Potężny strajk w Samsungu. Zagrożony rynek technologii

W Samsung Electronics narasta konflikt między zarządem a pracownikami. Po fiasku rozmów płacowych związek zawodowy zapowiedział strajk obejmujący ponad 47 tys. osób. Rynek zareagował nerwowo — akcje technologicznego giganta wyraźnie spadły - opiaujw CNBC.

Potężny strajk w Samsungu. Zagrożony rynek technologiiPotężny strajk w Samsungu. Zagrożony rynek technologii
Źródło zdjęć: © Getty Images | 2026 Getty Images
Magda Żugier
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Ponad 47 tys. pracowników Samsung Electronics rozpocznie w czwartek strajk po załamaniu negocjacji płacowych między firmą a związkami zawodowymi.

Informację o impasie potwierdziła południowokoreańska Krajowa Komisja ds. Relacji Pracy. Związek zawodowy zaakceptował propozycję mediacyjną przedstawioną przez komisję, jednak Samsung miał ją odrzucić. Rynek szybko zareagował na informacje o sporze. Akcje południowokoreańskiego producenta chipów spadły o około 3 proc.

Rzecznik związku zawodowego Choi Seung-ho przekazał, że Samsung prosił wcześniej o więcej czasu na negocjacje. Według związkowców firma miała jednak poinformować w środę, że "nie podjęto żadnej decyzji", co ostatecznie doprowadziło do zerwania rozmów - podaje CNBC.

Niedobór amunicji w Polsce? "Nasza produkcja jest w stanie uzupełnić braki"

– Wyrażamy głębokie ubolewanie, że proces po mediacjach został przerwany z powodu opóźnień w podejmowaniu decyzji przez zarząd – przekazał Choi Seung-ho. Jednocześnie związek deklaruje gotowość do dalszych rozmów nawet w trakcie strajku.

Spór o premie i wynagrodzenia

Głównym punktem konfliktu pozostaje system premiowy obowiązujący w Samsung Electronics. Związkowcy domagają się m.in. premii odpowiadającej 15 proc. zysku operacyjnego firmy, likwidacji limitów wypłat bonusów oraz formalnego uregulowania zasad przyznawania premii.

Samsung twierdzi jednak, że część oczekiwań związku jest zbyt daleko idąca. Firma podkreśla, że mimo zaakceptowania wielu postulatów, w tym części dotyczącej premii, całość żądań byłaby trudna do utrzymania w dłuższym okresie.

Koncern zaproponował przeznaczenie 10 proc. zysku operacyjnego na premie oraz dodatkowy jednorazowy pakiet wynagrodzeń, który — według firmy — miał przekraczać standardy obowiązujące w branży.

"Nie porzucimy naszych starań, by zapobiec strajkowi i będziemy kontynuować rozmowy ze związkiem" – przekazał Samsung w oświadczeniu. Jednocześnie podkreśla, że "strajki nie powinny mieć miejsca pod żadnym pozorem".

Zagrożenie dla rynku chipów

Eksperci zwracają uwagę, że przedłużający się konflikt może mieć znaczenie nie tylko dla samego Samsunga, ale również dla światowego rynku technologicznego - opisuje z kolei Bloomberg.

Samsung jest największym na świecie producentem układów pamięci wykorzystywanych m.in. w smartfonach, centrach danych czy samochodach elektrycznych. Firma już wcześniej mierzyła się z problemami dotyczącymi tempa rozwoju nowej generacji półprzewodników.

Amerykańska Izba Handlowa w Korei ostrzegała w tym miesiącu, że poważniejsze zakłócenia produkcji w Samsung Electronics mogłyby dodatkowo obciążyć globalny rynek pamięci półprzewodnikowych.

Zdaniem organizacji mogłoby to doprowadzić do pogłębienia problemów z dostawami, większej zmienności cen i wzrostu niepewności w światowych łańcuchach dostaw. Lokalne media podają również, że Bank Korei szacuje potencjalny wpływ strajku na gospodarkę kraju nawet na 0,5 pkt proc. PKB w tym roku.

Rząd może interweniować

Skala protestu może być ograniczona przez wcześniejszą decyzję południowokoreańskiego sądu. Nakazał on, aby strajk nie zakłócał działania infrastruktury bezpieczeństwa oraz pracy związanej z produkcją półprzewodników.

W ostatnich dniach do porozumienia obu stron nawoływali także przedstawiciele południowokoreańskich władz, w tym prezydent Lee Jae Myung oraz premier Kim Min-seok.

Według medialnych doniesień premier miał sugerować możliwość zastosowania nadzwyczajnych środków w celu zatrzymania protestu. Południowokoreańskie prawo pozwala ministrowi pracy zawiesić akcję protestacyjną na 30 dni, jeśli spór zostanie uznany za zagrożenie dla gospodarki lub codziennego funkcjonowania państwa.

Źródło: CNBC, Bloomberg

Wybrane dla Ciebie