Notowania

gospodarka
27.02.2020 12:07

Gorąco wokół Żabki. Sieć wyciąga liczby i tłumaczy, jak robi biznes

Żabka kontratakuje, sieć w środę tłumaczyła się z systemu współpracy z franczyzobiorcami, odpowiadała na zarzuty byłych współpracowników. Sprawie przygląda się jednak rzecznik małych i średnich przedsiębiorców Adam Abramowicz oraz Ministerstwo Sprawiedliwości.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Żabka jest w ogniu krytyki - byli franczyzobiorcy zarzucają sieci doprowadzenie ich do strat (Fot: East News)

Pracując z Żabką można zarobić. I zarabia zdecydowana większość - w skrócie tak przedstawiciele sieci Żabka odpowiadają na zarzuty o wyciskanie z franczyzobiorców sieci każdej złotówki i doprowadzanie do ich strat.

W ubiegłym tygodniu w Sejmie poseł Maciej Konieczny (Lewica) zorganizował konferencję z byłymi współpracownikami Żabki. Przekonywali, że system współpracy generuje gigantyczne straty i doprowadza najmniejszych przedsiębiorców do zadłużenia. I to względem urzędów skarbowych, i to względem samej sieci.

Powodem problemów - według występujących na konferencji - ma być stosowany w Żabce system rozliczeń. Poseł Konieczny żądał, by sprawą zajął się resort sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i resort finansów Tadeusza Kościńskiego. "To problem systemowy" - przekonuje.

Żabka odpowiada na zarzuty krótko - to nieprawda. I wyciąga na stół liczby: każdego dnia ponad 4 tys. franczyzobiorców otwiera 6 tys. sklepów. I są w stanie zarabiać na życie. 2 tys. franczyzobiorców prowadzi sklepy przez ponad 3 lata. Co roku z biznesu rezygnować ma zaledwie garstka.

Zobacz także: "Poczta" na każdym rogu. "Właściciel, który stoi za ladą, przegrywa"

Sprawie przygląda się jednak Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców. Jak przyznał, w sporach pomiędzy firmami (a taki właśnie występuje pomiędzy prowadzącym sklep a siecią) nie może interweniować. Bo układ Żabka - franczyzobiorca to właśnie układ firma i osoba prowadząca działalność gospodarczą. Ten, kto prowadzi sklep, nie jest pracownikiem sieci.

W programie "Money. To się liczy" Adam Abramowicz zdradził, że w ostatnim czasie w Ministerstwie Sprawiedliwości odbyło się spotkanie właśnie na temat sieci franczyzowych. I sprawa Żabek oraz innych sieci była na nim wstępnie omawiana.

Dlaczego? Bo, jak podkreśla sam Abramowicz, w przypadku franczyzy może czasami dochodzić do nadużycia siły. Czy tak było w kwestii sklepów Żabka? Rzecznik MSP o tym nie chciał już mówić, bo to jego zdaniem sprawa dla odpowiednich organów. Zaprasza jednak wszystkie osoby z problemami do biur Rzecznika MSP. Tam mogą zgłaszać swoje sprawy.

Żabka na krótkim komunikacie na temat konferencji w Sejmie nie poprzestała. W środę sieć zorganizowała konferencję, na której tłumaczyła swój model biznesowy. Opowiadała, jak zachęca Polaków do pozostania franczyzobiorcami. I dlaczego to właśnie oni odpowiadają za kwestie rozliczenia podatków. I składek na ubezpieczenia społeczne.

Żabka, czyli nie twój sklep

Warto wyjaśnić, że franczyzobiorca nie jest właścicielem sklepu - dostaje go w całości od sieci. Przechodzi kurs, zdaje egzaminy i dostaje pod opiekę sklep wart kilkaset tysięcy złotych (to koszt wyposażenia i towaru na półkach). Sam z kolei wykłada na start zaledwie 5 tys. zł. Odpowiedzialność? To sieć Żabka wybiera towar i odpowiada za otwarcie sklepu. Później bierze na siebie opłaty za energię, całą logistykę i ewentualne odświeżanie punktu.

Po stronie franczyzobiorcy jest oczywiście prowadzenie działalności i zatrudnianie pracowników. To on jednak ma na swojej głowie rozliczanie się z podatków za sprzedany towar. Jest w tym układzie takim samym przedsiębiorcą jak każdy inny. Nie jest jednak właścicielem sklepu.

- Żabka sprzedaje towar franczyzobiorcy, franczyzobiorca za ten towar płaci dopiero w momencie odsprzedaży towaru do klienta. Gdzie zarabia? Na marży pomiędzy ceną zakupu od Żabki, a ceną sprzedaży do klienta - wyjaśniał Adam Manikowski, wiceprezes zarządu sieci. I podkreślał, że to najnormalniejsza na świecie franczyza.

Wiceprezes podkreślał za to, że franczyzobiorcy nie tracą na organizowanych przez sieć promocji (to Żabka wybiera produkty do promowania). Jak mówił Adam Manikowski, przez pewien czas sieć pokrywa też pełne straty za zepsuty świeży towar. Ci, którzy współpracują dłużej niż 12 miesięcy, mogą liczyć za to na bonusy lojalnościowe. W ten sposób Żabka odnosiła się do zarzutów, że franczyzobiorcy pokrywają koszty promocji produktów - rabaty za zakup wiele sztuk lub cykliczne obniżki.

Jednocześnie firma potwierdziła, że rozpoczynając działalność nowy franczyzobiorca podpisuje część dokumentów in blanco. Jak tłumaczyli przedstawiciele sieci, w ten sposób Żabka zabezpiecza się finansowo w momencie przekazania sklepu z towarem.

Przedsiębiorcy też odchodzą

Z danych Żabki wynika, że w ciągu roku ze sklepów z płazem w logo rezygnuje około 8 proc. franczyzobiorców (tak było w 2019 roku). To oznacza, że w ubiegłym roku prowadzenie sklepu porzuciło około 350 osób. W sumie ponad 6 tys. sklepów prowadzi 4,4 tys. franczyzobiorców.

Alfred Kubczak, dyrektor ds. korporacyjnych w Żabce, podczas konferencji przyznał, że połowa kończy współpracę na plusie, połowa na minusie w stosunku do sieci. Skąd może wziąć się dług? Na przykład z powodu ukradzionego towaru, którego brak wychodzi w momencie rozliczeń. A tych trzeba dokonać podczas odejścia.

Jak przekonuje Żabka, zobowiązania na "do widzenia" sięgają od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Ani średniej, ani maksymalnych zobowiązań z tego tytułu przedstawiciele firmy już nie podali.

O czym powiedzieli? W tych sprawach toczy się kilkadziesiąt sądowych postępowań o egzekucję długu. Resztę udaje się odzyskać w momencie wyjścia franczyzobiorcy z sieci.

Żabka przekonuje, że byli franczyzobiorcy, którzy wystąpili na konferencji w Sejmie, współpracę zakończyli z zyskiem. Jednocześnie sklepy prowadzili przez kilka lat. Skąd więc ich problemy?

Z rozliczeń z urzędem skarbowym. O tym jednak, jak dorobić się ponad 100 tys. zł długu u fiskusa przedstawiciele sieci nie chcieli rozmawiać. Odpowiadali, że nie chcą spekulować, że to już kwestia konkretnego franczyzobiorcy i jego rozliczeń. Sugerowali jednak wprost, że takie zobowiązania trudno wygenerować z miesiąca na miesiąc. Podkreślali jednak, że na każdym etapie rekrutacji franczyzobiorcy i w każdym momencie późniejszej współpracy sieć oferuje odpowiednie szkolenia i wiedzę.

- Trzeba z niej skorzystać - dodawali. Przedstawiciele sieci niechętnie odnosili się bezpośrednio do sytuacji osób, które wystąpiły na konferencji w Sejmie. Podkreślali, że dwie występujące obok posła byłe franczyzobiorczynie miały doskonałe oceny, współpracowały z siecią przez kilka lat i jako powód odejścia podały tylko przyczyny osobiste.

- Staramy się rozumieć, jaki jest poziom świadomości franczyzobiorcy, jeżeli chodzi o przepływy w sklepie, o należności podatkowe. Polski system legislacyjny, podatkowy jest jednym z najbardziej zmieniających się systemów. Otoczenie jest trudne, nie możemy zmusić nikogo do budowania świadomości - dodawał Alfred Kubczak.

"Współpraca to trzy kroki"

Sieć podkreślała za to, jak generalnie wygląda współpraca z franczyzobiorcami. - Od samego początku każdy chętny jest otoczony szczelną opieką - przekonywali przedstawiciele firmy. - Franczyzobiorcą opiekuje się partner ds. sprzedaży, pomaga we wszystkich problematycznych sprawach - mówił Piotr Pera, dyrektor ds. relacji z franczyzobiorcami. Pera sam prowadził sklep sieci Żabka przez blisko 19 lat.

Jak wyjaśniał, "schemat wejścia we współpracę z Żabką to trzy kroki".

- Pierwszym jest prezentacja oferty, ocena kandydata i dopiero zapada decyzja o współpracy lub odrzuceniu kandydata. Później dochodzi do szkoleń operacyjnych w sklepach Żabka, prowadzonych przez innego franczyzobiorcę, który jest jednocześnie trenerem. Szkolenie kończy egzamin. Pozytywny wynik jest dopiero wstępem do podpisania umowy. Już na drugim etapie jest pełen dostęp do wzorów umów i załączników. Trzecim etapem jest kompletowanie dokumentów, podpisanie umowy i przygotowanie do otwarcia sklepu - wyjaśniał.

Jak zaznaczał, "chodzi o to, żeby prowadzenie sklepu było świadomą decyzją". Franczyzobiorcy skupiający się wokół powstającego stowarzyszenia byłych kontrahentów Żabki na zarzuty o brak wiedzy podatkowej już odpowiadali od kilku dni, gdy tylko ruszyli do mediów. Podkreślają konsekwentnie że nie mają w tej kwestii sobie nic do zarzucenia, że współpracowali z księgowymi. Powtarzają za to, że uzyskanie informacji szczegółowych dotyczących rozliczeń jest często niemożliwe.

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
26-02-2020

DKŻabka to mafia pamiętajcie o tym przyszli franczyzobiorcy mafii płacisz haracz z mafią nie ma szans na zarobek zawsze musisz dopłacić jak odchodzisz … Czytaj całość

27-02-2020

KasiaProszę Państwa przyszłym ajentom robi się pranie mózgu a nie kurs. Pracowałam w żabce na początku ajenci zachowywali się jak biznesmeni a potem było … Czytaj całość

27-02-2020

ArekZnajomi maja żabką dość długo w Gniewkowie kiedyś kupowalem tam ale kiedy do wiedziałem się ze radzi z Torunia ma tam swoje udziały to sory nie … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (87)