WAŻNE
TERAZ

Przełamanie Legii. Czekali na to od 28 września

Hodowcy ślimaków pod ścianą. Lockdown pokrzyżował szyki

To była w Polsce nisza, ale z potencjałem - mówią hodowcy ślimaków. Lockdown jednak sprawił, że widmo bankructwa zagląda im w oczy. Teraz cała nadzieja w tym, że w przysmaku rodem z Francji zagustuje zwykły Kowalski.

Pauland Snails- Zamknięte restauracje to dla nas katastrofa - mówi pani Paulina
Źródło zdjęć: © Pauland Snails | Pauland Snails
Mateusz Madejski

- Coraz więcej Polaków zaczęło się przekonywać do ślimaków - mówi w rozmowie z money.pl Paulina Duda-Michałowicz z firmy Pauland Snails Ślimak Szczeciński.

To jedyna hodowla ślimaków jadalnych w Szczecinie i jedna z nielicznych w całym województwie zachodniopomorskim.

Pani Paulina działa na rynku od 2013 roku. Przez pewien czas eksportowała na całą Europę, ale zrezygnowała. - Zraziliśmy się jednak po tym, jak zagraniczny kontrahent przez dwa lata nie zapłacił za kilka ton wysłanych ślimaków. Postanowiliśmy więc skoncentrować się na rynku polskim - opowiada.

Sprzedawcy znikają z galerii? "Zwiększy się pustostan"

Okazało się, że również nad Wisłą popyt na jadalne ślimaki jest na tyle duży, że biznes można spokojnie rozwijać, nie patrząc na zagranicę. Firma pani Pauliny zaczęła dostarczać produkt do restauracji w całym kraju. Aż przyszedł lockdown.

Kluczowy moment

- Zamówienia z restauracji i hoteli niemal zupełnie się skończyły, bo te są zwyczajnie zamknięte. Nie możemy też obecnie niestety liczyć na pomoc ze strony państwa - mówi Paulina Duda-Michałowicz. Tymczasem nadchodzi kluczowy moment w roku dla każdej hodowli ślimaków.

- Przełom lutego i marca. To w tym czasie rozpoczynamy reprodukcję. Musimy wszystko przygotować, nagrzać pomieszczenia. Przy takich powierzchniach oznacza to gigantyczne koszty. Zastanawiamy się więc, czy to w ogóle robić. I na jaką skalę, skoro nie wiemy, kiedy restauracje się otworzą i kiedy będą zamówienia - tłumaczy właścicielka hodowli.

Szczecińska hodowla ślimaków
Szczecińska hodowla ślimaków © pauland snails | pauland snails

- Były myśli, czy zamknąć naszą hodowlę. Ale szkoda tylu poświęconych lat i pasji. W tej chwili sytuacja jest niezwykle trudna, stać nas co najwyżej na pokrycie rachunków. A te rosną, bo rosną koszty prądu czy wody, nie wspominając już o innych podwyżkach. Tymczasem od początku pandemii cena ślimaka spadła już o mniej więcej 50 proc. - dodaje pani Paulina.

Aby znaleźć alternatywne źródło przychodu, postanowiła wyjść poza dotychczasową bazę klientów.

Ślimak dla Kowalskiego

- Zgłasza się teraz coraz więcej osób, które chcą spróbować naszych produktów. Na przykład nasi sąsiedzi ze szczecińskiego Skolwina ruszyli na pomoc. Wiele osób było zaskoczonych, że taka hodowla znajduje się właśnie u nas. Mamy nadzieję, że zamówienia ze strony prywatnych osób nieco nam pomogą, sprawią, że przetrzymamy ten czas. Bo to są smaki, które naprawdę warto poznać - dodaje.

Przed pandemią zamówienia od osób prywatnych stanowiły margines działalności Pauland Snail. Klientów zgłaszało się może kilkunastu na tydzień, z wyjątkiem okresu przedświątecznego, gdy było ich więcej. Teraz, jak mówi pani Paulina, to od tego, czy zwykli ludzie polubią ślimaki, zależy przyszłość jej biznesu.

Szacuje się, że większych hodowli ślimaków jest w Polsce kilkanaście. We wszystkich nastroje nie są najlepsze. Co gorsza, trudno być optymistą względem najbliższej przyszłości. Wiadomo, że władze zarówno Polski, jak i innych europejskich krajów nie mówią jeszcze o szerokim otwieraniu gospodarek. A nawet gdy to się zacznie, to branża gastronomiczna odmrażana będzie na końcu.

- Faktycznie jest to problem. Nasz towar trafia głównie do barów i restauracji w całej Europie. W porównaniu do sytuacji sprzed pandemii sprzedajemy teraz o 50-70 proc. mniej - słyszymy w firmie Snailspol spod Grudziądza.

W przeciwieństwie do hodowli ze Szczecina, grudziądzki zakład nie koncentruje się na polskim rynku, a eksportuje ślimaki na zachód Europy.

Jak słyszymy u hodowców, nieliczne polskie firmy zaczynały coraz bardziej wyrabiać sobie markę w Europie. Chociaż wschodnia konkurencja nie śpi. - Coraz trudniej nam przychodzi konkurowanie z przedsiębiorcami z Ukrainy. Mają oni bardzo niskie ceny i coraz częściej tym przekonują włoskich czy francuskich restauratorów - mówi Paulina Duda-Michałowicz.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
6 mld zł zobowiązań giganta chemicznego. Jest propozycja układu
6 mld zł zobowiązań giganta chemicznego. Jest propozycja układu
Powroty polskiej bandery na statki. Jest projekt. Oto warunki do przyspieszenia
Powroty polskiej bandery na statki. Jest projekt. Oto warunki do przyspieszenia
Rozsierdzony Trump podwyższa stawkę. "W pełni dozwolone 15 proc."
Rozsierdzony Trump podwyższa stawkę. "W pełni dozwolone 15 proc."
Anonimowy darczyńca przekazał miastu fortunę w złocie. "Odebrało mi mowę"
Anonimowy darczyńca przekazał miastu fortunę w złocie. "Odebrało mi mowę"
Domański ujawnił, ile Polska zaoszczędzi dzięki SAFE. "Nie ma tańszego źródła"
Domański ujawnił, ile Polska zaoszczędzi dzięki SAFE. "Nie ma tańszego źródła"
Zwrot ws. ceł USA nie uspokoił firm z Europy. "Nowa runda niepewności"
Zwrot ws. ceł USA nie uspokoił firm z Europy. "Nowa runda niepewności"
Cła wrócą. Trump nie zrezygnuje z tak kuszącego narzędzia szantażu [OPINIA]
Cła wrócą. Trump nie zrezygnuje z tak kuszącego narzędzia szantażu [OPINIA]
Cła Trumpa unieważnione. Macron komentuje. Nie obyło się bez złośliwości
Cła Trumpa unieważnione. Macron komentuje. Nie obyło się bez złośliwości
Współpraca m.in. w kwestii ropy i gazu może rozkwitnąć. "Znaczenie strategiczne"
Współpraca m.in. w kwestii ropy i gazu może rozkwitnąć. "Znaczenie strategiczne"
Cła Trumpa unieważnione. Władze Korei zwołały pilne posiedzenie
Cła Trumpa unieważnione. Władze Korei zwołały pilne posiedzenie
Trump leci do Chin. Chodzi o cła. Jest data
Trump leci do Chin. Chodzi o cła. Jest data
Oto zawód przyszłości. Tworzy się gigantyczna luka. Groźna dla inwestycji
Oto zawód przyszłości. Tworzy się gigantyczna luka. Groźna dla inwestycji