Pensje lekarzy napędzają koszty. Prywatne firmy alarmują
Prywatne firmy medyczne coraz głośniej alarmują o rosnącej presji płacowej w ochronie zdrowia. Jak przekonują, problemem nie jest już wyłącznie rynek, ale także przepisy, które automatycznie podnoszą wynagrodzenia w całym sektorze - podaje "Gazeta Wyborcza".
Coraz ostrzejsza walka o lekarzy zaczyna uderzać także w prywatny sektor ochrony zdrowia. Firmy medyczne przekonują, że rosnące koszty wynagrodzeń są już nie tylko efektem konkurencji rynkowej, ale również skutkiem ustawowych podwyżek w publicznej służbie zdrowia.
Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", dyskusję ponownie rozgrzała propozycja senatora PiS Stanisława Karczewskiego, który zaproponował rozdzielenie pracy lekarzy między sektorem publicznym a prywatnym.
– Lekarzu, chcesz pracować w sektorze prywatnym, to pracuj, zarabiaj, rób kasę, ale nie przyjmuj w publicznej służbie zdrowia – powiedział były marszałek Senatu.
Pomysł ostro skrytykował były wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda, który ocenił, że takie propozycje są "propagandą dla prostego wyborcy".
Niedobór amunicji w Polsce? "Nasza produkcja jest w stanie uzupełnić braki"
Prywatny sektor też odczuwa skutki podwyżek
Spór o to, czy prywatna opieka zdrowotna pomaga publicznemu systemowi czy go osłabia, trwa od lat. Zwolennicy prywatnych usług medycznych przekonują, że odciążają one NFZ i skracają kolejki. Krytycy wskazują natomiast, że oba systemy konkurują o tę samą, ograniczoną liczbę lekarzy i pielęgniarek.
Coraz częściej okazuje się jednak, że to prywatne firmy zaczynają narzekać na skutki podwyżek napędzanych przez publiczny system - opisuje "Gazeta Wyborcza".
– Presja płacowa to dziś stały element funkcjonowania ochrony zdrowia – zarówno publicznej, jak i prywatnej. W ostatnich latach jej głównym źródłem stała się ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w podmiotach leczniczych – mówi dr Artur Białkowski, prezes Medicover.
Jak tłumaczy, ponieważ oba sektory korzystają z tych samych kadr medycznych, wzrost wynagrodzeń w publicznej ochronie zdrowia automatycznie przekłada się także na oczekiwania płacowe w prywatnych placówkach.
Ćwierć miliarda złotych na wynagrodzenia
Rosnące koszty coraz mocniej widać w wynikach prywatnych operatorów medycznych. – Na przestrzeni ostatnich kilku lat udział wynagrodzeń lekarzy wynosił średnio 31 proc., więc są to oczywiście jedne z kluczowych kosztów w działalności każdej placówki medycznej – mówi Jacek Rozwadowski, prezes Enel-Medu.
Oznacza to, że sama spółka wydaje na wynagrodzenia personelu około ćwierć miliarda złotych.
Przedstawiciele prywatnych firm podkreślają, że problem pogłębia ograniczona liczba specjalistów w niektórych dziedzinach oraz system ustawowych podwyżek powiązanych ze średnim wynagrodzeniem publikowanym przez GUS.
Według Łukasza Kozłowskiego z Federacji Przedsiębiorców Polskich tylko w latach 2023-2024 kolejne decyzje dotyczące podwyżek zwiększyły wyceny świadczeń finansowanych przez NFZ o ponad 30 mld zł.
System coraz droższy
Eksperci zwracają uwagę, że tempo wzrostu wynagrodzeń w ochronie zdrowia jest znacznie wyższe niż wzrost wpływów ze składki zdrowotnej.
Sławomir Dudek wskazuje, że po zmianach przepisów z 2022 r. potrzeby wydatkowe NFZ zaczęły rosnąć szybciej niż przychody systemu. W praktyce coraz większa część dodatkowych pieniędzy trafia właśnie na wynagrodzenia personelu medycznego.
W 2024 r. publiczne wydatki na ochronę zdrowia wzrosły do 229,1 mld zł. Prywatne wydatki na leczenie zwiększyły się z kolei do 64,5 mld zł.
Źródło: Gazeta Wyborcza