Ognisko koronawirusa w fabryce mrożonek w powiecie pajęczańskim. Powołano sztab kryzysowy

Co najmniej 56 pracowników firmy z powiatu pajęczańskiego jest zarażonych koronawirusem. 600 kolejnych pracowników firmy produkującej mrożonki czeka na wykonanie testu.

Testy w zakładzie w powiecie pajęczańskim trwają. W piątek zostanie im poddanych 600 osób
Źródło zdjęć: © Getty Images
Martyna Kośka

"Anita" z Działoszyna (niedaleko Pajęczna w woj.łódzkim) to jeden z największych pracodawców w okolicy. Produkuje lody i mrożonki na rynek krajowy i zagraniczny. To, że wybuchło tam lokalne ognisko koronawirusa stało się jasne, gdy jedna z zatrudnionych kobiet zgłosiła się do lekarza z objawami zbliżonymi do grypy. Gdy okazało się, że ma COVID-19, pracodawca na własny koszt przebadał część pracowników – informuje TVN 24.

- Inspekcja sanitarna w Działoszynie podjęła decyzję o poddaniu kwarantannie całego zespołu, z którym pracowała zakażona. Łącznie to blisko sto osób – powiedział w rozmowie z serwisem Paweł Sikora, wicestarosta pajęczański.

Przedstawiciele firmy poprosili samorząd, by sfinansował przebadanie reszty pracowników. Wojewoda zapowiedział, że w piątek do Działoszyna przyjedzie mobilny punkt badań i pobierze wymazy od 600 osób.

Obejrzyj: Zakaz handlu zostaje - mówi twardo "Solidarność". Koronawirus niczego nie zmienia

Samorząd powołał sztab kryzysowy, w składzie którego znalazł się też właściciel firmy i burmistrz Działoszyna.

Władze firmy zapewniają, że w zakładzie wdrożono wszystkie środki bezpieczeństwa. Z powodu panujących w hali warunków pracy – niskiej temperatury i dużej wilgotności – zapobieżenie koronawirusowi było bardzo trudne.

W najbliższym czasie zewnętrzna firma przeprowadzi dezynfekcję całego obiektu.

Jak z kolei informuje "Dziennik Łódzki", w związku z wykryciem tak dużej liczby zakażeń w firmie burmistrz Działoszyna Rafał Drab postanowił zamknąć urząd i jednostki podległe do odwołania. Burmistrz wyjaśnił, że pracownicy gminnych jednostek mają małżonków wśród osób zatrudnionych w "Anicie".

Biorąc pod uwagę, że ognisko zarażeń pojawiło się w zakładzie produkującym żywnośc, pojawia się pytanie, czy ich spożywanie – a nawet sam kontakt z towarem w sklepie – może być niebezpieczny dla klientów.

Wicestarosta pajęczański wyjaśnił w rozmowie z TVN24, że inspekcja sanitarna uspokaja, iż koronawirus nie przenosi się przez produkty spożywcze i zdrowie klientów firmy nie jest w żaden sposób zagrożone.

Wybrane dla Ciebie