W ubiegły piątek Ministerstwo Cyfryzacji przekazało do konsultacji międzyresortowych projekt nowej daniny. Jak wynika ze stanowiska resortu, planowany podatek cyfrowy miałby wejść w życie 1 stycznia 2027 r. Polski rząd podkreśla, że podatek nie dotyczy żadnego konkretnego państwa, ale wiadomo, że objąłby firmy z USA takie jak Google, Meta czy X oraz chińskie platformy jak Shein czy Temu.
Stawka ma wynieść 3 proc. od przychodów. Warunkiem opodatkowania są globalne przychody powyżej 1 mld euro oraz przychody z usług cyfrowych w Polsce na poziomie ponad 25 mln zł.
WIDEOWyścig gigantów po Żabkę. Analityk zwraca uwagę na "przeciek"
W czwartek dziennikarze zapytali premiera, czy zgodzi się na opodatkowanie wielkich koncernów. Donald Tusk zapewnił, że rząd szczegółowo bada tę kwestię.
Prowadzimy bardzo skomplikowane i delikatne analizy. I to są analizy zarówno dotyczące samego ewentualnego opodatkowania, jak i dokładne analizy, jak to wpłynie na relacje polsko-amerykańskie – powiedział szef rządu.
Tusk o podatku cyfrowym: znam wszystkie za i przeciw
– Jak znacie mój stosunek do niektórych działań dzisiejszej administracji w Waszyngtonie, czasami jestem krytyczny, mam swoje zdanie w tej kwestii. Bardzo się różnię tutaj od PiS-u, od pana Nawrockiego i wielu innych przywódców i na pewno nigdy na kolanach z nikim nie będę o niczym rozmawiał – kontynuował Donald Tusk.
Podkreślił, że sojusz ze Stanami Zjednoczonymi ma obecnie kluczowe znaczenie strategiczne.
– Ale dla mnie dobre relacje polsko-amerykańskie, szczególnie w tej dzisiejszej sytuacji, są absolutnie takim też nadrzędnym interesem Polski. Więc pozwólcie, że będziemy bardzo spokojnie, bardzo merytorycznie badać, co się Polsce bardziej w tej kwestii opłaca – mówił szef rządu.
Zapewniał, że kieruje się wyłącznie interesem kraju i konsultuje sprawę z kluczowymi ministrami w swoim gabinecie.
– Po prostu opłacalność naszych decyzji to musi być coś, co się opłaca ojczyźnie, a nie tej partii czy temu politykowi. Więc proszę tutaj o cierpliwość. Znam wszystkie za i przeciw. Rozmawiałem o tym z ministrem Gawkowskim, z panem wicepremierem Gawkowskim, z ministrem Domańskim, ale też zastanawiam się każdego dnia, co mogę zrobić, co powinienem zrobić, żeby było tak jak należy i równocześnie, żeby bezpieczne były nasze relacje. Wydaje mi się, że to jest dość jasne – podsumował szef rządu.