WAŻNE
TERAZ

Morawiecki nie rezygnuje ze stowarzyszenia. "Nie wycofujemy się" - mówią jego ludzie

Polska chce zablokować kluczową reformę UE. "Jest duża szansa"

Polska razem z dziewięcioma innymi państwami UE chce doprowadzić do zmian w reformie ETS. Do Komisji Europejskiej trafił już list w tej sprawie. - Jest duża szansa na zmianę kierunku i utrzymanie jak największej podaży bezpłatnych uprawnień - mówi money.pl Jakub Wiech, ekspert ds. energetyki.

Donald Tusk i Ursula von der LeyenDonald Tusk i Ursula von der Leyen
Źródło zdjęć: © NurPhoto via Getty Images | Andrzej Iwanczuk
Piotr Bera

17 lipca Komisja Europejska ma przedstawić reformę unijnego systemu handlu emisjami (ETS). Polska oraz dziewięć innych krajów UE (Włochy, Grecja, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Cypr i Estonia) w specjalnym liście podkreślają potrzebę złagodzenia systemu. Unijna "dziesiątka" podkreśla, że niemal zerowa emisja w 2039 r. doprowadzi do "wypychania przemysłu poza Europę". Dlatego sygnatariusze wskazują na 2050 r., w którym energochłonny przemysł powinien być prawie bezemisyjny.

Europejscy obywatele nie powinni być obecnie obciążani nowymi podatkami klimatycznymi w obecnych warunkach gospodarczych i geopolitycznych - napisano w liście wysłanym do Komisji Europejskiej, który opublikowało rmf24.pl.

Minister o "elektrycznych potworach". "Przepisy są gotowe, będą kary"

- Jest duża szansa na zmianę kierunku i utrzymanie jak największej podaży bezpłatnych uprawnień. To zgadza się z narracją, którą usłyszeliśmy w Komisji Europejskiej, gdy inicjowano reformy ETS - zwraca uwagę Wiech.

Dziennikarz dodaje, że Komisja bierze pod uwagę nastroje w przemyśle niemieckim, włoskim, francuskim czy polskim.

Bez szeroko zakrojonych działań UE będzie mieć problem m.in. na rynku stali z tańszą konkurencją z Azji. Jednakże jest miejsce na manewry i Bruksela jest im przychylna, chociaż wewnętrznie zmiany mogą być krytykowane. Podkreślmy, że nie chodzi o odrzucenie ETS, a o zmianę systemu - dodaje ekspert.

Ekspert dodaje, że spektrum możliwości zmian w ETS jest szerokie.

- Od usztywnienia cen ETS po cap cenowy, co proponowano na początku dyskusji o reformie. Włosi proponowali też możliwość wyłączenia niektórych elementów gospodarki spod ETS np. elektrowni gazowych. Pytanie, jak przebiegną negocjacje, głównie z najsilniejszymi państwami członkowskimi, które parły do reformy - wylicza Wiech.

Polityczna wojenka w Brukseli

Jakub Wiech zaznacza, że w Brukseli "otwartych jest kilka frontów" dotyczących polityki środowiskowej, w tym elektryfikacji gospodarek.

- Trwają prace nad Clean Corporate Vehicles Regulation, czyli rozporządzeniem zakładającym minimalny udział samochodów bezemisyjnych we flotach. Polska chce zablokować lub rozmiękczyć te regulacje. Są też kwestie samego ETS, które można zsynchronizować z celami redukcji emisji na lata 2040 i 2050. Są możliwości politycznego targu, a z perspektywy polskiego przemysłu, przede wszystkim stalowego, kluczowy jest CBAM - podsumowuje nasz rozmówca.

CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism) jest nakładany na trafiające na obszar celny Unii Europejskiej towary z sektorów: cementu, energii elektrycznej, nawozów, żeliwa i stali, aluminium oraz wodoru. Dla importerów towarów z państw nieobjętych ETS (europejskim systemem handlu emisjami) jest naliczany na podstawie domyślnych wskaźników emisji dla danego kraju i danego towaru z tego kraju lub na podstawie rzeczywistych wskaźników emisji, które podlegają weryfikacji.

Wybrane dla Ciebie