Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Mateusz Ratajczak
Mateusz Ratajczak
|
aktualizacja

Od nowych obostrzeń nie uciekniemy. Dalsze zamykanie szkół jest poważnie rozważane

954
Podziel się:

24 tys. zakażeń w ciągu ostatniej doby - to najnowsze dane Ministerstwa Rozwoju. To kolejny rekord. Jeszcze w środę premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski ogłoszą nowe obostrzenia. To, że w ogóle będą, jest już bezsprzeczne. Jak wynika z informacji money.pl, to żłobki, przedszkola i najmłodsze klasy szkół podstawowych są w tej chwili na celowniku.

Od nowych obostrzeń nie uciekniemy. Dalsze zamykanie szkół jest poważnie rozważane
Premier Mateusz Morawiecki ogłosi dziś nowe metody walki z wirusem (KPRM, Krystian Maj)

- Chcemy ograniczać liczbę kontaktów - mówi minister zdrowia Adam Niedzielski. - W ciągu kolejnych godzin pokażemy obostrzenia, które ograniczą liczbę kontaktów - zapowiada Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Konferencja dziś o godzinie 14. Wystąpią premier i minister zdrowia.

Jak wynika z informacji money.pl, podczas wtorkowego wieczornego posiedzenia Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego sporo uwagi poświęcono dalszemu funkcjonowaniu szkół. I to właśnie one są na celowniku, to właśnie o nich najprawdopodobniej usłyszymy na dzisiejszej konferencji prasowej.

I nie powinno to dziwić. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w wieku od 6 do 9 lat w Polsce jest blisko 1,5 mln dzieci. Większość z nich wciąż chodzi do szkoły.

Od obostrzeń nie ma odwrotu. Zgodnie ze strategią Ministerstwa Zdrowia, polska służba zdrowia znajduje się około 2 tygodnie od stanu krytycznego.

Jak wynika z informacji money.pl, podczas wtorkowego spotkania omawiany był wariant zamknięcia żłobków, szkół i przedszkoli. A ten dotknąłby blisko 3 mln dzieci (w wieku od 1 roku do 9 lat). Oczywistym jest, że rząd natychmiast uruchomiłby zasiłek dla tych rodziców, którzy nie mają jak jednocześnie pracować i zostawić dziecko pod czyjąś opieką (partnera lub jak to często bywa w Polsce - dziadków).

Wiążące decyzje zapadną w ciągu najbliższych godzin. Obostrzenie może dotyczyć wszystkich grup wiekowych (czyli żłobków, przedszkoli i szkół) lub samych szkół. To ograniczyłoby liczbę rodziców zamkniętych w domu. Nie ma jednak wątpliwości, że to właśnie w stronę szkół rząd skierował swoją uwagę.

Informacje o obostrzeniach dla szkół zdobył również dziennikarz Wirtualnej Polski Marcin Makowski.

Jak wynika z naszych informacji, we wtorek wieczorem nie było za to zgody na wprowadzenie zmian dla branży fryzjerskiej i kosmetycznej oraz na znaczne ograniczenie działalności placówek handlowych. Od dłuższego czasu na stole leży pomysł zamknięcia galerii handlowych. Na to "zielonego światła" od premiera jednak nie było. Brak zgody nie oznacza jednak całkowitego wykluczenia tych wariantów.

Tym bardziej, że trudno np. zamknąć Polaków w domach i jednocześnie utrzymać działalność galerii handlowych. Czy wychodzenie po odzież byłoby uznane za wyjście pierwszej potrzeby? To właśnie te dylematy teraz rozstrzyga rząd.

Omawiane były też rozwiązania z innych krajów. I tak Holandia np. zakazuje goszczenia w domu więcej niż 3 osób, a Francja nie pozwala obywatelom wychodzić z domu bez uzasadnionej potrzeby. Tu jednak szkoły wciąż działają. W Czechach z kolei szkoły są zamknięte od połowy października. Włosi zamknęli placówki edukacyjne tylko tam, gdzie rozprzestrzenianie się wirusa jest najszybsze. W Niemczech szkoły są otwarte, choć w większości landów obowiązkowe są maseczki przez całe zajęcia. Szkoły w pełni działają jednak tam, gdzie służba zdrowia wciąż jest wydolna.

Warto jednak zaznaczyć, że wczorajsze rozmowy odbywały się w zupełnie innej atmosferze niż panuje dziś. A jak pokazuje dotychczasowa historia wprowadzania obostrzeń, żadne nie są pewne do momentu ogłoszenia ich na konferencji prasowej.

Jeszcze wczoraj minister zdrowia Adam Niedzielski mówił, że ostatnie dane pozwalają być umiarkowanie optymistycznym w kwestii przyszłości. Wskazywał, że być może udało nam się zbić dynamikę wzrostu zakażeń, choć tych wciąż przybywa (ale po prostu wolniej). Sugerował, że nadzieje zweryfikują kolejne dane.

W środę stało się jasne, że problem niestety nie zwalnia. Pobiliśmy kolejny rekord. I zakażeń, i zgonów spowodowanych koronawirusem i chorobami współistniejącymi.

Stąd decyzje będą podejmowane właśnie dziś i w oparciu o dzisiejsze dane. Od rana na linii KPRM - Ministerstwo Zdrowia - pozostałe resorty trwają rozmowy. Od razu po nich zaplanowana jest wspomniana konferencja.

Ostatni stopień krytyczny przed nami

Warto jednak uzmysłowić sobie punkt, w którym jesteśmy. Jak wynika ze strategii Ministerstwa Zdrowia przekroczyliśmy 3 z 4 stopni zagrożenia. W służbie zdrowia każdy pacjent przychodzący do lekarza jest uznawany za potencjalnie zakażonego. Realizacja świadczeń ogranicza się jedynie do leczenia podstawowej choroby.

Ostatni krytyczny stopień zagrożenia przekroczony będzie, gdy w Polsce przez COVID-19 zajęte będzie 35 tys. łóżek. To jest jednak punkt, gdy zakażonych jest o wiele więcej niż mogą przyjąć szpitale. To w tym momencie zaczyna nam brakować łóżek z dostępem do tlenu (w szpitalach), a ratunkiem są placówki tymczasowe. To w tym momencie do pomocy włączone są wojskowe służby medyczne. I to w tym momencie rząd będzie musiał zdecydować, czy 50 proc. wszystkich łóżek szpitalnych w Polsce będzie trzeba przeznaczyć na pacjentów z COVID-19.

Jak daleko od tego punktu jesteśmy? Każdego dnia zajmowane jest kolejne 800 - 1000 łózek. W tym tempie mamy dokładnie dwa tygodnie do punktu krytycznego. I to przy założeniu, że liczba zakażonych nie będzie rosnąć. A przecież jasnym jest, że wprowadzenie obostrzeń nie zamyka automatycznie drogi wirusowi. Na pierwsze efekty - w tym liczbowe - trzeba poczekać od 7 do 10 dni.

Co ciekawe, na ostatniej prostej dotyczącej obostrzeń w rządzie dochodzi do wielu tarć. I tak kolejne wymiany zdań na temat zmian mają za sobą minister zdrowia Adam Niedzielski i wicepremier Jarosław Gowin, który jest jednocześnie szefem resortu rozwoju.

Istota sporu? Właśnie pełen lockdown. Minister zdrowia jest przekonany, że nie możemy wykluczyć żadnego scenariusza - w tym tego, który trzeba uruchomić w krytycznej dla polskiej służby zdrowia sytuacji.

Minister rozwoju, pracy i technologii konsekwentnie powtarza za to, że nie wyobraża sobie zamknięcia gospodarki. Niedzielski odpowiada, że brak decyzji jest jeszcze gorszy niż decyzje wyglądające na pierwszy rzut oka nad wyrost. Stronę w tym sporze ostatecznie jednak wybiera premier. I to on dziś zdecyduje, jak będzie wyglądać nowa rzeczywistość.

Jak wynika z informacji money.pl, rząd decyduje się na ogłoszenie zmian już dziś, by dać więcej czasu Polakom na przygotowanie się do nich. A warto przypomnieć, że ostatni raz tak wyglądała marcowa decyzja dot. zamknięcia wszystkich szkół.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(954)
Norymberga 2
2 miesiące temu
A popychacze BigPharmy dalej swoje. Nawet zawierucha wojenna nie zwolni was z odpowiedzialności. TO SIĘ NIE PRZEDAWNIA.
xyz
2 miesiące temu
NIECH RZĄD ROBI TAK DALEJ I WPUSZCZ DO NAS UCHODZCÓW BEZ TESTÓW, CERTYFIKATÓW COVIDOWYCH I SZCEPIEŃ TO BĘDZIEM W TAKIEJ SAMEJ A NAWET GORSZEJ SYTUŁACJI NIZ NA POCZĄTKU GRUDNIA. DLACEGO CZŁOWIEK MUSI ISC DO SKLEPU W MASECZCCE A TAKI SE UKRAINIEC MOZE CHODZIC BEZ BO ON NIE PONIMAJU.
łowca
2 miesiące temu
fajny artykuł ale stary teraz konflikt zabił wirusa
pomyślcie i z...
3 miesiące temu
ciiiiisza o polskim wale !!!!! wojną pomiędzy rosją i ukrainą zamykają nam wszystko! możliwość komentowania,wolność słowa itd.to nie nasza wojna,rosja i ukraina tobratnie kraje ,tak pisali .Lotniska oddać do startów obcych samolotów ???????? to dopraszanie się odwetu i rozszerzenie wojny na Polskę !!!!!!rządzie zastanówcie się co chcecie zrobić !!!? to wojna z ruskimi .!
Tester
3 miesiące temu
Pandemia się cofa i jest w odwrocie, przy okazji Wojna i zniesienie wielu restrykcji. Jednym słowem KONIEC PANDEMI. Omikron okazał się być lepszą od szczepionki (BILL), WHO nie zaleca mieszań szczepionki a czytam artykuły to na siłę próbują mieszać, Jednym słowem może trzeba zabrać się za osoby które dostają w łapę od producentów i farmaceutów, Wszystkich dziennikarzy bez wyjątku sprawdzić z powiązaniami i za każdą niesprawdzoną/fałszywą informację rozliczyć przykładnie. Każdą weryfikacje prowadziłby Rząd, może trzeba złożyć projekt o walkę z dezinformacjami medialnymi które mogą mieć skutki globalne. Wtedy skończy się pisanie co chwilę o ekspertach. bo ekspert nie może może wypowiadać się na inną dziedzinę bo nie ma wiedzy i dokumentacji w tym zakresie, więc STOP EKSPERTOM, STOP SEGREGACJI i STOP CHAOSU.
...
Następna strona