Notowania

PiS jest sojusznikiem Platformy. Oto dowód

O budżecie i kosztach obietnic Jarosława Kaczyńskiego - pisze Paweł Zawadzki.

Podziel się
Dodaj komentarz
Paweł Zawadzki , analityk Money.pl Komentator wydarzeń gospodarczych i giełdowych. Zwolennik analizy technicznej, popartej podstawowymi badaniami sytuacji finansowej spółek i racjonalnego podejścia do finansów osobistych.

*Platforma Obywatelska ma olbrzymie powody do zadowolenia. Jej główny rywal, zamiast punktować największe wpadki oraz niemożliwe do zrealizowania obietnice, sam skupił się na obiecywaniu gruszek na wierzbie. Tym samym skutecznie odciąga uwagę od naprawdę ważnych dla Polaków kwestii. *

Przed kilkoma dniami w swoim _ expose _ prezes PiS Jarosław Kaczyński kompleksowo wypunktował najistotniejsze jego zdaniem problemy naszego kraju i proponował ich potencjalne rozwiązania. Mówił o większych wydatkach socjalnych, przy jednoczesnym utrzymaniu na obecnym poziomie podatków. Na jego liście znalazły się między innymi możliwość wcześniejszego przechodzenia na emeryturę, likwidacja podatków dla najbiedniejszych rencistów i emerytów, czy ulgi dla przedsiębiorców.

Podobne obietnice polityków nie są niczym mocno zaskakującym. Bo jak tu zdobyć poparcie społeczeństwa mówiąc jedynie o tym, że sytuacja gospodarcza kraju jest coraz trudniejsza, że liczba miejsc pracy zamiast rosnąć, będzie się kurczyć, że szans na podwyżki dla większości Polaków praktycznie nie ma oraz o tym, że prawdopodobnie najlepszym sposobem na przeczekanie kryzysu jest konserwatywne podejście do wydatków, czyli mówiąc wprost - zaciskanie pasa.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/203/219851.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/komentarze/artykul/wiecej;od;kaczynskiego;obiecal;chyba;tylko;marcin;p;,60,0,1152060.html) *Więcej od Kaczyńskiego obiecał chyba tylko Marcin P. * Prezes w kwadrans wydał kilkanaście miliardów złotych - pisze Maciej Rynkiewicz.

Dziwi natomiast inna kwestia. Kilka dni później polski budżet na przyszły, bardzo trudny dla Europy rok, zaprezentowała PO. Prezes PiS wówczas, zamiast zaprząc swoich współpracowników do wytężonej pracy nad jego analizą, skupił się na wyliczaniu kosztów własnych obietnic. Temat ten podłapali również minister finansów Jacek Rostowski i premier Donald Tusk. Przecież nie od dziś wiadomo, że wygodniej punktować obietnice konkurencji niż tłumaczyć się z własnych.

Choć projekt budżetu, zakładający nieco ponad 2-procentowy wzrost gospodarczy, nie wygląda na optymistyczny, to wystarczy kolejny punkt zapalny w strefie euro i zamiast walki o pobicie prognoz rozpocznie się walka o ich realizację. Na afisz trafi wówczas pytanie: _ gdzie w razie problemów rządzący znajdą pieniądze na zasypanie potencjalnej dziury? _ Odpowiedź będzie bardzo prosta - oczywiście tradycyjnie już załatają ją polscy podatnicy.

Czy jakiekolwiek propozycje z _ wielkiej księgi metod na uzdrowienie Polski _ prezesa Kaczyńskiego mają szansę na realizację? Czy z kolei rządzący mają pomysły na to, by kolor Polski na mapach gospodarczych premiera Tuska z zielonego nie zmienił się na seledynowy? Odpowiedzi na te pytania na pewno poznamy w przyszłości. Ta, mimo niesprzyjających warunków gospodarczych, nie rysuje się dla Platformy najgorzej. Bo kto może jej zagrozić, skoro najlepiej o jej wizerunek dba właśnie jej największy rywal.

autor jest analitykiem Money.pl

Czytaj więcej w Money.pl
Kaczyński już wie, ile będą kosztować jego propozycje - _ Dobrym wzorem jest Szwecja z początku lat 90. Tam taki program się znakomicie udał _ - powiedział prezes PiS.
Rostowski punktuje Kaczyńskiego. "To piramida PiS" - _ Koszty wynikające z propozycji prezesa PiS są dwa razy wyższe od deficytu budżetowego _ - zaznaczył minister finansów.
Tagi: budżet 2013, tusk, dziś w money, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz