"Powstanie sytuacja krytyczna". Problemem są nie tylko pensje lekarzy

- Trudno sobie wyobrazić, żeby lekarze pracowali wyłącznie na czysto etatowej zasadzie jak inni. Jednak potrzebne są ograniczenia - mówi money.pl były minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Z kolei były minister Marek Balicki zwraca uwagę, że za półtora roku problem w służbie zdrowia może się pogłębić, bo wygasną przepisy pozwalające lekarzom-etatowcom na dłuższą pracę.

Byli ministrowie zdrowia: Marek Balicki (L) i Konstanty Radziwiłł (P) zabierają głos ws. systemu wynagrodzeń lekarzyByli ministrowie zdrowia: Marek Balicki (L) i Konstanty Radziwiłł (P) zabierają głos ws. systemu wynagrodzeń lekarzy
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, East News | Anita Walczewska, Spotmatik, Wojciech Olkusnik, ZipZapic.com
Bartłomiej Chudy

Afera z praktykami, jakie miały miejsce w Warszawskim Szpitalu Południowym, wykracza swym zasięgiem znacznie dalej niż kontrowersyjny grafik 28-letniego lekarza-radnego Dawida Kacprzyka, tzw. salonik VIP na SOR-ze oraz personalny spór Kacprzyka z byłym ordynatorem chirurgii, doktorem Emilem Jędrzejewskim. Po doniesieniach o blisko 4 tysiącach godzin przepracowanych przez Kacprzyka w Szpitalu Południowym szef Naczelnej Izby Lekarskiej Łukasz Jankowski wystąpił z postulatem wprowadzenia maksymalnej liczby godzin pracy lekarzy w miesiącu, niezależnie od rodzaju umowy.

- Limit czasu pracy obowiązuje dziś lekarzy na etacie. To 48 godzin lub 78 godzin przy klauzuli opt out. Kontraktowi lekarze nie mają obecnie żadnych ograniczeń czasu pracy. To rodzi patologie. Czas położyć temu kres. Żądamy od pana premiera ujednolicenia maksymalnego czasu pracy niezależnie od formy zatrudnienia. To miałoby być (maksymalnie) 78 godzin tygodniowo, czyli nieco ponad 300 godzin w miesiącu - zaproponował podczas środowej konferencji Jankowski. Dokładnie miesięczny limit wynosiłby zgodnie z jego propozycją 312 godzin. O jego przekroczeniu miałby informować system alertów.

Średnia krajowa to 9500 złotych? Skąd GUS bierze takie dane

Klauzula opt-out to dobrowolna pisemna zgoda lekarza zatrudnionego na umowie o pracę na świadczenie pracy w wymiarze przekraczającym przeciętnie 48 godzin tygodniowo (wliczając w to dyżury medyczne). Medyk musi zarazem zachować co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku w każdej dobie. Daje więc to maksymalnie 78 godzin w tygodniu, jakie dopuszcza prawo.

Taka możliwość ma zniknąć od stycznia 2028 roku. Wtedy limit godzin będzie wynosił 48 i nie będzie go można przedłużać. Podkreślmy, że - tak jak mówił prezes NIL - klauzula opt out dotyczy tylko lekarzy zatrudnionych na umowie o pracę, a nie tych na kontrakcie czy umowie cywilnoprawnej. Ci mogą pracować bez ograniczeń.

48 czy 78 godzin w tygodniu? Jak długo powinni pracować lekarze

O propozycję uregulowania wymiaru pracy wszystkich lekarzy, bez względu na formę zatrudnienia, zapytaliśmy byłych ministrów zdrowia. W ocenie Konstantego Radziwiłła, który pełnił tę rolę w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy, instytucja w rodzaju klauzuli opt out powinna zostać utrzymana.

- To, że lekarze dyżurują i jest to dodatek do normalnego przychodzenia do szpitala, to jest rozwiązanie racjonalne. I to nie polskie, a europejskie, które daje rozsądny wymiar pracy. Zapewnia możliwość dyżurowania, a zarazem nie doprowadza do nadmiernej eksploatacji. Tą drogą trzeba iść - ocenia w rozmowie z money.pl Radziwiłł. Zastrzega, że nie jest w stanie "rzucić z rękawa" sztywną liczbę godzin, która powinna być lekarskim maksimum.

Nie da się pracować kilka dni bez przerwy, jak to się zdarza dziś, niezależnie od tego, czy lekarz jest na etacie, czy na kontrakcie. To jest kwestia bezpieczeństwa pacjentów, potrzebne są ograniczenia. Natomiast tradycją medycyny od zawsze są dyżury, które uzupełniają normalną pracę dzienną, etatową. Wydaje się, że to musi pozostać, trudno sobie wyobrazić, żeby lekarze pracowali wyłącznie na czysto etatowej zasadzie jak inni. To kwestia ciągłości opieki nad pacjentami - komentuje.

Konstanty Radziwiłł zastrzega, że sprawa jest złożona i potrzebne w tym kontekście jest też samoograniczenie lekarzy poza etatami oraz zmiana podejścia zatrudniających ich dyrektorów. - Etat, kontrakt z lekarzem, kontrakt ze spółką lekarzy, jeszcze inne rozwiązania - to powoduje, że mamy to, co mamy. Przepisy są dziś stosowane tylko do lekarzy na etacie, dla pozostałych działa to na zasadzie firma-firma, gdzie ograniczenia nie obowiązują. Tego się nie da zrobić jednym posunięciem - podsumowuje były minister zdrowia.

"Mamy półtora roku na rozwiązanie tych problemów"

Marek Balicki, lekarz anestezjolog i specjalista psychiatrii, były minister zdrowia w rządzie SLD w latach 2003-2005, przypomina, że klauzula opt out weszła w życie w 2008 r. - Potem wykreślono ją z "odłożonym czasem życia" do stycznia 2028 r. Wtedy nie będzie możliwa praca lekarzy na umowie o pracę powyżej 48 godzin tygodniowo. Te przepisy wygasną. Mamy półtora roku na rozwiązanie tych problemów, które ujawniły się z tak dużą ekspresją - mówi money.pl Marek Balicki.

Niestety, większość lekarzy pracuje na kontraktach, a klauzula dotyczy lekarzy z umowami o pracę. A kontrakty są całkowicie puszczone na żywioł od samego początku. One wymagają analogicznych regulacji, jeśli chodzi o czas pracy i wynagrodzenia. Problemy z dostępnością lekarzy? Obecnie ich liczba w Polsce jest na poziomie średnioeuropejskim. Gdybyśmy mieli dobrze zorganizowaną strukturę, to nie powinno być, poza wyjątkami, problemów z zatrudnieniem lekarzy - mówi money.pl dr Marek Balicki.

Prawo unijne uznaje maksymalny 48-godzinny tydzień pracy za standard bezpieczeństwa i higieny. Wprowadzona przez Polskę klauzula opt out pozwala ten czas wydłużyć, ale Bruksela naciskała Warszawę na jej zniesienie. Obecne przepisy zakładają, że klauzula ma zniknąć 1 stycznia 2028 r. wraz z uchyleniem art. 96 ustawy o działalności leczniczej. To może się jeszcze zmienić, jeśli ustawodawca przed tą datą ponownie znowelizuje przepisy. Nie zmienia to jednak skomplikowanej materii problemów z systemem pracy lekarzy w Polsce.

Struktura szpitalnictwa jest jednym z mechanizmów prowadzących do względnego niedoboru lekarzy. Czy ich zabraknie? - Pamiętajmy, większość lekarzy jest na kontraktach, więc dla nich - bez nowych regulacji - nic się nie zmieni. A 48 godzin tygodniowo to normalny czas pracy pracownika służby zdrowia, już z dyżurem. Powstanie sytuacja krytyczna, bez zmian pogłębi się mechanizm zwiększający stawki na umowach kontraktowych. Czyli tych, których jest najwięcej w szpitalach powiatowych - dodaje Marek Balicki.

- Mamy bardzo poważny problem, jeśli chodzi o uregulowanie czasu pracy lekarzy i ich wynagrodzeń. Zaskakuje mnie przy tym podejście Ministerstwa Zdrowia. Tego się nie da zrobić bez współpracy z samorządem lekarskim. Pierwszego dnia powinna zostać zlecona kontrola, gdy wiadomo już było, że lekarz bez kwalifikacji pełni funkcję kierowniczą - podsumowuje były minister zdrowia w rządach Leszka Millera i Marka Belki.

Wybrane dla Ciebie