Skandal w polskiej piłce. Prezes Wisły Kraków mówi o "najsurowszych konsekwencjach"

– Jeżeli do takich sytuacji dochodziło na najwyższym poziomie rozgrywkowym, trzeba również dokładnie sprawdzić, czy nie dochodziło do nich wcześniej – być może wielokrotnie. To oznaczałoby powrót do mrocznych czasów polskiej piłki – mówi w rozmowie z money.pl Jarosław Królewski, prezes i właściciel Wisły Kraków. Komentuje w ten sposób skandal wokół trenera Jagiellonii Białystok, który próbował wpływać na sędziego pod koniec sezonu.

Na pierwszym planie Jarosław Królewski. Tło wygenerowane przez Na pierwszym planie Jarosław Królewski. Tło wygenerowane przez AI (Z lewej: Adrian Siemieniec, Paweł Raczkowski)
Źródło zdjęć: © PAP | Leszek Szymański • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Michał WąsowskiŁukasz Kijek

W czwartek rano serwis Wirtualnej Polski Sportowe Fakty ujawnił incydent, który kładzie się cieniem na polskiej piłce nożnej. Trener Jagiellonii Białystok Adrian Siemieniec poprzez SMS-y próbował wpływać na sędziego meczu Jagiellonia – GKS Katowice, w którym pod koniec sezonu ważyły się losy obu klubów. Siemieniec pisał do sędziego Arkadiusza Kamila Wójcika, który z kolei przekazał wiadomości do sędziującego mecz Pawła Raczkowskiego – wynika z ustaleń dziennikarzy.

Tu przeczytasz cały artykuł:

Skandal wokół meczu Jagiellonia – GKS

"Paweł dzisiaj nam sędziuje" i "jeżeli może poczekać i nas uprzedzić, że ktoś jest blisko, to będę mógł zareagować" – napisał Siemieniec Wójcikowi. Chodziło o żółte kartki – w tamtym meczu aż ośmiu piłkarzom groziło zawieszenie na kolejne spotkanie, gdyby otrzymali żółtą tego dnia. Raczkowski, po otrzymaniu zrzutów ekranu z tych SMS-ów, odpisał koledze-sędziemu "Pozdrawiam serdecznie".


DLA CIEBIE
Wolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2 


Ostatecznie, w trakcie meczu, Raczkowski pokazał Białostoczanom tylko jedną kartkę – zawodnikowi, który nie był zagrożony zawieszeniem. Sportowe Fakty podkreślają, że przepisy PZPN zabraniają trenerom kontaktować się w jakikolwiek sposób z sędziami przed meczem.

Prezes Wisły Kraków: reakcja musi być maksymalnie stanowcza

Sprawa ta wywołała ogromne kontrowersje w środowisku piłki nożnej – wśród ekspertów, trenerów, działaczy i właścicieli klubów. Poprosiliśmy o komentarz Jarosława Królewskiego, właściciela i prezesa Wisły Kraków.

– Liczę, że to wszystko okaże się jakimś nieporozumieniem. Jeśli jednak te doniesienia się potwierdzą, właściwa komisja musi zareagować z maksymalną stanowczością i wyciągnąć najsurowsze konsekwencje przewidziane przepisami – ocenia Królewski.

– Jeżeli do takich sytuacji dochodziło na najwyższym poziomie rozgrywkowym, trzeba również dokładnie sprawdzić, czy nie dochodziło do nich wcześniej – być może wielokrotnie. To oznaczałoby powrót do mrocznych czasów polskiej piłki – podkreśla prezes Wisły Kraków.

Trener pisze do sędziego. Powrót do "mrocznych czasów"?

– Każdy, kto zna futbol, doskonale wie, co oznacza wykluczanie zawodników z kolejnych spotkań przez kartki i jak bardzo może to wpływać na wyniki oraz losy całego sezonu. W Wiśle Kraków wielokrotnie odczuwaliśmy skutki krzywdzących decyzji sędziowskich – również w sezonie zakończonym spadkiem. Dlatego takie doniesienia budzą szczególny niepokój - dodaje Królewski.

Prezes Wisły nawiązuje w swojej wypowiedzi do lat 90. XX wieku i wczesnych lat dwutysięcznych, kiedy to korupcja w polskiej piłce była zjawiskiem powszechnym. Dopiero jednak w 2003 r. do kodeksu karnego dodano tzw. przekupstwo sportowe, dzięki czemu wymiar sprawiedliwości mógł zacząć ścigać osoby m.in. ustawiające mecze.

W maju 2004 r. rozpoczęto szeroko zakrojone śledztwo, w trakcie którego zatrzymano ok. 600 osób, a w sprawę miały być zamieszane nawet 52 kluby piłkarskie z różnych lig. Jednym z głównych nazwisk wymienianych przy okazji tamtej afery był Ryszard Forbrich, ps. Fryzjer, który kierował grupą ustawiającą mecze. "Fryzjer" ostatecznie odsiedział wyrok 6 lat w więzieniu, z którego został wypuszczony ze względu na podeszły wiek.

Królewski: to brzmi absurdalnie

Jarosław Królewski zaznacza, że "jeśli" jest kluczowym słowem w sprawie trenera Jagiellonii. – Mam nadzieję, że te zarzuty się nie potwierdzą albo znajdą wytłumaczenie logiczne, bo szczerze, kontakt trenera z sędziami przed meczem brzmi tak absurdalnie, że naprawdę trudno uznać to za coś, co mogło się zdarzyć. Czekamy na rzetelne, pełne i publiczne wyjaśnienie sprawy – podkreśla nasz rozmówca.

Wybrane dla Ciebie