100 proc. cła. Nowa groźba. Może dotyczyć też Polski

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapowiedział, że nałoży 100 proc. cła na towary z państw, które wprowadzą podatek od usług cyfrowych dotykający amerykańskie firmy technologiczne. Taka danina jest również planowana przez polski rząd.

 Prezydent USA Donald Trump
Źródło zdjęć: © Bloomberg via Getty Images | Aaron Schwartz
Jacek Losik

"Wiele krajów europejskich dyskutuje o rychłym wprowadzeniu podatku od usług cyfrowych dla amerykańskich firm. Niektóre z tych krajów są bliskie wprowadzenia tego podatku" - napisał Trump we wpisie na Truth Social. "Niniejszym oświadczeniem pragniemy poinformować, że każdy kraj, który nałoży taki podatek, zostanie natychmiast obciążony 100-proc. cłem na wszystkie towary wysyłane do Stanów Zjednoczonych Ameryki" - zagroził prezydent USA.

Trump doprecyzował, że cło ma zastąpić obowiązujące uzgodnienia handlowe z państwami, które zdecydowałyby się na taki podatek. Nad taką daniną pracuje polskie Ministerstwo Cyfryzacji.

"Lepiej odkładać mało niż nic". Ekspert zdradza receptę na sukces

Podatek cyfrowy w Polsce. Co zakłada propozycja resortu cyfryzacji?

O konieczności wprowadzenia podatku cyfrowego w Polsce, uiszczanego przez big techy, resort mówi od wielu miesięcy. Podkreśla przy tym, że firmy technologiczne, choć notujące często astronomiczne zyski w ujęciu globalnym, nie płacą w Polsce podatku lub płacą go w symbolicznych kwotach.

Ministerstwo argumentuje m.in., że średnia efektywna stawka podatkowa w Polsce, której podlegają przedsiębiorstwa cyfrowe, jest obecnie dwukrotnie niższa niż stawka, jaka ma zastosowanie do przedsiębiorstw działających w tradycyjnej gospodarce w UE.

Projekt ustawy o tzw. podatku cyfrowym został wpisany do wykazu prac rządu - poinformował w marcu minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Zakłada on do 3 proc. podatku od przychodów z wybranych usług cyfrowych w Polsce, związanych m.in. z reklamami online, platformami łączącymi użytkowników i z handlem danymi.

Miliardy wpływów do budżetu

Podatek ma dotyczyć tylko największych graczy o globalnych przychodach powyżej 1 mld euro i powyżej 25 mln zł w Polsce i ma zostać pomniejszany o zapłacony CIT. Co ważne, w myśl przepisów nie ma znaczenia rezydencja podatkowa tego podmiotu lub jego siedziba.

W sierpniu 2025 r. resort cyfryzacji przedstawił wstępne założenia projektu, z których wynikało, że podatek miałyby płacić firmy o globalnych przychodach powyżej 750 mln euro. Resort opowiadał się wówczas za podatkiem na poziomie 3 proc., co gwarantowałoby 1,7 mld zł wpływów do budżetu w 2027 r., a w 2030 r. - ponad 3 mld zł.

Podatki cyfrowe obowiązują m.in. w Wielkiej Brytanii (w wysokości 2 proc.), we Włoszech, Francji i Hiszpanii (3 proc.), w Austrii (5 proc.), na Węgrzech i w Turcji (7,5 proc.), w Japonii (10 proc.) czy w Kanadzie (3 proc.). Nie wprowadziły go m.in.: Finlandia, Szwecja, Niemcy, Irlandia, Holandia, USA i Chiny.

Wybrane dla Ciebie