Notowania

Przejdź na

One robią to z Migalskim, ale to on zarabia

Krzysztof Janoś ocenia wysiłki w udziwnianiu spotów kandydatów do PE.

Podziel się
Dodaj komentarz

Święta w kampanii wyborczej można wykorzystać standardowo i ograniczyć się do złożenia życzeń korzystając z krótkiego spotu umieszczonego na YouTube, występując w radiu, telewizji, czy zamieszczając je na swoim blogu. Standardowymi zagraniami brzydzi się najwyraźniej kandydat do Parlamentu Europejskiego Polski Razem Jarosław Gowin, który ostrzega rodaków, że to może być ostatnia taka Wielkanoc. Od nudnych spotów również jak najdalej starają się trzymać niektórzy kandydaci, tym samym sprawiając, że w kampanii może nie jest mądrzej, ale przynajmniej weselej.

Odrobina suspensu jeszcze nikomu nie zaszkodziła - myślą sobie politycy i od czasu do czasu dają temu wyraz swymi wypowiedziami, czy publikacjami. Premier straszył nas ostatnio eskalacją konfliktu na wschodzie Europy, co miałoby skutkować tym, że dzieci po wakacjach mogłyby pierwszego września pozostać w domach, teraz przyszła pora na Gowina. Były minister sprawiedliwości na swoim blogu wyjaśnia, że jednak nie konflikt zbrojny może pozbawić nas świąt jakie znamy. Okazuje się, że chodzi o menu.

_ Ograniczenie możliwości tradycyjnego wędzenia polskich wędlin to jeden z przykładów na to, jak daleko posuwa się dziś ingerencja Unii Europejskiej w wolność gospodarczą. _Trochę napięcia w groźnie brzmiącej zapowiedzi, że to już ostatnie taka święta, a potem zwięzła informacja dla wyborcy, że głos oddany na tego kandydata skutkować będzie walką w Europarlamencie o wielką Polskę w Unii, mniejszą biurokrację i lepszą kiełbasę. Brzmi jak plan na wyborczy sukces, a jak będzie przekonamy się już niebawem.

Najwyraźniej do tradycyjnie polskiego spędzania świąt za suto zastawionym stołem przywiązany jest kandydat Europy Plus Ryszard Kalisz, który nie wstydzi się swoich gabarytów. W spocie wyborczym Kalisz pokazuje nam się z centymetrem krawieckim na tle słupka poparcia, który wskazuje 25 procent. - _ Z __ awsze tak było, że odejmowałem sto od swojego obwodu w pasie i wychodził wynik _ - mówi uśmiechnięty kandydat, który po pomiarze z radością odnotowuje przyrost o trzy procent w stosunku do prognozy.

Paweł Piskorski reprezentujący to samo ugrupowanie w swojej reklamówce wyborczej bawi się modelem wojskowego śmigłowca wydając przy tym dźwięki, które zwykle towarzyszą bawiącym się trzylatkom. Po chwili łapię za szable i wywija ją z dużym zaangażowaniem i pyta nas retorycznie: _ Czy wydaje się państwu śmieszne i nierozsądne, że dorosły mężczyzna bawi się w taki sposób? _ Przekaz jest aż nadto oczywisty, ale wymagał poświęcenia od kandydata, który musiał się trochę _ powygłupiać _przed kamerą.

_ - Zrobiłam to z Markiem Migalskim _ - mówi w kolejnym,_ innym niż wszystkie _, spocie młoda atrakcyjna brunetka. Po chwili na ekranie pojawiają się kolejne dwie panie, które też zapewniają: _ Obie zrobiłyśmy to z Markiem _. Wreszcie w oku kamery pokazuje się też sam Migalski otoczony wianuszkiem kobiet i mężczyzn, który bez żenady zapewnia, że rzeczywiście zrobili to razem ze swoimi asystentami.

Kandydaci nie boją się narazić na śmieszność, prezentować i mierzyć opasły brzuch, czy też mimo konserwatywnych poglądów flirtować niedopowiedzeniem z seksualną rozwiązłością. Tak silnie motywuje chęć zmieniania Unii i poprawa naszego w niej funkcjonowania. Pieniądze w desperacji tych umizgów mogą tylko pomagać. Wspomniany Marek Migalski przed swoją karierą w PE deklarował 10 tysięcy oszczędności, dziś jest to już milion 374 tysięcy, Tomasz Poręba z PiS był jeszcze bardziej zaradny, przez ostatnie pięć lat służby dla europejskiej wspólnoty nas wszystkich wzbogacił się o ponad milion siedemset tysięcy złotych.

Autor felietonu jest dziennikarzem Money.pl

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: ryszard kalisz, dziś w money, wiadomości, felieton
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz