WAŻNE
TERAZ

Koniec rozmowy z szefem Pentagonu. Wiadomo co z wojskiem USA w Polsce

Chiny odebrały Polsce pozycję lidera. Niemcy kupują mniej mebli znad Wisły

Według najnowszych danych niemieckiego urzędu statystycznego Chiny utrzymały pozycję głównego dostawcy mebli do Niemiec. Taka sytuacja jest wynikiem gwałtownego, kilkudziesięcioprocentowego wzrostu importu z Państwa Środka, przy jednoczesnym zauważalnym osłabieniu dostaw znad Wisły. Wartość towarów sprowadzonych z obu państw oscyluje wokół trzech miliardów euro.

Polska branża meblowa przeżywa trudny okresPolska branża meblowa przeżywa trudny okres
Źródło zdjęć: © East News | ANDRZEJ WAWOK, REPORTER, ZipZapic.com
Robert Kędzierski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Polska płaci za zmianę polityki USA względem Chin. Jedną z branż, która najwyraźniej ucierpiała, jest branża meblarska. W wyniku napięć celnych na linii Waszyngton-Pekin, chińscy producenci zostali zmuszeni do poszukiwania nowych rynków zbytu i masowo przekierowali swój eksport do Europy. Ich główną przewagą jest agresywna polityka cenowa. Gotowe produkty z Azji potrafią być o niemal połowę tańsze od swoich odpowiedników produkowanych w naszej części kontynentu. Dodatkowo presję potęguje rosnący import z innych państw azjatyckich, w tym z dynamicznie rozwijającego się Wietnamu.

Geopolityka i koszty uderzają w polskie fabryki

Zjawiska makroekonomiczne mają bezpośrednie i bolesne przełożenie na kondycję krajowych przedsiębiorstw, które od dłuższego czasu zmagają się z poważnym kryzysem. W rozmowie z PAP prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli Jan Szynaka jasno wskazał na źródła obecnych problemów.

Obecna sytuacja geopolityczna, toczące się wojny na Ukrainie czy w Iranie, to wszystko ma wpływ na eksport polskich mebli na rynki europejskie i amerykańskie. Polska należy do największych eksporterów mebli i brak stabilizacji wpływa na popyt i produkcję – zaznaczył ekspert.

Zamknęli fabrykę Levi’sa. Przejął ludzi i maszyny. "Byłem pierwszy"

Redukcje etatów w zakładach meblarskich

Krajowy sektor, dający zatrudnienie ćwierci miliona osób, zmuszony jest do drastycznych kroków. Głośnym echem odbiły się zapowiedzi redukcji setek etatów w zakładach dostarczających towar dla szwedzkiego giganta IKEA, między innymi w Wielbarku oraz Goleniowie. Zwolnienia obejmują zarówno pracowników linii produkcyjnych, jak i kadrę administracyjną. Podobne kroki optymalizacyjne podejmują rdzennie polskie przedsiębiorstwa, które muszą dostosować moce przerobowe do kurczącego się portfela zamówień.

– Na trudną sytuację w branży wpływ mają też rosnące koszty produkcji. Wysokie zapotrzebowanie na energię elektryczną w zakładach meblarskich znacząco podnosi koszty wytworzenia produktu. Ceny paliwa oraz drewna także poszły w górę. Przez ostatnie dwa lata wzrosły też koszty pracownicze – wyliczał w rozmowie z PAP Jan Szynaka.

Kumulacja tych negatywnych czynników sprawia, że wysyłanie towaru na tradycyjnie najważniejsze dla nas rynki staje się coraz mniej opłacalne. Przedstawiciele branży szacują, że ogólny spadek sprzedaży na Starym Kontynencie sięgnął już kilkunastu procent. Wyposażenie wnętrz nie jest dobrem pierwszej potrzeby, dlatego w czasach niepewności konsumenci w pierwszej kolejności rezygnują z wymiany kanapy czy szafy na nową.

Niemiecki konsument zmienia priorytety

Problemy polskich eksporterów wynikają nie tylko z rosnącej siły Azji, ale również z głębokiej zapaści na samym rynku niemieckim, który jest zdecydowanie najważniejszym odbiorcą naszych towarów. Za Odrą nastroje konsumenckie są najgorsze od lat. Przychody tamtejszego niemieckiego przemysłu meblarskiego spadają nieprzerwanie od trzech lat, osiągając poziomy nienotowane od czasów wielkiego kryzysu finansowego z końca ubiegłej dekady.

Przedstawiciele niemieckich stowarzyszeń branżowych otwarcie mówią o kryzysie o charakterze fundamentalnym. Zauważają wyraźną zmianę w zachowaniach konsumentów - podczas pandemii Niemcy masowo inwestowali w poprawę komfortu swoich mieszkań, co doprowadziło do nienaturalnego boomu i szybkiego nasycenia rynku. Obecnie, po zniesieniu wszelkich restrykcji, wolą przeznaczać nadwyżki finansowe na podróże, rozrywkę i ucieczkę od codzienności. Wymiana mebli schodzi na dalszy plan.

Sytuację za zachodnią granicą pogarsza dodatkowo drastyczne spowolnienie w sektorze budowlanym. Nowe domy i mieszkania są naturalnym motorem napędowym dla branży meblarskiej, ponieważ każda przeprowadzka generuje potrzebę zakupu nowego wyposażenia. Zastój na rynku nieruchomości dławi ten popyt u samego źródła.

Import mebli do Niemiec (mld EUR)
Import mebli do Niemiec (mld EUR) © Licencjodawca

Branża w coraz większym kryzysie

Zgodnie z opublikowanym pod koniec kwietnia Kwartalnikiem Branżowym, opracowanym przez Centrum Analiz PKO BP, polscy producenci mebli zmagają się z wyraźnym pogorszeniem koniunktury. Po obiecującym trzecim kwartale minionego roku, kolejne miesiące przyniosły zauważalny spadek przychodów oraz produkcji sprzedanej, co zaważyło na płaskich wynikach całego rocznego podsumowania. Analitycy banku zwracają uwagę, że marże przedsiębiorstw znajdują się pod silną presją, a ponad jedna czwarta firm zakończyła ubiegły rok ze stratą netto.

Głównym problemem sektora okazuje się ograniczona możliwość podnoszenia cen swoich wyrobów w warunkach rosnących kosztów, w tym przede wszystkim surowca drzewnego. Jak wskazują eksperci PKO BP, europejskie sieci handlowe dysponują na tyle silną pozycją negocjacyjną, że skutecznie blokują podwyżki u producentów. Sytuacji nie ułatwia mocny kurs złotego wobec euro, który dodatkowo uderza w opłacalność sprzedaży zagranicznej, będącej fundamentem krajowej produkcji.

Uzależnienie od zachodnich rynków

Warto przypomnieć, że polski sektor meblarski jest w ogromnym stopniu uzależniony od eksportu, a jego głównym odbiorcą od lat pozostają Niemcy. Według danych International Trade Centre podsumowujących wcześniejsze lata, to właśnie za naszą zachodnią granicę trafia zdecydowanie największa część polskiej produkcji, wyprzedzając w zestawieniu kolejne rynki, takie jak Czechy, Francję czy Wielką Brytanię. Obecna dekoniunktura w Europie Zachodniej bezpośrednio uderza więc w portfele zamówień rodzimych fabryk, doprowadzając do stagnacji w wysyłce towarów. Blisko połowa ankietowanych firm traktuje niedostateczny popyt zagraniczny jako główną barierę w bieżącej działalności.

Dodatkowym wyzwaniem jest rosnąca konkurencja ze strony producentów azjatyckich. Z drugiej strony, jak zauważono w odrębnym monitoringu PKO BP dotyczącym ekspozycji branż na skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie, zawirowania geopolityczne mogą przynieść polskim firmom pewne, choć wymuszone sytuacją, korzyści. Rosnące koszty transportu morskiego oraz potencjalne zakłócenia w łańcuchach dostaw z Dalekiego Wschodu mogą osłabić presję konkurencyjną ze strony dostawców z Chin czy Indii. W raporcie oceniono, że taki obrót spraw mógłby krótkoterminowo wesprzeć pozycję krajowych wytwórców na wspólnym, europejskim rynku.

Inwestycje w martwym punkcie

Choć popyt na rynku krajowym w minionym roku pozostawał relatywnie silny, napędzając sprzedaż detaliczną w kategorii wyposażenia wnętrz, to dane z pierwszego kwartału bieżącego roku wskazują na wyraźne wyhamowanie tej dynamiki. Krajowy zbyt mebli jest ściśle powiązany z rynkiem nieruchomości, na którym klienci nabywają chociażby nowe mieszkania z zamiarem ich wykończenia. Jak pokazują statystyki serwisów ogłoszeniowych takich jak Domiporta.pl, duży ruch w sektorze mieszkaniowym nie zawsze przekłada się obecnie na proporcjonalny wzrost zamówień u rodzimych producentów.

Co więcej, analitycy sugerują, że część zapotrzebowania, które generują chociażby osoby przeglądające oferty domów na sprzedaż, jest zaspokajana przez rosnący import, a nie produkcję z lokalnych fabryk. Wobec braku jednoznacznych sygnałów ożywienia, autorzy Kwartalnika Branżowego prognozują, że w całym bieżącym roku sprzedaż branży utrzyma się na poziomie zbliżonym do poprzednich dwunastu miesięcy.

Największy niepokój budzi jednak długoterminowe podejście przedsiębiorców do rozwoju swoich parków maszynowych. Wskaźnik przewidywanych inwestycji w sektorze spadł na początku wiosny do alarmująco niskich poziomów, najgorszych w całym polskim przetwórstwie. Eksperci PKO BP ostrzegają, że wstrzymywanie nakładów finansowych, w połączeniu z koniecznością szybkiego dostosowania się do nowych, rygorystycznych wymogów środowiskowych Unii Europejskiej, stwarza poważne ryzyko trwałej utraty konkurencyjności polskiego meblarstwa na arenie międzynarodowej.

Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie