WAŻNE
TERAZ

Morawiecki nie rezygnuje ze stowarzyszenia. "Nie wycofujemy się" - mówią jego ludzie

Trump grozi całej Europie. Nie ustąpimy? Jest plan na podatek cyfrowy

Stawka podatku cyfrowego wyniesie 3 proc., ale ostateczną kwotę wpłacaną do budżetu państwa będzie można pomniejszyć na kilka sposobów – wynika z dokumentów, do których dotarł money.pl. Ostateczny projekt ustawy dotyczący daniny ma być gotowy jeszcze w tym miesiącu. Największą przeszkodą dla rządowych planów może okazać się Pałac Prezydencki.

Gawkowski, TrumpWicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, prezydent USA Donald Trump
Źródło zdjęć: © GETTY | Agencja Wyborcza.pl
Tomasz Setta

Rząd nie rezygnuje ze starcia z big techami. Money.pl dotarł teraz do materiałów, z których wyłania się ostateczny kształt ustawy. Podatek ma objąć podmioty niezależnie od narodowości kapitału, a więc nie tylko amerykańskie, takie jak Meta czy X, ale i chińskie, takie jak Shein czy Temu.

Z informacji money.pl wynika, że proponowany termin wejścia w życie ustawy o podatku cyfrowym to 1 stycznia 2029 r. – pod warunkiem że projekt w takim kształcie przejdzie pełną ścieżkę legislacyjną, a na końcu zyska podpis prezydenta.

Po uwzględnieniu zaproponowanych ulg dzięki nowym regulacjom budżet państwa ma zyskać w pierwszym roku obowiązywania przepisów 1,7 mld zł, a w kolejnych latach od dwóch do nawet trzech miliardów.

Prezes ujawnia ściemę. Za to samo płacisz więcej

Według naszych informacji gotowy projekt w sprawie podatku cyfrowego powinien trafić do uzgodnień międzyresortowych jeszcze w tym miesiącu. Ma być też przedmiotem szerokich konsultacji publicznych.

Jak pisaliśmy wielokrotnie, plan wprowadzenia takiej daniny od początku wzbudza kontrowersje, bo wszelkim nowym tego typu obciążeniom podatkowym sprzeciwia się ostro amerykański prezydent Donald Trump. W czerwcu zapowiedział, że nałoży 100 proc. cła na towary z państw, które wprowadzą podatek od usług cyfrowych dotykający amerykańskie firmy technologiczne.

Podatek cyfrowy od trzech rodzajów usług

Niektóre założenia ministerialnej propozycji pozostają bez większych zmian. Podatek cyfrowy zapłacą podmioty lub skonsolidowane grupy, których łączne przychody w skali świata wynoszą w roku poprzedzającym opodatkowanie ponad miliard euro, a suma przychodów objętych podatkiem i uzyskanych w Polsce przekroczyła 25 mln zł – bez względu na ich rezydencję podatkową.

Nową daniną co do zasady mają być obciążone przychody osiągane z trzech rodzajów usług świadczonych przez big techy na terytorium Polski:

  • zamieszczania reklam w serwisie, które są skierowane do użytkowników tego serwisu;
  • udostępniania użytkownikom narzędzi, które służą do wzajemnej komunikacji bądź ułatwiają im dostawę towarów albo świadczenie usług bezpośrednio pomiędzy użytkownikami;
  • przekazywania pakietów danych o użytkownikach w drodze sprzedaży, licencji lub w innej odpłatnej formie.

Z obowiązku zapłaty podatku cyfrowego mają być wyłączone podmioty, których przeważająca działalność polega na publikowaniu treści redakcyjnych (czyli np. media internetowe). Szczegóły w tej sprawie doprecyzuje rozporządzenie, które przygotują wspólnie szefowie resortów finansów i cyfryzacji.

Podatek cyfrowy będzie można obniżyć do zera

Podstawą opodatkowania ma być przychód firm – należny lub zapłacony – osiągnięty w danym roku z tytułu wymienionych wcześniej usług. Do podstawy będzie wliczana między innymi wartość abonamentu lub koszt subskrypcji, ale też kwoty prowizji lub innych opłat (jeśli przynajmniej jedna ze stron transakcji zawartej za pośrednictwem big techów znajdowała się w Polsce).

Tak jak planowano na początku roku, stawka podatku cyfrowego wyniesie 3 procent. Z naszych ustaleń wynika jednak, że ostateczną kwotę do zapłaty będzie można obniżyć na co najmniej trzy sposoby.

Podatek może zostać pomniejszony o wartość opłaconego w Polsce podatku CIT, ale też o poziom wydatków na badania i rozwój (B+R) lub inwestycje w naszym kraju. Niewykluczone, że w ustawie znajdzie się też dodatkowa ulga powiązana z liczbą pracowników zatrudnianych przez big techy w Polsce, ale na tym etapie prac nie jest to jeszcze przesądzone.

Jeśli suma wymienionych wyżej wydatków przekroczy wartość naliczonego podatku, podmiot świadczący usługi cyfrowe uniknie nowej daniny.

Pytanie, co z ustawą zrobi prezydent Nawrocki

Nieoficjalnie wiemy, że propozycja wprowadzenia podatku od usług cyfrowych nie budzi większych wątpliwości w koalicji. W pracach nad projektem kierowanych przez Ministerstwo Cyfryzacji brali również udział przedstawiciele resortu finansów.

Największą przeszkodą dla rządowych planów może się okazać Pałac Prezydencki. Podatek cyfrowy dotknie bowiem w dużej mierze amerykańskie korporacje, co - biorąc pod uwagę relacje Karola Nawrockiego z obecną administracją w USA – może spotkać się z brakiem przychylności ze strony polskiego prezydenta.

Prace legislacyjne dotyczące podatku cyfrowego wystartowały na początku tego roku. Ministerstwo Cyfryzacji zaprezentowało wtedy wstępne założenia do projektu przepisów. Później propozycja resortu była konsultowana między innymi z udziałem przedstawicieli podmiotów, które będą objęte nowym podatkiem.

Wybrane dla Ciebie