Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

KRUS sobie nie żałuje: podwyżki o 10 procent i kosztowne biura

0
Podziel się:

O przekrętach na emeryturach pisze Dariusz Madejski.

KRUS sobie nie żałuje: podwyżki o 10 procent i kosztowne biura
bESnsAfF

Gdyby Kasa Rolniczych Ubezpieczeń Społecznych zatrudniła detektywa, to mniej osób oszukiwałoby tę instytucję. Teraz jest to stosunkowo proste, co pokazuje najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli. Wynika z niego, że urzędnicy sami nie radzą sobie ze sprawdzaniem, czy ubezpieczeni czasem nie podszywają się pod rolników. A farmerem chciałby dziś zostać każdy, kto musi opłacać wysokie składki na ZUS.

Przedsiębiorcy czerwienieją ze złości, gdy słyszą o ubezpieczeniach rolników. Nic dziwnego. Najdrobniejszy biznesmen_ _musi wyłożyć na przyszłą emeryturę i świadczenia zdrowotne przeszło tysiąc złotych miesięcznie. Prowadząc gospodarstwo rolne płaciłby prawie dziesięć razy mniej, około 120 złotych.

Wizja niskich składek podsuwa niektórym obywatelom najróżniejsze pomysły. Może by tak poudawać rolnika i zapłacić mniej? Wydaje się to absurdalne, ale jest jak najbardziej możliwe i praktykowane. Doskonale obrazuje to przytoczony raport. Izba sprawdziła losowo 238 osób, które są ubezpieczone w rolniczej kasie. - _ Jedna czwarta z nich nie prowadziła działalności rolniczej, czyli nie miała prawa do ubezpieczenia w KRUS - _ podkreśla Paweł Biedziak, rzecznik prasowy NIK.

bESnsAfH

Kontrolerzy odkryli, że z biegiem lat liczba takich przypadków rosła. Jak to możliwe, że nikt o tym nie wiedział? Proste. Urzędnicy KRUS tylko sporadycznie weryfikowali, czy ubezpieczeni faktycznie prowadzą działalność rolniczą i sadzą kartofle, czy zamiast tego na swoim hektarze hodują parę świnek morskich. Lenistwu sprzyjała ustawa, która pozwala na domniemanie, że skoro masz użytki rolne, to jesteś rolnikiem pełną gębą. A to wystarczy, by dołączyć do rodziny KRUS.

Dlatego urzędnicy, jeśli już przeprowadzali wizytacje gospodarstw, robili to głównie wtedy, gdy musieli wyciągnąć od kogoś zaległe składki. I nie ma w tym nic złego. To się nawet chwali, wszak zależą od tego przyszłe emerytury około 1,5 mln osób, które kasa ubezpiecza. Jest jeszcze druga sprawa - sam system musi być szczelny, trzeba go jakoś utrzymać i wykarmić rzeszę urzędników, którą zatrudnia.

A trzeba przyznać, że o swoich pracowników kasa zawsze potrafiła zadbać. W raporcie NIK czytamy, że w ciągu trzech lat ich przeciętne wynagrodzenie wzrosło o przeszło 34 procent, do 3661 złotych. Pieniądze szły również na nowoczesne siedziby. Przykładowo dla dziewięciu pracowników w Żarach kupiono lokal za 2,1 mln zł. Wcześniej wynajmowano im biuro, płacąc rocznie około 40 tys. zł. Ale KRUS sobie nie żałuje. Bo i po co? Przecież koszty zakupu zrównoważą koszty najmu już po 50 latach. Gorzej, jak do tego czasu rolnicza kasa - przez niegospodarność - będzie tylko mglistym wspomnieniem.

Czytaj więcej w Money.pl
NIK ujawnia skalę przekrętów z emeryturami Z kontroli wynika, że urzędnicy tylko sporadycznie weryfikują, czy ubezpieczeni faktycznie prowadzą działalność rolniczą.
KRUS czekają zmiany Ludowcy nie obronili rolników. Popracują do 67 roku życia, chyba że...
Polska straci miliony? "Potrzebny kompromis" Ministrowie doszli do wniosku, że jeśli ten harmonogram zostanie dotrzymany i do końca tego roku przyjęte zostaną akty prawne konieczne do wdrożenia reformy, to przyszły rok będzie okresem przejściowym.
bESnsAfN

Autor felietonu jest dziennikarzem Money.pl.

bESnsAgi
dziś w money
wiadomości
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)