Notowania

Koniec z szukaniem klientów na cmentarzu. Firmy odszkodowawcze pod kontrolą

Długie oczekiwanie na pieniądze, gigantyczne prowizje. W parlamencie na przyjęcie wciąż czeka ustawa, która ma uregulować pracę nieuczciwych kancelarii odszkodowawczych. Jedna z kluczowych zmian? Zakaz szukania klientów w szpitalach i na cmentarzach.

Podziel się
Dodaj komentarz
(WP.PL)
Od wielu lat postulaty zmian w przepisach zgłasza także Polska Izba Ubezpieczeń.

Blisko 90 wypadków drogowych dziennie - to polska statystyka drogowa. Tam, gdzie są wypadki, są też poszkodowani. W ciągu roku jest ich blisko 40 tys. Tam z kolei, gdzie pojawiają się poszkodowani, są już też firmy odszkodowawcze. I proponują szybką pomoc i pieniądze. Kłopot w tym, że rzekomo szybka i sprawna pomoc rodzi kolejny problem…

Jak oszukują nierzetelne kancelarie odszkodowawcze? Pieniądze znikają, są przetrzymywane miesiącami, a koniec końców - już uda się je wyszarpać – wypłaty są pomniejszane o spore prowizje. Poszkodowany czeka. I czeka. I czeka. Zamiast się leczyć, musi walczyć z firmą, która miała mu pomóc.

Setki oszukanych

  • Kilka lat temu jedna z legnickich firm z branży oszukała blisko sto osób na 700 tys. zł. Poszkodowanym wypłacała ułamek tego, co dostawała od ubezpieczycieli. Jeden z klientów zamiast 25 tys. zł, dostał ledwie 3 tys. zł.
  • Firma z Łodzi przez kilka lat przywłaszczyła sobie blisko 4 mln zł. To pieniądze klientów, które pośrednik dostał od ubezpieczyciela.
  • W Lublinie 30 pokrzywdzonych straciło 200 tys. zł. Przywłaszczone były środki, które klienci dostali w ramach odszkodowań od ubezpieczycieli.
  • Kolejna historia: firma zapomniała poinformować klienta, że wywalczyła dla niego 150 tys. zł. odszkodowania. Zapłaciła jedynie 12 tys. zł, czyli blisko 12 razy mniej niż powinna.

Klientów szukają na cmentarzu

Inna patologia? Nachodzenie pacjentów… w szpitalach i rodzin na cmentarzach, by namówić ich do walki o odszkodowanie.

I tu znów przykładów można szukać bez końca.

  • Przedstawiciel firmy odszkodowawczej zgłosił się do starszej kobiety poszkodowanej w wypadku, gdy ta jeszcze przebywała w szpitalu. Poinformował, że "w celu dalszego prowadzenia sprawy" potrzebuje jej podpisu na kilku dokumentach i przedłożył do podpisu umowę oraz pełnomocnictwo do dochodzenia roszczeń. Fakt podpisania dokumentów umownych, uświadomił kobiecie dopiero jej syn, który odwiedził matkę w szpitalu i przeczytał papiery pozostawione przez przedstawiciela kancelarii na stoliku przy łóżku.
  • Przedstawiciel firmy odszkodowawczej bez uprzedzenia odwiedził w prywatnym mieszkaniu klientkę, proponując jej dochodzenie roszczeń w związku ze śmiercią męża, który zginął w wypadku przed 15 laty. Niestety nie potrafił wyjaśnić, w jaki sposób wszedł w posiadanie informacji o wypadku oraz miejscu jej zamieszkania kobiety...

Nikt nie ma wątpliwości, że w branży odszkodowawczej potrzebna jest zmiana reguł gry. Chce tego Senat, a także ubezpieczyciele.

Projekt ustawy o świadczeniu usług w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych został opracowany w senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych (jej szefem jest senator PiS Grzegorz Bierecki). Lada chwila dokument będzie procedowany w Sejmie.

- Przyznam szczerze, że z początku podejrzliwie traktowałem ten projekt, bo z jednej strony są duże towarzystwa ubezpieczeniowe, z drugiej firmy odszkodowawcze, czyli naturalne strony konfliktu. I to było mylne podejrzenie. Po weryfikacji projektu widzę w nim wiele dobrych elementów - komentuje w rozmowie z money.pl prof. Marek Chmaj, ekspert prawa i konstytucjonalista. - Jestem praktykującym radcą prawnym, współwłaścicielem kancelarii. Ta działalność jest poddana licznym regułom, normom, od wielu, wielu lat jest po prostu ucywilizowana. Przykłady? Radca prawny podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej, ma jasny kodeks etyki pracy. Jego złamanie grozi na przykład utratą prawa do wykonywania zawodu. Jednocześnie jako radca muszę mieć ubezpieczenie OC, które gwarantuje moim klientom bezpieczeństwo i pewność wykonania usług. To obligatoryjne ubezpieczenie. Na dodatek działalności radcowskiej nie można w żaden sposób reklamować. A teraz spójrzmy na firmy odszkodowawcze, które zwykły nazywać się kancelariami. Mogą prowadzić szalenie agresywny marketing, bardzo często w szpitalach, firmach pogrzebowych lub nawet na cmentarzach. Mogą podpisywać umowy z ludźmi w traumie powypadkowej, którzy nie mają w ogóle świadomości co podpisują - opowiada prof. Chmaj.

Potrzeba regulacji jest pilna

- Firmy odszkodowawcze nie są objęte ani nadzorem, któremu podlegają ubezpieczyciele, ani też żadnymi innymi regulacjami, które określałyby, choćby ramowo, zasady ich funkcjonowania – dodaje Zdzisława Cwalińska-Weychert, wiceprezes zarządu Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.

- Natomiast firmy ubezpieczeniowe działają na bardzo sztywno uregulowanym rynku. Każdy obszar ich działalności, każda procedura, każdy proces, każda umowa, każda klauzula niedozwolona - są precyzyjnie opisane w jednych z dziesiątków przepisów, które zabezpieczają ten rynek. Żadne z tych regulacji - wiążące ubezpieczycieli - nie mają zastosowania wobec firm odszkodowawczych, nazywanych też kancelariami odszkodowawczymi. Taki stan skutkuje rażącą dysproporcją między prawami i obowiązkami każdej z tych grup podmiotów, szczególnie wobec poszkodowanych – dodaje.

Jej zdaniem przedstawiciele firm odszkodowawczych reprezentują tych, którzy znaleźli się w bardzo trudnym momencie życia i potrzebują szczególnej opieki. W zdecydowanej większości ich działalność dotyka ofiar wypadków drogowych.

- Dlatego pewien stopień nadzoru i pewien stopień regulacji jest niezbędny, by poszkodowani mieli zapewniony odpowiedni poziom bezpieczeństwa. Tam, gdzie nie ma choć minimalnych regulacji, pojawiają się tacy, którzy działają bez żadnych skrupułów i wbrew najprostszym regułom etycznym – zauważa Zdzisława Cwalińska-Weychert.

Ubezpieczyciele czekają na regulacje

Od wielu lat postulaty zmian w przepisach zgłasza także Polska Izba Ubezpieczeń. I w tym wypadku PIU na bieżąco śledzi prace parlamentarzystów. Ocena projektu? Pozytywna.

- Regulacja działalności firm odszkodowawczych to jedna z trudniejszych kwestii, nad którą pracuje parlament. Rodzi ona spore emocje, ponieważ dotyczy bardzo dużego rynku, który regulacjom poddać się nie chce. Są one jednak niezbędne dla osób poszkodowanych w wypadkach. To kwestia ich bezpieczeństwa - mówi money.pl Grzegorz Prądzyński, szef Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Główne założenie projektu?
Zdaniem przedstawicielki UFG to zmiana sposobu wypłacania środków. Po wejściu w życie nowych przepisów, pieniądze dla poszkodowanego wpłyną bezpośrednio na jego konto, a nie - jak dotąd do - firmy odszkodowawczej.

Jak dodaje Cwalińska-Weychert, to dla poszkodowanych gwarancja, że kwota przyznana im na leczenie lub rehabilitację trafi do nich natychmiast po wypłacie ubezpieczyciela i nie będzie w żaden sposób pomniejszona przez wysokie wynagrodzenie pośrednika. W efekcie poszkodowani będą mieli jasną informację, jaka kwota odszkodowania im przysługuje i sami zadecydują ile zapłacą za usługi wykonane na ich rzecz przez firmę odszkodowawczą.

- A to pozwoli im świadomie podjąć decyzję o współpracy - dodaje Cwalińska-Weychert.

- Rozwiązanie to jest także zabezpieczeniem na wypadek bankructwa kancelarii lub sprzeniewierzenia środków. Takie przypadki miały już niestety w Polsce miejsce i poszkodowani zostali wówczas pozbawieni pieniędzy z odszkodowania - ostrzega Prądzyński i dodaje.

Co z reklamą na cmentarzu?

Senatorowie pracujący nad projektem uznali również, że bardzo istotne jest nie tylko ograniczenie wysokości wynagrodzenia, lecz uregulowanie kwestii akwizycji i reklamy, jaką prowadzą firmy odszkodowawcze. Jak zwracają uwagę eksperci, to zabezpieczenie przed oferowaniem usług w miejscach zdecydowanie do tego nieodpowiednich.

- Pewnie wszyscy pamiętamy katastrofę kolejową pod Szczekocinami, kiedy to pani psycholog wysłana na miejsce, aby pomóc poszkodowanym, rozdawała wizytówki firmy odszkodowawczej. Nie należą do rzadkości przypadki nachodzenia pacjentów zaraz po operacji - mówi Prądzyński.

Tajemnicą poliszynela jest fakt, że niektóre kancelarie odszkodowawcze mają bardzo dobre stosunki np. z pracownikami szpitali. To oni dostarczają im wiedzy o tym, kto właśnie wylądował na sali. Cena za taką informację: od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. O tym, że takie praktyki wciąż się pojawiają mówią sami przedstawiciele branży odszkodowawczej.

Inną nowością będzie dodatkowy obowiązek dla firm odszkodowawczych. Po zamianach mają być objęte obowiązkowym ubezpieczeniem odpowiedzialności cywilnej. Takie OC to gwarancja należytego wykonania umowy, czyli po prostu naprawienia szkód.

- Ta ustawa cywilizuje relacje pomiędzy poszkodowanymi a firmami odszkodowawczymi. Ochrona konsumentów jest gwarantowana w Konstytucji, jest gwarantowana w Karcie Praw Podstawowych UE. Unormowanie działalności firm odszkodowawczych, które są ważnym uczestnikiem rynku, jest korzystne dla wszystkich – ocenia prof. Marek Chmaj.

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
12-02-2019

PolakFirmy ubezpieczeniowe i banki delikatnie mowiac maja bardzo male zaufanie wsrod spoleczenstwa, rzad zamiast pomagac poszkodowanym dziala wrecz … Czytaj całość

12-02-2019

marekA jak firmy ubezpieczeniowe oszukują ludzi to dobrze ? !!!

12-02-2019

MireczekNie byłoby problemu, gdyby ubezpieczyciele wypłacali odszkodowania. Nie wypłacają a teraz dostaną ustawę, która im tylko to ułatwi. Brawo politycy!

Rozwiń komentarze (42)