Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Krzysztof Janoś
Krzysztof Janoś
|
aktualizacja

Pakiet mobilności dobije polskie firmy transportowe. Zapłacimy za to wszyscy wyższymi cenami

1638
Podziel się

Sprzeciw Polski, która jest logistycznym gigantem w UE, i siedmiu innych państw nie powstrzymał Brukseli. Nowe przepisy wypchną polskich transportowców z rynków zachodniej Europy. - Wygrał protekcjonizm tzw. starej UE. Decyzja Brukseli to problem dla konsumentów w całej Europie - mówi Maciej Wroński, reprezentujący pracodawców z branży transportowej.

Polskie ciężarówki już nie tak częśto pojawiać się będą na zachodnich autostradach.
Polskie ciężarówki już nie tak częśto pojawiać się będą na zachodnich autostradach. (East News, Wojciech Strozyk/REPORTER)
bDIlUted

- Pakiet mamy już praktycznie uchwalony, brakuje tylko dopełnienia formalności. Oczywiście jest okres przejściowy i większość przepisów będzie egzekwowana dopiero na przełomie 2021-2022 r - mówi money.pl Maciej Wroński, prezes organizacji pracodawców Transport i Logistyka Polska.

Rzeczywiście, przepisy będą musiały jeszcze być zaakceptowane przez Parlament Europejski, ale to tylko formalność. W czwartek kraje członkowskie UE przyjęły nowe prawo dotyczące firm transportowych, zwane również pakietem mobilności.

Sprzeciw Polski i siedmiu innych krajów to było za mało, by powstrzymać tzw. stare państwa Unii, z Francją na czele, przed przeforsowaniem przepisów. Pakiet mobilności wprowadza m.in. obowiązkowe i regularne powroty tirów do kraju macierzystego, nawet jeśli stale pracują poza granicami.

bDIlUtef
Zobacz także: Firmy budowalne dyktują warunki. "Niektóre mają tyle zamówień, że mają w nosie"

Puste przebieg

Zasada nakazująca ciężarówkom wracać co osiem tygodni do kraju, gdzie mieści się siedziba firmy, jest szkodliwa ekonomicznie i środowiskowo. Puste samochody będą przejeżdżały tysiące kilometrów, generując koszty i niepotrzebnie zanieczyszczając środowisko.

- Szkoda, że wygrał protekcjonizm. Pokazują to fakty i liczby. Dla nas zrobił takie wyliczenie profesor Peter Klaus z Uniwersytetu w Norymberdze. Dowiódł w raporcie, że obecność na drogach zachodniej Europy polskich, węgierskich, rumuńskich, bułgarskich czy litewskich kierowców to nie jest dumping, a gospodarcza konieczność - przekonuje Wroński.

bDIlUtel

W Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji, krajach Beneluxu czy Włoszech odbywa się 80 proc. produkcji UE. Przewóz towarów jest niezbędny. Problem w tym, że brakuje tam 520 tys. kierowców. Jak przekonuje prezes TiLP, odcinając nas od tych rynków, wylewa się dziecko z kąpielą.

- Korzystanie z firm z dawnego bloku wschodniego to konieczność gospodarcza. Argument o niskich zarobkach naszych kierowców też jest nieprawdziwy. Oczywiście bułgarscy kierowcy zarabiają najmniej w Europie, ale bardzo dużo na tle zarobków w swoim kraju. Polscy kierowcy w transporcie międzynarodowym zarabiają ok. 2 tys. euro. To nie są złe pieniądze - przekonuje nasz rozmówca.

Rząd robił, co mógł

Polska jeszcze we wtorek zaproponowała wprowadzenie zmian w pakiecie mobilności. - Projektowane przepisy UE nakładają administracyjne ograniczenia na usługi transportowe, sztucznie zmniejszają efektywność tych usług oraz wprost wymuszają na przewoźnikach wykonywanie zbędnych przejazdów - powiedział minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, cytowany w rządowym komunikacie.

Jak podkreślał, konieczne jest wyeliminowanie złych przepisów przed ich wejściem w życie. Polska kontrofensywa okazała się jednak nieskuteczna.

bDIlUtem

- Rząd miał tu ograniczone pole działania i nie wynika to z relacji polsko-niemieckich czy polsko-francuskich, ale ze względu na tzw. sojusz paryski. Ze względów politycznych silne państwa UE forsowały ten pakiet. To cyniczna gra. Macron ma problemy społeczne i ze związkami zawodowymi - komentuje Wroński. W jego ocenie francuski prezydent nie może niczego specjalnego zaproponować protestującym, dlatego sięga po inicjatywy, które może tłumaczyć "ochroną rynku".

Protekcjonizm ma się świetnie

- To protekcjonizm w czystej postaci, nie można inaczej postrzegać pakietu mobilności jak tylko jako mechanizmu do zapewnienia głosów w wyborach. W tym roku nic to nie zmieni dla branży. W przyszłym też nie, dopiero w okolicach 2022 - mówi prezes TiLP. Wtedy polskie firmy będą uczestniczyć tylko w eksporcie i imporcie do Polski. Nie będzie już przewozów między np. Francją a Niemcami, gdzie obecnie 40 proc. frachtów wykonują Polacy.

Oznacza problem dla konsumentów w całej Europie. Branża i tak jest w trudnej sytuacji. - Do tego, żeby transport padł nie trzeba tego pakietu. W tej chwili branża transportowa pod względem liczby upadłości i zagrożonych płatności zajmuje pierwsze miejsce. Ograniczamy zatrudnienie, liczbę przewozów - mówi Maciej Wroński.

bDIlUten

Jak pakiet mobilności wpłynie na koszty producentów i ostatecznie ceny, nikt nie próbuje nawet przewidywać. Trudno jednak spodziewać się, by droższy transport realizowany jedynie przez zachodnie firmy, którym brakuje kierowców, nie spowodował wzrostu cen.

Sektor transportu i logistyki generuje ok. 6 proc. polskiego PKB. Pełni także istotną rolę pod względem wpływów budżetowych i jest ważnym pracodawcą.

Od 2012 r. Polacy dzierżą palmę pierwszeństwa, gdy chodzi o tonaż przewożonych ładunków w operacjach typu cross trade, czyli między państwami UE. Polscy przewoźnicy międzynarodowi na koniec 2019 r. dysponowali potężna flotą 244 tys. ciężarówek, zatrudniali ok. 300 tys. pracowników i przewozili 28,5 proc. wszystkich ładunków na terenie UE.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

bDIlUteG
wiadomości
gospodarka
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(1638)
A. R
rok temu
Unia Europejska wbija sobie gwóźdź do trumny, po tego typu ustawach to jest powolny początek końca Unii Europejskiej....
HAHAHA
rok temu
Bardzo dobrze!!Skończy się samowolka niektórych firm które traktują kierowców jak niewolników!!!Bo jak nazwać pracę w której 5 razy do roku widzisz rodzinę?
Shdye
rok temu
Teraz winniśmy wprowadzić przepisy antydyskryminuje polskich pracownikow: KASJERKA NA KASIĘ W POLSKIM LIDLU, CAREFURZE, ACTION, NETTO, BIEDRA, TESKO itd ma mieć stawkę minimalna taka sama jak jej kolezanaka w kraju z którego pochodzi sieć.
bDIlUteH
Luki
rok temu
Francuskie hipermarkety do Francji, niemieckie elektromarkety i dyskonty do Niemiec
Promil
rok temu
Transport to taka dojna krowa dla wszystkich,brak pieniedzy??to najlatwiej opodatkowac wszystko co sie wiaze z transportem,a jakie kokosy zbiera policja i inspekcja??
...
Następna strona