Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Jakub Ceglarz
Jakub Ceglarz
|

Fatalne prognozy PKB, recesja coraz bliżej. Co to oznacza dla Kowalskiego?

635
Podziel się:

Coraz więcej ekonomistów prognozuje, że w tym roku polska gospodarka zamiast się rozwijać, po raz pierwszy od prawie 30 lat się skurczy. Co to właściwie oznacza? Wyjaśniamy, jak spadek PKB odbija się na życiu zwykłego Polaka.

Polską gospodarkę czeka recesja. Co to oznacza dla każdego z nas?
Polską gospodarkę czeka recesja. Co to oznacza dla każdego z nas? (PAP, Leszek Szymański)
bETtLCpx

W czwartek mBank opublikował zrewidowane prognozy gospodarcze dla Polski na 2020 rok. Według ekspertów PKB zmniejszy się w ciągu roku o 4,2 proc.

Te szacunki przebił jeszcze bank Pekao.

bETtLCpz

Prognoz, które tak wyraźnie zakładają recesję w Polsce, było zresztą więcej. Wcześniej w podobnym tonie wypowiedziały się Credit Agricole, ING, Citi Handlowy czy Morgan Stanley.

Tylko co ta recesja oznacza? Wielu Polaków wciąż nie do końca ma świadomość, w jaki sposób spadek PKB (w przeciwieństwie do bezrobocia czy inflacji) przekłada się na ich codzienne życie.

Zobacz także: Obejrzyj: Był nauczycielem, dzięki jednej rozmowie został miliarderem
bETtLCpF

Ale technicznie mechanizm jest podobny. Zarówno inflacja, bezrobocie, jak i dynamika PKB są efektem tego, co przez cały rok działo się na poszczególnych polach (odpowiednio: ceny w sklepach, rynek pracy i cała gospodarka). Jeśli w rok stopa bezrobocia wzrosła o 10 pkt. proc., to znaczy, że 10 proc. Polaków straciło pracę. Tu działa to podobnie.

Na początek: co to jest PKB? Gdy zerkniemy do definicji, to dowiemy się, że jest to "zagregowana wartość dóbr i usług finalnych wytworzonych przez narodowe i zagraniczne czynniki produkcji na terenie danego kraju w określonej jednostce czasu".

bETtLCpG

A po polsku? PKB to w dużym uproszczeniu wspólny worek, do którego zaliczamy wszystko, co w danym roku jakakolwiek firma działająca w Polsce wyprodukowała lub dostarczyła klientowi.

Im więcej jedzenia sprzeda sklep spożywczy albo im więcej klientów obsłuży fryzjerka, tym więcej dorzucą od siebie do PKB. Jeszcze prościej: PKB to po prostu zsumowana wartość gospodarki.

Mniejsze PKB to efekt domina

Jak więc czytać spadek tego wskaźnika? Skoro zakładamy, że PKB zmniejszy się o 4,2 proc., to znaczy, że firmy działające w Polsce wyprodukowały (lub dostarczyły) o 4,2 proc. mniej dóbr (lub usług) na rynek niż rok wcześniej.

- Recesja oznacza, że po prostu wszyscy "mamy mniej" - tłumaczy ekonomista Marek Zuber.

bETtLCpH

A skoro firmy produkują mniej, to znaczy, że może nie potrzebują aż tylu pracowników. I zwolnią część załogi. Albo po prostu mniej im zapłacą. Albo po prostu w przyszłości podniosą ceny, żeby się odbić.

- To automatycznie oznacza, że nie mają też pieniędzy na inwestycje, otwieranie nowych placówek, podwyżki czy rekrutację nowych pracowników - wyjaśnia ekonomista. I dodaje, że spadek PKB o 4,2 proc. nie znaczy, że zatrudnienie też zmaleje o 4,2 proc. - To nie działa "jeden do jednego".

Co więcej, skoro firmy wyprodukują i sprzedadzą mniej, to zapewne też mniej zarobią. A skoro mniej zarobią, to i podatek zapłacą niższy. Niższy podatek to mniej pieniędzy w budżecie i w efekcie - mniej środków do wydania. Na 500+, na drogi, na emerytury czy na edukację.

bETtLCpI

- Będzie nas stać na mniej niż do tej pory. A przecież wciąż nie wiadomo, co z cenami żywności - mówi Zuber. Pół biedy, jeśli firmy (dziś wstrzymane) od razu po kryzysie zaczną produkować na pełnych obrotach. Ale to optymistyczny scenariusz.

- Na dodatek znowu słyszymy o suszy. A to oznacza słabsze plony i mniej surowca - tłumaczy ekonomista. Mniej żywności na rynku automatycznie oznacza wyższe ceny. To już czysta ekonomia i prawo popytu i podaży.

W efekcie więc zarabiać będziemy mniej, a w sklepach ceny pójdą w górę. Tak w dużym uproszczeniu może wyglądać spadek PKB w praktyce.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także: Obejrzyj i dowiedz się, jak chronić się przed koronawirusem
bETtLCqa
gospodarka
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(635)
do marty
2 lata temu
życze ci obyś zatęskniła do "NICH" i gorzko zapłakała
Zuzia
2 lata temu
No i Super. Elektorat PiS przejdzie przez przyśpieszony kurs makroekonomii. Jak z głodu zaczną żreć kamienie na polu, to może się wreszcie ten Ciemny Lud opamięta. Czy też może raczej: Zgodnie z Prawami Darwina - problem rozwiąże się sam.
ryś
2 lata temu
cale szczęście że mamy dobry rząd bo przy poprzednim mielibyśmy już to co italianie i blokadę informacji jak germanie.
bETtLCqb
Marco_M
2 lata temu
Recesja oznacza koniec 500+, koniec 13 i 16 emerytury, zabranie rent i emerytur oraz powrót kuroniowki.Ale rząd się wyżywi!
Tomasz
2 lata temu
Tylko wprowadzenie stanu wyjątkowego (klęski żywiołowej) to realna pomoc, bo trafi bezpośrednio do potrzebujących - bo to oznacza wypłatę odszkodowań dla wszystkich, którzy ucierpieli, czyli pomoc bezpośrednią, a nie pozorną. Rząd twierdzi, że ma 212 mld pomocy, ale to fikcja, bo większość to tzw gwarancje. Oni twierdzą, że nie ma takiej potrzeby, a ograniczenie swobód obywatelskich z powodu choroby, to nie jest stan klęski żywiołowej? Niektórzy twierdzą, ze nas nie stać, a stać nas na 30 mld 500+, 2 mld na TVP, mld na F35, mierzeję Wiślaną, premie w administracji rządowej, setki mln zł dla Rydzyka, przywileje mundurowe i wiele innych niepotrzebnych wydatków w sytuacji, kiedy mamy realne zagrożenie braku wpływów z podatków do budżetu Państwa. Słyszeliście, aby rząd mówił coś o oszczędnościach w swoich szeregach, o redukcji uposażeń, emerytur sędziowskich, wojskowych, policyjnych (one są płacone nie z ZUS, a z budżetu MSWiA). Dlaczego wszyscy w koło mają żyć gorzej a oni jak pączki w maśle? To jest solidarność?
...
Następna strona