Judaszowe baryłki diesla. Ile wart jest deal z Putinem? "Wcale nie chodzi tylko o dolary"

Ile może zarobić Rosja na dealu z Trumpem? – Dostawy, o których mowa, mogą przynieść Rosji 2, może 2,5 mld dolarów miesięcznie. Jednak Putin zyskał właśnie coś znacznie cenniejszego – ocenia w rozmowie z money.pl dr Szymon Kardaś. Moskwa wywiąże się z umowy, nawet kosztem swoich obywateli.

Donald Trump i Wladirmir PutinDonald Trump i Wladirmir Putin
Źródło zdjęć: © Getty Imges, Pexels.com, Unsplash.com | Altik Sulianami\, Anadolu, Lucian Cornea, Sefa Karacan
Przemysław Ciszak

Nie milkną echa porozumienia, jakie zawarł Donald Trump z Władimirem Putinem. Amerykański prezydent po rozmowie z przywódcą Rosji poinformował, że Moskwa dostarczy na rynek amerykański i światowy ponad 300 tys. ton diesla natychmiast, kolejne 500 tys. ton w listopadzie, a następnie 1 mln ton i 3 mln ton w późniejszym terminie. Łącznie to co najmniej 4,8 mln ton, bez pełnego harmonogramu.

Układ ten wywołał oburzenie po obu stronach Atlantyku. Chuck Schumer, lider demokratów w Senacie, Jeanne Shaheen, czołowa przedstawicielka demokratów w senackiej Komisji Spraw Zagranicznych oraz Elizabeth Warren w oświadczeniu z 9 października 2026 r. wprost nazwali porozumienie zdradą Ukrainy, europejskich sojuszników oraz bezpieczeństwa narodowego USA.

O łamanie amerykańskich norm prawnych Trumpa oskarżają nawet republikanie. Republikański kongresmen Don Bacon argumentował, że Waszyngton powinien zaostrzać sankcje, a nie je znosić. Jeszcze we wrześniu prezydent USA podpisał ustawę zmarłego niedawno senatora republikanów Lindseya Grahama. Zobowiązała ona Trumpa do nałożenia ceł na największych importerów rosyjskiej ropy i gazu.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Tymczasem prezydent USA na własnej platformie Truth Social przekonywał w poniedziałek: "Dokonałem słusznego wyboru dla Amerykanów – Ameryka zawsze na pierwszym miejscu."

Ile wart jest deal z Putinem?

Trump zapowiedział, że pierwsza transza 300 tys. ton diesla ma zostać dostarczona "natychmiast". Trump liczy, że to pozwoli jeszcze przed wyborami midtermowymi obniżyć cenę diesla na rynku amerykańskim, gdzie galon oleju napędowego (ok. 3,8 litra) kosztuje dziś rekordowe 6,30 dol.

– To nierealne – ocenia w rozmowie z money.pl dr Szymon Kardaś z Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych. – Ten wolumen nic nie zmieni. 300 tys. ton, 500 tys. ton w najbliższych tygodniach, w żaden sposób nie wpłynie stabilizująco na rynek czy to w USA, czy na jakikolwiek inny. Niedobór diesla jest na poziomie 1 mln baryłek dziennie. Rosyjskie dostawy będą tu zaledwie kroplą w morzu – dodaje.

Jak pisaliśmy w money.pl, to ubytek rzędu 70–75 proc. względem poziomu sprzed ataku USA i Izraela na Iran, który doprowadził do obecnego kryzysu. Tymczasem pierwsza transza 300 tys. ton odpowiada 2,25 mln baryłek, czyli mniej niż jednodniowemu zapotrzebowaniu amerykańskiego transportu, wynoszącemu około 2,94 mln baryłek dziennie – wyliczał w poniedziałek Reuters.

– W obliczu fatalnych sondaży Trump chwyta się wszelkich środków. Będzie to oczywiście sprzedawał, jaką to fantastyczną umowę zawarł. Nie ma jednak złudzeń, że te wolumeny będą miały znaczący wpływ na ceny – dodaje ekspert.

Zyska na tym układzie jednak Rosja. I to bardzo wymiernie. Moskwa może od razu uzyskać około 400 mln dolarów przychodu już z pierwszej partii diesla objętej porozumieniem Donalda Trumpa z Władimirem Putinem. Wynika to z wyjątkowo wysokich cen tego paliwa na rynkach, które kosztuje około 1333 dolarów za tonę.

Kolejne 500 tys., które miałoby trafić do 1 listopada, przyniosłoby Rosji następne 667 mln dol. Następna milionowa partia to około 1,33 mld dol. Razem (za trzy transze) za 1,8 mln ton przychód mógłby wynieść 2,4 mld dol.

To oczywiście tylko przybliżone szacunki określające skalę przychodu brutto eksporterów, nie ich zysk netto ani wpływ do rosyjskiego budżetu. Od tej kwoty należy odjąć koszty produkcji, transportu i pozostałe wydatki. Tylko niewielka część przychodów ze sprzedaży gotowego paliwa trafia bezpośrednio do budżetu Rosji.

Nie utożsamiałabym wartości zapowiadanych dostaw z zyskiem rosyjskich przedsiębiorstw, a tym bardziej z wpływami do budżetu państwa – ocenia Zuzanna Nowak, analityk ds. bezpieczeństwa energetycznego i dyrektor wykonawcza Impulse Institute.

– Duże znaczenie będą miały koszty transportu, ubezpieczenia, finansowania i ograniczenia sankcyjne. Amerykańskie odstępstwo nie usuwa automatycznie wszystkich tych barier, a sam import rosyjskiego diesla do USA budzi również kontrowersje prawne. Także w przypadku eksportu z rosyjskich portów bałtyckich istotne pozostają dostępność tankowców, usług morskich oraz zgodność konkretnych przewozów z sankcjami unijnymi – wylicza.

Jak podkreśla dr Kardaś, choć nie są to kwoty, którymi Rosja pogardzi, nie będą czynnikami diametralnie zmieniającymi trudną sytuację kraju.

– Ile może w sumie zarobić Rosja na dealu z Trumpem? Dostawy, o których mowa, to łącznie z zadeklarowanymi 3 mln w przyszłości 4,8 mln ton mogą przynieść Rosji 2, może 2,5 mld dolarów miesięcznie zysku – szacuje dr Kardaś. – To nie są gigantyczne pieniądze, ale kraj prowadzący wojnę i funkcjonujący w reżimie sankcji żadnym miliardem nie pogardzi.

"Putin nie robi tego dla zysków"

– Rosjanie nie robią tego dla zysku. Wcale nie chodzi o dolary. Widzą w tym interes polityczny. Ale jak się da na tym zarobić... to tylko lepiej – zaznacza dr Kardaś.

Jak przypomina, amerykańskie Ministerstwo Finansów zezwoliło na transakcje dotyczące rosyjskiego diesla do kwietnia 2027 r. – To wyłom w sankcjach o długim horyzoncie. Rosjanie mają się z czego cieszyć – zaznacza analityk Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych.

Zdaniem dra Kardasia dzięki temu dealowi Putin zyskał przeświadczenie o słabości Zachodu i poczucie, że zasada "business as usual" to tylko kwestia czasu i odpowiednich nacisków.

To fatalny sygnał. Putin i jego otoczenie odbierają takie sygnały jako słabość. Wyczuwając ją, będą tylko nasilać eskalację. Zyskali jeszcze coś. Zmianę narracji. Każdy atak na rosyjski sektor naftowy czy transporty ropy lub diesla będzie uderzeniem w interesy USA – ocenia nasz rozmówca. – To prawdziwy prezent dla Moskwy.

Na szerszy bilans porozumienia zwraca uwagę również Zuzanna Nowak. – Stany Zjednoczone dopuściły określone transakcje, ale rzeczywista skala dostaw i ich wpływ na ceny pozostają niepewne. Jednocześnie Waszyngton wywiera presję na Ukrainę, by ograniczyła uderzenia na rosyjskie rafinerie, co Moskwa może wykorzystać politycznie. Gdyby te ataki zostały wstrzymane lub istotnie ograniczone, Rosja zyskałaby lepsze warunki do odbudowy produkcji, zaopatrzenia własnego rynku i eksportu. Nie ma jednak potwierdzenia, że taki rezultat został uzgodniony – zaznacza.

Dlatego, jej zdaniem, błędem jest patrzenie wyłącznie na to, ile diesla Rosja sprzeda dziś. – Ważniejsze jest, czy dzięki temu porozumieniu poprawi warunki funkcjonowania całego swojego sektora naftowego. Ostatecznie polityczne i gospodarcze korzyści dla Moskwy mogą okazać się znacznie istotniejsze niż krótkoterminowy bezpośredni wpływ tych dostaw na światowy rynek – podkreśla.

Rosja wywiąże się z układu, nawet kosztem swoich obywateli

Pozostaje pytanie, czy Rosja faktycznie będzie w stanie się wywiązać z umowy z Trumpem. Cały sektor paliwowy znajduje się pod dużą presją zarówno sankcji, jak i strat wynikających z celnych uderzeń ukraińskich dronów w rafinerie, składy paliw, naftoporty.

Sam Putin przyznał, że ukraińskie ataki na rafinerie kosztowały rosyjską gospodarkę równowartość 1 proc. produktu krajowego brutto. Według obliczeń Reutersa odpowiada to około 26,6 mld dolarów.

– Ataki skutecznie ograniczyły możliwości produkcji i eksportu rosyjskiego diesla. Dowodem ich skuteczności jest decyzja Kremla o wstrzymaniu eksportu – ocenia Urszula Cieślak, analityczka BM Reflex.

Rosja była zmuszona nie tylko wprowadzić zakaz eksportu paliw i diesla, ale także ratować się interwencyjnym importem z zaprzyjaźnionych krajów. A przed rozpoczęciem ukraińskich ataków dronowych na rafinerie w 2024 r. Rosja mogła eksportować około 100 tys. ton diesla dziennie.

– Od pewnego czasu pojawiały się sygnały o możliwości zniesienia zakazu eksportu. Rosjanie dają sygnał, że przygotowują się do wznowienia eksportu. Pełne przywrócenie sprawności mocy rafineryjnych nie będzie łatwe, ale sukcesywnie są one naprawiane – zaznacza dr Kardaś.

W lipcu Moskwa wprowadziła zakaz eksportu diesla, żeby zabezpieczyć potrzeby wewnętrzne. Zakaz dla państw niemających specjalnych porozumień z Rosją przedłużono do 31 października.

– Rosja ma możliwości eksportu diesla, ale nie przesądzałabym ani o skali, ani o terminach zapowiedzianych dostaw – dodaje Zuzanna Nowak. – Po ukraińskich atakach na rafinerie liczy się nie tylko potencjał produkcyjny, ale również dostępne zapasy i logistyka.

Jak dodaje, eksport diesla może też pomóc Rosji na rynku wewnętrznym. – Rafinerie wytwarzają równocześnie różne paliwa, więc możliwość sprzedaży nadwyżek oleju napędowego ułatwia utrzymanie przerobu ropy, a tym samym produkcji benzyny, z której dostępnością Rosja ma większe problemy – podkreśla analityczka.

Rosyjski wicepremier Aleksandr Nowak 12 października zapowiedział, że do końca roku eksport rosyjskiego diesla może osiągnąć 3–3,5 mln ton miesięcznie.

Sądzę, że Putin jest gotowy, nawet kosztem swoich obywateli i krajowych potrzeb, sprzedać Trumpowi diesla i pogłębić wyłom w sankcjach – ocenia Cieślak.

Podobnego zdania jest dr Kardaś. – Obiecane Trumpowi wolumeny nie są duże. Albo własnymi siłami, albo paliwami importowanymi z Białorusi czy innych krajów Rosjanie będą mogli wykonać gest na rzecz USA. Putin, pokazując, że ma "dobrą wolę", bezwzględnie wykorzysta to politycznie, tak że to Ukraina w oczach Trumpa stanie się agresorem, a Europa – hamującą drogę do pokoju – dodaje.

Wybrane dla Ciebie