WAŻNE
TERAZ

Koniec rozmowy z szefem Pentagonu. Wiadomo co z wojskiem USA w Polsce

Amerykanie uczą się żyć z drogą benzyną. "Muszę chodzić i jeździć pociągiem"

Agencja Reutera przygotowała materiał dotyczący tego, jak Amerykanie "improwizują" w związku z wysokimi cenami paliw. Niektórzy załamują ręce, bo muszą iść pieszo lub korzystać z transportu publicznego. A jeden mężczyzna dostosował do ruchu ulicznego zabawkowy samochód Barbie.

Midnight Strike Deadline Looms For LIRR Commuter Rail
NEW YORK, NEW YORK - MAY 15: Workers stand by a Long Island Rail Road (LIRR) train at Penn Station on May 15, 2026 in New York City. Commuters face major disruption as unions representing more than 3,500 workers prepare to strike from May 16, threatening to shut down the Long Island Rail Road  America's busiest passenger rail service  unless transit officials and labor leaders reach a last-minute contract agreement. (Photo by Adam Gray/Getty Images)
Adam GrayWysokie ceny paliw doprowadziły do tego, że Amerykanie częściej wybierają transport publiczny
Źródło zdjęć: © Getty Images | ADAM GRAY
Jacek Losik
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Mali Hightower ma własną odpowiedź na drogie paliwo: zabawkę, którą wyciągnął z czyjegoś kosza na śmieci - pisze Reuters w artykule zatytułowanym "Wysokie ceny benzyny zachęcają Amerykanów do improwizacji, od podróży autobusem po samochody-zabawki".

Wspomniany mężczyzna to 30-letnia złota rączka z Ellenwood w stanie Georgia. Amerykanin włożył dwugalonowy, jednotłokowy silnik z myjki ciśnieniowej do zepsutego, różowego Power Wheels Barbie Dream Camper. To zasilany akumulatorem samochodzik dla dzieci, mający mniej niż 122 cm wysokości.

"Wystarczy jedno pociągnięcie linki jak w kosiarce i Hightower jedzie do supermarketu, z kolanami pod brodą i w kasku motocyklowym" - relacjonuje słynna agencja prasowa.

Prawdziwe auto Hightowera to kabriolet Mercedes-Benz z 1996 r. Obecnie musi wydać ok. 90 dolarów, by zatankować do pełna. - To za dużo - powiedział Amerykanin, który zamontował na górze zabawkowego samochodu bagażnik na zakupy. - Jeżdżę tym, kiedy mogę.

Cena miłości do paliwożernych samochodów

Przykład mieszkańca Ellenwood Reuter określa jako nietypowy, wskazując jednak, że rosnący koszt benzyny zmienia codzienne decyzje i skłania do kreatywnych obejść problemu w gospodarstwach domowych w całych Stanach Zjednoczonych.

"Amerykanie, od lat przywiązani do samochodów, szczególnie mało oszczędnych SUV-ów i lekkich ciężarówek, szukają alternatyw: komunikacji zbiorowej albo ograniczania się do okolicy" - czytamy w artykule.

Amerykańskie Stowarzyszenie Samochodowe podaje, że 18 maja kierowcy w USA płacili średnio 4,52 dolara za galon zwykłej benzyny, wobec ok. 3 dolarów przed rozpoczęciem wojny z Iranem. Innymi słowy - płacą średnio 4,36 zł za litr tego paliwa, co przy dzisiejszym kursie walut oznaczałoby wzrost o ok. 1,46 zł.

Pomysł na drogie paliwo: komunikacja zbiorowa

W sondażu Ipsos z 28 kwietnia, opublikowanym przez "The Washington Post" i ABC News, 44 proc. Amerykanów zadeklarowało, że ograniczyło jazdę.

Przykładową osobą, która tak zrobiła, jest influencerka Dafne Flores. Kobieta kilka razy w roku jeździ z domu w Silverdale w stanie Waszyngton do Los Angeles, by spotkać się ze znajomymi. Podczas ostatniego, dwumiesięcznego pobytu zaparkowała w Glendale i przesiadła się na transport publiczny.

Zatankowanie jej Toyoty Highlander kosztuje teraz co najmniej 95 dolarów, więc ogranicza przejazdy do pięciu mil i omija stacje przy autostradach, gdzie widziała ceny zbliżające się do 9 dolarów za galon.

Twórczyni internetowa w autobusie może edytować nagrania i unikać opłat za parkowanie. W sieci zauważa, że coraz więcej osób w jej wieku mówi o podobnych wyborach. - Widzę mnóstwo filmów o tym, jak ludzie jeżdżą autobusem - dodała.

Trend widać w różnych częściach kraju. W stanie Maine liczba pasażerów korzystających z miejskich autobusów w Bangor wzrosła o 21 proc. od stycznia - poinformowała administratorka transportu Laurie Linscott. Największy przyrost odnotowano w godzinach szczytu.

- Zaczęłam obserwować ludzi i próbowałam określić jakąś demografię - powiedziała Linscott. - To byli ludzie z każdego środowiska.

Kolejki po darmowe paliwo i bony na stacje

W ostatni czwartek kierowcy czekali ponad godzinę na stacji benzynowej w El Segundo w Kalifornii - pisze Reuter. Agencja turystyczna Visit Las Vegas oferowała do 100 dolarów na paliwo dla pierwszych 100 osób w kolejce, by zachęcić do podróży do miasta.

Na miejscu niewielu myślało jednak o urlopie w Vegas. Robert Jackson z El Segundo mówił Reuterowi, że taki zapas paliwa wystarczy mu tylko na kilka dni.

Teraz muszę chodzić i jeździć pociągiem. Jest ciężko. Naprawdę - powiedział Amerykanin.

Segette Frank z Los Angeles opowiadała, że wcześniej jeździła na zakupy po rozległym mieście. - Teraz trzymam się blisko, bo nie chcę zostać bez paliwa - mówiła.

Wspólnota protestancka Chicago CityPoint Community Church planuje z kolei w najbliższych tygodniach rozdać karty paliwowe o wartości 5 tys. dolarów, po 25 dolarów każda. Pastor Demetrius Davis powiedział, że rozdali ponad 70 kart po nabożeństwach z okazji Dnia Matki.

- Transport dla wielu rodzin nie jest luksusem. To kwestia przetrwania - stwierdził duchowny.

Ceny ropy i paliw zaczęły gwałtownie rosnąć (nie tylko) w Stanach Zjednoczonych po agresji USA i Izraela na Iran. W odpowiedzi siły irańskie zablokowały Ormuz - cieśninę kluczową dla transportu ropy naftowej z Bliskiego Wschodu i pobierają opłaty za skorzystanie z niej.

Od 8 kwietnia między USA a Iranem obowiązuje rozejm, jednak cieśnina pozostaje praktycznie zablokowana, bo Waszyngton zarządził własną blokadę. Rozmowy o trwałym pokoju utknęły w martwym punkcie, a Ormuz pozostaje jednym z kluczowych punktów konfliktu.

Źródło: Reuters

Wybrane dla Ciebie