Notowania

Konwencja PiS. Orłowski: rządzący nawet nie kryją, że kupują głosy. To pogrąży budżet

- Jedyne elementy prorozwojowe to rozbudowa komunikacji i obietnica obniżenia kosztów pracy. Z tym drugim jednak nie wiadomo, o co chodzi. Myślę, że prezes Kaczyński również tego nie rozumie - komentuje obietnice PiS ekonomista prof. Witold Orłowski.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
- To kupowanie głosów z otwartą przyłbicą - tak prof. Witold Orłowski na gorąco skomentował nowe obietnice PiS. (Fot: Wojciech Strozyk/REPORTER)

500+ już dla każdego - a więc i pierwszego - dziecka, trzynasta emerytura w wysokości 1,1 tys. zł, zerowy podatek PIT dla młodych do 26. roku życia, obniżenie kosztów pracy i podwojenie siatki autobusowych połączeń. Na sobotniej konwencji rządząca partia złożyła kilka bardzo atrakcyjnych dla wyborców, ale kosztownych dla budżetu obietnic.

Barbara Nowacka o 500+: to zwyczajne krzywdzenie

Jak wynika z szacunków money.pl - tylko kilka punktów z długiej listy obietnic może kosztować nawet 35 miliardów złotych. Premier Morawiecki podczas konwencji powiedział, że rocznie te obietnice kosztować będą 30 mld zł.

- Najbardziej zastanawiające jest to obniżenie kosztów pracy - nie wiadomo, jak miałoby to wyglądać. Myślę, że prezes Kaczyński również tego nie rozumie. To niejasna obietnica rzucona tym nie najbiedniejszym, pozostałe skierowane są już dla osób mniej majętnych - mówi prof. Witold Orłowski, ekonomista i rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Kupowanie głosów

Nasz rozmówca jeszcze przed startem konwencji nie miał wątpliwości, że jedną z grup, które skorzystają na pomysłach PiS, będą emeryci.

- Pewnie długo rząd się nad tym zastanawiał, jak skutecznie kupić tę grupę, kompletnie nie rujnując finansów. Stąd ta jednorazowa emerytura. Choć i tak będzie to kosztowało 10 mld zł (według wyliczeń money.pl mniej - red.). Jedyne elementy prorozwojowe to rozbudowa komunikacji i obietnica obniżenia kosztów pracy - mówi ekonomista, dodając, że brakuje tu jednak konkretów.

Jarosław Kaczyński ogłosił prawdziwą przedwyborczą niespodziankę - nie mówił o Parlamencie Europejskim, padały za to kolejne obietnice
5 minut przemówienia, przynajmniej 35 mld zł na liczniku. Jarosław Kaczyński rozbił budżetowy bank

- To kupowanie głosów z otwartą przyłbicą. Rządzący tego nawet nie kryją, deklarując wypłatę trzynastki dla emerytów już 1 maja. Z kolei w lipcu dokupią kolejne głosy, rozszerzając program 500+. Nawet nie udają, że któraś z propozycji to element planu Morawieckiego - ocenia Orłowski.

Zdaniem ekonomisty to staranne podkreślanie, kiedy poszczególne obietnice zostaną zrealizowane, to pewna nowość na polskim rynku politycznym. Nie pozostawia złudzeń, po co są te deklaracje składane, ale to może być dla PiS niekorzystne.

PiS się przeliczy?

- Zdumiewa mnie, że PiS jest gotów tyle zaryzykować, zgrywając wszystkie swoje atuty na starcie obu kampanii. Szczególnie, że do tych ważniejszych, jesiennych, zostało jeszcze dużo czasu. To objaw desperacji i hazardowa zagrywka obliczona na to, że dobry wynik w eurowyborach przełoży się na sukces jesienią - mówi Witold Orłowski.

Jarosław Kaczyński zapowiedział "trzynastkę" dla emerytów
PiS obiecuje "trzynastkę" dla emerytów. Policzyliśmy, jaki to koszt

To jednak może być - zdaniem naszego rozmówcy - trudne. - Zaliczam się do tych ekonomistów, którzy twierdzą, że sytuacja gospodarcza w tym roku się pogorszy. Trudno szacować, jak bardzo, ale wzrost spowolni. Po pierwsze przez brexit, ale też przez spowolnienie w Niemczech - przekonuje prof. Orłowski.

Dlatego budżet państwa może mieć problem z udźwignięciem tych obietnic. Jak wylicza ekonomista, same podwyżki w sferze budżetowej wraz z zamrożeniem cen prądu kosztować będą przecież co najmniej 10 mld zł.

- Jeśli doda się do tego szacowane przez premiera 30 mld zł, a przez money.pl 35 mld zł, to pogrąży budżet. Trudno jednak powiedzieć, czy będzie potrzebna jego nowelizacja. Możliwe, że rządzący będą stosowali manewry, żeby tego nie robić. Byłoby to przecież przyznanie się do tego, że pieniędzy na to jednak nie ma - mówi Orłowski.

Jednym z takich manewrów może być - w ocenie ekonomisty - zaciągnięcie przez ZUS pożyczki na poczet wypłaty pieniędzy na "trzynastkę" dla emerytów.

Polexit?

Podczas konwencji dwukrotnie zestawiano korzyści z działań rządu z tymi, jakie wynikają z członkostwa w UE.

- Przywrócimy miliard połączeń autobusowych, jak kiedyś to miało miejsce. Te połączenia dotyczą wszystkich, ale przede wszystkim małych miast i wsi. Suma, którą dzięki temu otrzyma wieś, będzie zbliżona do dopłat UE do hektarów ziemi - mówił Jarosław Kaczyński.

Z kolei minister Kwieciński powiedział: - Mieliśmy dziurę w VAT i ją zmniejszamy. Eksperci oceniali ją na 250 mld zł. To tyle, ile w 8-9 lat otrzymaliśmy od UE.

Jak rozumieć te zestawienia?

- Troszkę jest to pokazywanie drogi do polexitu, ale wszyscy znający ekonomię wiedzą, jak bzdurna jest to argumentacja. Z drugiej strony, to ukłony w kierunku wyborców niebędących miłośnikami zjednoczonej Europy - podsumowuje Witold Orłowski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: konwencja pis, obietnice wyborcze, wiadomości, gospodarka
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
23-02-2019

MarekWarPrzynajmniej mamy rząd, który nie jedzie po konkurencji, tylko skupia się na sobie i swoich REALNYCH oraz PRZEMYŚLANYCH planach. Popieram i nie … Czytaj całość

23-02-2019

K.KTeraz wydatki, jutro zyski. TO NIE MARNOTRAWSTWO TYLKO INWESTYCJA. Niech się zwolennicy PO wreszcie nauczą.

23-02-2019

jackuOdezwał się specjalista od wyższości komunistycznej gospodarki, doradca Filipińczyka

Rozwiń komentarze (1821)