Notowania

Skaczą, tańczą i pływają, a już niedługo powalczą o mandaty do Europarlamentu pod szyldem Platformy Obywatelskiej. Pływaczka Otylia Jędrzejczak, były trener reprezentacji piłki ręcznej Bogdan Wenta oraz też były - spin doktor PiS Michał Kamiński, to ostatnio najczęściej komentowani kandydaci do Brukseli. Poza nimi platformerski skład mają pociągnąć takie lokomotywy jak obecny minister kultury Bogdan Zdrojewski oraz byli ministrowie Jacek Rostowski i Michał Boni. Jednak to nie oni zapewnią wygraną partii Donalda Tuska. Pomocną rękę, a raczej pięść, podał mu Władimir Putin.

Platforma - podobnie zresztą jak inne partie - stara się przyciągnąć wyborców celebrytami i aurą politycznego skandaliku, jakim było ogłoszenie jedynką na jednej z list byłego spin doctora Prawa i Sprawiedliwości. Okazuje się, że te zabiegi nie były potrzebne. Wszystko wskazuje na to, że kolejne wygrane wybory rządzącej Platformie da wykrzywiona w cynicznym uśmieszku twarz prezydenta Rosji.

W dniach tryumfu Majdanu i ucieczki Wiktora Janukowycza z Kijowa, premier i jego ministrowie jakby poczuli wiatr w żaglach. Sikorski w Kijowie, Tusk w Brukseli, Berlinie i w Paryżu, Sienkiewicz na granicy, a Siemoniak u żołnierzy. Media donosząc o wydarzeniach na Wschodzie - a robią to niemal na okrągło - najczęściej wiążą to z komentarzami głównych polityków PO. Majdan, Ukraina, Rosja i reakcje Zachodu prawie nie istnieją bez wspomnienia o głębokim zaniepokojeniu, uwadze czy trosce premiera i jego ministrów.

Według ostatniego sondażu TNS z 17 marca, w wyborach do Parlamentu Europejskiego PiS uzyskałoby 27 proc. głosów, PO - 25 proc., gotowość głosowania na SLD zadeklarowało 9 proc. badanych, którzy wyrazili zainteresowanie udziałem w eurowyborach. Po 5 proc. uzyskałyby PSL oraz Europa Plus Twój Ruch. Reszta znalazłaby się pod progiem wyborczym. Co ciekawe, w porównaniu z lutym, poparcie dla PiS spadło o 2 pkt. proc. (z 29 proc.). Tymczasem poparcie dla PO wzrosło o 6 pkt. proc. (z 19 proc.). Podobne tendencje pokazały wcześniej inne sondażownie.

Po wygłoszonym przez Władimira Putina orędziu, które było tak naprawdę zapowiedzią odbudowy imperium, wbrew czy nawet kosztem sąsiadów, poczucie zagrożenia, niepewności i mobilizacji wśród Polaków pójdzie jeszcze bardziej w górę. Nie pomogą tutaj ataki Adama Hofmana czy Mariusza Błaszczaka, którzy gdzie mogą podkreślają, że Donald Tusk jedynie powtarza, to co Jarosław Kaczyński mówił o Rosji przed siedmioma laty. Ich kłopot jednak w tym, że dla wyborców to już prehistoria, a Donald Tusk mówi to tu i teraz.

Poza tym to on, a nie Jarosław Kaczyński spotyka się i będzie spotykał z premierem Ukrainy Arsenijem Jaceniukiem, z kanclerz Niemiec Angelą Merkel będzie z powagą pochylał się nad kolejnymi listami z propozycjami sankcji i poklepywał z modlącym się za nas wiceprezydentem USA Joe Beidenem. Prezes PiS co najwyżej może pokazać się na tle rozgrzebanego gazoportu w Świnoujściu i _ zjechać _ premiera za opóźnienia w uniezależnianiu się od rosyjskiej rury z gazem.

Doskonale wyczuł to Janusz Palikot, który w rozkręcającej się dość niemrawo kampanii do Parlamentu Europejskiego, postanowił z całą mocą zaatakować PiS, a nie Platformę. Nie mówi już o beznadziejnym, nic nie robiącym i klęczącym przed Episkopatem Donaldzie Tusku, a ostrzega przed powrotem do władzy _ politycznych knurów _, wprost wskazując na PiS.

*ZOBACZ PIERWSZY SPOT TEJ KAMPANII: *

Prawu i Sprawiedliwości trudno w tej sytuacji walczyć o nowe głosy. Jak atakują Donalda Tuska za podbijanie wojennego bębenka i fotografowanie się na tle F16 jest źle, bo przecież - jak słyszeliśmy od byłego wiceministra obrony, Rosjanie mogą być w ciągu trzech godzin w Warszawie. Zaostrzając retorykę, narażają się tym, którzy nawołują do nie wychodzenia przed unijny szereg, tak by narażać interesu firm i rolników żyjących z robienia interesów na Wschodzie. Atakować rządu w Kijowie za banderowców i Prawy Sektor, też im nie wypada, bo to przecież teraz nasi sprzymierzeńcy w walce z Moskalami. Z kolei za wycieczki na Majdan, w czasie ostatniej miesięcznicy na Krakowskim Przedmieściu po raz pierwszy skandowano antypisowskie hasła. No siadaj człowiecze i płacz.

Tymczasem do Platformy mogą wrócić wyborcy rozczarowani jej wcześniejszą polityką i licznymi politycznymi wpadkami. Mają dość rządzących za rosnące podatki, kolejki do lekarza, drenowanie OFE i nieudolność w prowadzaniu 6-cio latków do szkół. Ale w sytuacji, kiedy za naszą wschodnią granicą padają strzały i leje się krew, ludzie wracają do PO, bo widzą, że to Donald Tusk jest liderem na czas wojenny - co zresztą umiejętnie kreuje.

To już niestety taka nasza tradycja, że Moskal - który zresztą w czasach I Rzeczpospolitej oznaczał też żarłoka - miesza się w nasze wewnętrzne sprawy i nawet nie do końca w zgodzie ze swoimi intencjami wciąż mąci. Jedni mogą mu tylko bezsilnie zaśpiewać za Maćkiem Maleńczukiem _ Vladimir ni ch...a _, a inni powiedzieć - _ ocień spasiba _.

Autor felietonu jest dziennikarzem Money.pl

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: wybory do parlamentu europejskiego, europarlament, dziś w money, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz