NIK uderza w państwową agencją zdrowotną. "Szastanie pieniędzmi"

Sposób zarządzania w Agencji Ochrony Technologii Medycznych i Taryfikacji pozostawia wiele do życzenia. Tak wynika z raportu Najwyżej Izby Kontroli. Pieniądze marnotrawione są na niepotrzebne analizy, eleganckie analizy i działy zamiejscowe – pisze "Fakt".

Prezes NIK, Krzysztof Kwiatkowski
Źródło zdjęć: © PAP | Marcin Obara
Marcin Łukasik

Agencja co i rusz tworzy nowe etaty i – co trzeba przyznać – hojne wynagradza. Jak pisze dziennik "Fakt", Agencja Ochrony Technologii Medycznych i Taryfikacji na same pensje wydała 18 mln zł. Pieniądze trwoni się też na inne rzeczy: analizy ekspertów czy luksusowe siedziby.

– Prowadząc nabór do pracy w Zespole Zamiejscowym do spraw analitycznych w Chełmie, nie przestrzegano wewnętrznych procedur Agencji – napisał w opracowaniu kontroli Dyrektor Departamentu Zdrowia NIK Piotr Wasielewski.

Ponadto, 806 tys. zł – tyle kosztowała działalność trzech zespołów zamiejscowych - dwóch w Krakowie i jednego we Wrocławiu. Utrzymanie 35 miejsc parkingowych wyniosło 127 tys. zł. Praca zewnętrznych ekspertów kosztowała 158 tys., choć tak naprawdę nie wiadomo, czym ci eksperci się zajmowali.

Powołana w 2009 roku AOTMiT zajmuje się m.in. oceną tego, czy dany lek będzie refundowany czy nie, które świadczenie opieki zdrowotnej będzie finansowane przez państwo.

Obejrzyj: Szef PPL o porcie lotniczym w Modlinie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie