku sprzedały towary warte niespełna 200 mld euro.

W tym roku ta nierównowaga zwiększa się nawet szybciej niż w ubiegłym. Z danych chińskiej administracji celnej wynika, że do maja eksport Chin do UE przewyższył import o niemal 144 mld euro. To wzrost o ponad 23 proc. w porównaniu do tego samego okresu 2025 r., gdy z kolei nadwyżka Chin zwiększyła się o 22 proc. w stosunku do pierwszych pięciu miesięcy 2024 r.

Konfrontacja z Chinami z pewnością będzie kosztowna, ale im dłużej będziemy zwlekali, tym te koszty będą większe – powiedział cytowany przez tygodnik "The Economist" przedstawiciel niemieckiego przemysłu.

Bruksela daje Pekinowi czas do października

"Rzeczpospolita" przypomina, że Bruksela dała Chińczykom czas do października, aby spełnili najważniejsze warunki Unii w tak kluczowych obszarach, jak ochrona praw intelektualnych czy reguły konkurencji. Takie wymagania postawił komisarz ds. handlu UE Maroš Šefčovič swojemu chińskiemu odpowiednikowi Wang Wentao. Xi Jinping domaga się zniesienia już istniejących ceł na import do UE chińskich aut elektrycznych.

W środę Komisja Europejska zaproponowała nowe rozporządzenie regulujące prawo zamówień publicznych w UE. To element ochrony przed chińską konkurencją. Nowe prawo daje możliwość wykluczenia z zamówień publicznych chińskich oferentów.

Jak informuje "Rz" w Berlinie coraz powszechniejsza jest opinia, że przyjęcie Chin do WTO (Światowa Organizacja Handlu) w 2001 r. było błędem. To była inicjatywa prezydenta USA Billa Clintona, jednak popierał ją ówczesny kanclerz Niemiec Gerhard Schröder.

Źródło: "Rzeczpospolita".

Wybrane dla Ciebie