Krzysztof Gawkowski został zapytany w TVP Info, czy prace nad podatkiem cyfrowym mogą zostać wstrzymane ze względu na relacje Polski ze Stanami Zjednoczonymi. Chodziło m.in. o plany dotyczące stałej amerykańskiej bazy w Polsce i ewentualne obawy o wpływ nowej daniny na stosunki polsko-amerykańskie.
Wicepremier przekonywał, że te kwestie nie muszą być ze sobą łączone. Jak mówił, projekt podatku cyfrowego jest już wpisany do wykazu prac rządu, a między resortami prowadzone są konsultacje.
Nie, dlatego, że po pierwsze sprawa jest już na posiedzeniu rządu, to znaczy jest wpisana ustawa do wykazu prac rządowych, są konsultacje międzyresortowe, zostały pierwsze wpływy z podatku cyfrowego też wpisane do przychodów z budżetu na 2027 rok, więc krok po kroku przesuwamy się do przodu, żeby tę sprawę załatwić – powiedział Gawkowski.
Polityk określił podatek cyfrowy jako "podatek sprawiedliwościowy". Jego zdaniem danina powinna objąć duże korporacje, które prowadzą działalność i osiągają przychody na polskim rynku.
– Dla mnie podatek cyfrowy to jest podatek sprawiedliwościowy. To jest podatek od wielkich korporacji, które tutaj zarabiają i tu powinny płacić – mówił wicepremier.
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5
"Nie obchodzi mnie, że jesteś gigantem"
W rozmowie pojawił się również temat odpowiedzialności platform cyfrowych za oszukańcze reklamy. Gawkowski przywołał przykład Mety i argumentował, że wielkość firmy ani jej kraj pochodzenia nie powinny mieć wpływu na stosowanie polskich przepisów.
– Nie obchodzi mnie, że jesteś gigantem czy z Ameryki, czy z Azji. Jeżeli korzystasz na polskich obywatelach, zarabiasz, tu płacisz. Jeżeli ich oszukujesz, jeżeli nie wprowadzasz mechanizmów chroniących obywateli, płacisz kary – powiedział.
Gawkowski wskazywał także na sprawę miliarda złotych, którego Polska domaga się od Mety w związku z reklamami scamowymi. Według niego do podobnych działań mogą przyłączać się kolejne państwa europejskie. Wymienił Finlandię i Danię.
Pytany o możliwość wprowadzenia przepisów przewidujących kary uzależnione od przychodów gigantów cyfrowych, polityk odpowiedział, że jest zwolennikiem takiego rozwiązania. Wskazywał jednocześnie na już prowadzone prace nad regulacjami dotyczącymi bezpieczeństwa internetu. – Jestem tego zwolennikiem, mam nadzieję – odpowiedział na pytanie o takie przepisy.
Kogo obejmie podatek?
Zgodnie z przedstawionymi założeniami podatek ma objąć trzy rodzaje usług świadczonych na terytorium Polski. Chodzi o umieszczanie spersonalizowanych reklam na interfejsach internetowych, udostępnianie wielostronnych interfejsów umożliwiających użytkownikom interakcje lub pośredniczenie w dostawach towarów i usług oraz odpłatne przekazywanie zgromadzonych danych o użytkownikach.
Podatnikami mają być podmioty lub skonsolidowane grupy, które jednocześnie osiągają globalne przychody przekraczające 1 mld euro oraz uzyskują w Polsce ponad 25 mln zł przychodów z usług objętych ustawą. Stawka podatku ma wynieść 3 proc.
Projekt przewiduje jednak możliwość pomniejszenia wyliczonej daniny m.in. o należny podatek dochodowy od osób prawnych, koszty działalności badawczo-rozwojowej oraz wydatki na określone aktywa poniesione w Polsce. Jeśli suma pomniejszeń przekroczy wysokość podatku, danina zostanie ustalona na 0 zł.
Z podatku mają być wyłączone m.in. podmioty, których przeważającą działalnością jest publikowanie przygotowanych przez nie lub na ich rzecz materiałów redakcyjnych. Szczegółowe kryteria dotyczące tego wyłączenia ma określić rozporządzenie ministra finansów w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw informatyzacji.
Przypomnijmy, że projekt ustawy o podatku rekompensującym od niektórych usług autorstwa Ministerstwa Cyfryzacji (MC), który 31 lipca został skierowany do konsultacji publicznych i międzyresortowych. Zgodnie z dokumentami opublikowanymi na stronie Rządowego Centrum Legislacji (RCL), poszczególne resorty mają 60 dni na ustosunkowanie się do projektu.