Polski budżet a pieniądze dla Ukrainy. Wsparcie płynie, ale jest wyraźnie mniejsze

Polska w latach 2022-2023 przeznaczyła na pomoc Ukrainie ponad 100 mld zł, będąc po tym względem w światowej czołówce. Dziś wsparcie płynie dalej, ale jego skala i charakter uległy znaczącym zmianom. Zamiast szeroko otwartego portfela mamy precyzyjnie celowane wydatki i warunkowe świadczenia. Są one istotnie niższe niż kilka lat temu.

Jak Polska pomagała Ukrainie?Jak Polska pomagała Ukrainie?
Źródło zdjęć: © East News | Christian Spicker, East News, IMAGO, Imago Stock and, Marcin Nowak, REPORTER
Robert Kędzierski

W 2026 r. budżet przeznaczony na wsparcie dla uchodźców i Ukrainy wygląda zupełnie inaczej niż w pierwszych latach pełnoskalowej wojny. Głównym narzędziem finansowym pozostaje Fundusz Pomocy, jednak jego skala jest nieporównywalnie mniejsza. Na bieżące działania, takie jak świadczenia rodzinne, leczenie, zakwaterowanie zbiorowe czy edukację ukraińskich dzieci, przeznaczono 1,08 mld zł. To kwota, która pokazuje fundamentalną zmianę w podejściu – od masowej, otwartej pomocy humanitarnej do bardziej zracjonalizowanego i warunkowego wsparcia.

Zmiana ta jest najbardziej widoczna w obszarze świadczeń socjalnych. Programy takie jak 800 plus czy "Dobry Start" nie są już dostępne dla wszystkich uchodźców. Obecnie warunkiem ich otrzymania jest podjęcie pracy przez rodzica w Polsce oraz uczęszczanie dziecka do polskiej szkoły.

Zmieniła się również rola Krajowych Biur Integracji, które nie oferują już bezpośredniego zakwaterowania ani wypłat gotówkowych, skupiając się na doradztwie zawodowym i kursach językowych. Część rozwiązań z tzw. ustawy pomocowej, która stanowiła podstawę prawną dla szerokiego wsparcia, została wygaszona w marcu 2026 r., a zasady pobytu uregulowano nową kartą pobytu CUKR.

Były ambasador o konferencji w Gdańsku. "Podważanie rangi"

Wsparcie wojskowe i strategiczne wciąż priorytetem

Mimo cięć w pomocy socjalnej, Polska nie rezygnuje ze strategicznego wsparcia militarnego i infrastrukturalnego dla Kijowa. Jak podkreśla w komentarzu dla money.pl Zespół Instytutu Wschodniej Flanki, w wymiarze obronnym Polska wciąż mocno wspiera swojego sąsiada.

Polska na początku 2026 r. przekazała 48. pakiet wsparcia wojskowego o wartości około 200 mln zł. Szczegółowy zakres przekazanego sprzętu nie został doprecyzowany. Ponadto Polska ponosi koszty funkcjonowania hubu logistycznego w Jasionce, przez który przekazywana jest znacząca część zachodniego wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Kontynuowane jest również finansowanie utrzymania systemów Starlink dla Ukrainy, które mają fundamentalne znaczenie dla łączności stosowanej przez SZU - wyjaśniają przedstawiciele Instytutu w komentarzu dla money.pl.

Równocześnie Warszawa wniosła 100 mln dolarów wkładu do natowskiej inicjatywy PURL, mającej na celu wspólne zakupy sprzętu wojskowego dla Ukrainy. Kontynuowane są także programy szkoleniowe dla ukraińskich żołnierzy na terytorium Polski.

Kluczowa rola hubu w Jasionce

Niezmiennie kluczową rolę odgrywa hub logistyczny w Jasionce, przez który przepływa znacząca część zachodniej pomocy wojskowej. Polska w dalszym ciągu ponosi koszty jego funkcjonowania, co jest strategicznym wkładem w zdolności obronne Ukrainy. Kontynuowane jest również finansowanie systemów łączności satelitarnej Starlink, na które przeznaczono 168 mln zł.

To narzędzie o fundamentalnym znaczeniu dla dowodzenia i komunikacji na polu walki. Równolegle Polska angażuje się w pomoc rozwojową, finansując odbudowę infrastruktury krytycznej, wspierając ukraiński system zdrowia oraz realizując projekty edukacyjne, takie jak stypendia Banacha czy program Skills4Recovery.

Szczyt wydatków za nami. Przypadł na lata 2022-23

Obecna, bardziej stonowana polityka pomocowa stanowi ogromny kontrast wobec skali zaangażowania z lat 2022-2023. Zgodnie z raportem przedstawionym przez Pawła Kowala, przewodniczącego Rady ds. Współpracy z Ukrainą, w tym okresie łączne wydatki polskiego rządu na pomoc militarną, humanitarną i gospodarczą wyniosły aż 106 mld zł. Kwota ta stanowiła 3,83 proc. polskiego PKB i plasowała nasz kraj na trzecim miejscu na świecie pod względem wsparcia dla Ukrainy, zaraz po Stanach Zjednoczonych i Niemczech.

Skala tamtego wysiłku była bezprecedensowa. Przyjęcie milionów uchodźców stanowiło olbrzymie wyzwanie logistyczne. Wystarczy wspomnieć, że w ciągu pierwszych trzech miesięcy wojny populacja Rzeszowa wzrosła o 53 proc. W samym 2022 r. z Funduszu Pomocy wydatkowano 13,87 mld zł, a rok później – 14,78 mld zł.

Wartość pomocy udzielonej przez polskie społeczeństwo i organizacje pozarządowe szacuje się na dodatkowe 20 mld zł. Według danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego, aż 77 proc. Polaków zaangażowało się w jakąś formę pomocy, a 7 proc. przyjęło uchodźców pod swój dach. Wsparciem objęto również ukraińskich przedsiębiorców – do końca 2023 r. w Polsce zarejestrowano ponad 48 tys. firm założonych przez obywateli Ukrainy. Polska pomoc była wówczas odpowiedzią na nagły kryzys humanitarny i miała charakter niemal nieograniczony. Dziś, po kilku latach, weszła w nową, bardziej zrównoważoną i długofalową fazę, w której priorytetem stała się integracja uchodźców oraz strategiczne wsparcie dla ukraińskiego państwa.

Nastawienie do kwestii pomocy Ukrainie mocno się też zmieniło. Komentarze dotyczące tej kwestii pojawiają się przy okazji planowanej odbudowy kraju. - Nie ma mowy o tym, że Polska będzie budowała za własne pieniądze, pieniądze budżetowe drogi w Ukrainie - powiedział we wtorek w Radiu Zet minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Zaznaczył, że odrębną sprawą jest ewentualny udział polskich firm w odbudowie infrastruktury na Ukrainie.

Kredyty płyną dalej, a Europa dzieli się "tortem" odbudowy

Obecnie pomoc dla Ukrainy wchodzi na nowy etap. Powodem jest decyzja Unii Europejskiej o przyznaniu Ukrainie kredytu w wysokości 90 mld euro. Jest kluczowa dla przetrwania finansowego państwa w latach 2026–2027. Jak wskazują analitycy Ośrodka Studiów Wschodnich, bez tych środków Kijów ryzykował utratę płynności finansowej już w czerwcu bieżącego roku.

Nowy pakiet pomocowy różni się jednak od poprzednich. Wcześniejsze transze przeznaczane były wyłącznie na cele cywilne, takie jak wypłata emerytur, pensji w sektorze publicznym czy utrzymanie działania państwa. Tym razem środki będą w większości kierowane na wzmocnienie zdolności obronnych, w tym na zakupy uzbrojenia. Według Valdisa Dombrovskisa, wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej, Ukraina ma otrzymać w tym roku 28 mld euro na potrzeby militarne oraz 17 mld na bezpośrednie wsparcie budżetowe.

Trwający od czterech lat skuteczny opór Ukrainy wobec rosyjskiej agresji nie byłby możliwy bez funkcjonującej gospodarki. Ta, mimo intensywności toczącej się wojny, ma się zaskakująco dobrze – pisze Sławomir Matuszak w komentarzu Ośrodka Studiów Wschodnich, przesłanym redakcji money.pl.

Ekspert podkreśla jednak, że względna stabilność finansów publicznych opiera się przede wszystkim na wsparciu ze strony państw Zachodu oraz międzynarodowych instytucji finansowych.

Kroplówka finansowa z Zachodu

Utrzymanie stabilności gospodarczej Ukrainy nie byłoby możliwe bez gigantycznego strumienia pieniędzy płynącego z Zachodu. Od 2022 r. do końca 2025 r. Kijów otrzymał blisko 168 mld dolarów w formie kredytów i grantów, które pozwoliły sfinansować niemal wszystkie wydatki państwa niezwiązane z obronnością. Wydatki na armię i działania wojenne pochłaniają bowiem kwotę zbliżoną do całości dochodów własnych ukraińskiego budżetu.

Początkowo kluczową rolę odgrywały Stany Zjednoczone i Unia Europejska, wspierane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy. Z czasem jednak, zwłaszcza po wycofaniu się USA z bezpośredniego finansowania budżetu Ukrainy po objęciu prezydentury przez Donalda Trumpa, ciężar wsparcia w coraz większym stopniu spoczywa na UE. Oprócz nowego kredytu na 90 mld euro, ważnymi instrumentami są unijny Ukraine Facility, z którego do końca 2025 r. Kijów otrzymał 26,8 mld euro, a także mechanizm państw G7 (ERA), który w 2025 r. był głównym źródłem wpływów.

Ta zewnętrzna pomoc pozwoliła na zaadaptowanie się gospodarki do warunków wojennych. Po potężnym załamaniu w 2022 r., kiedy PKB skurczył się o 28,8 proc., w kolejnych latach nastąpiło niewielkie odbicie. Prognozy na najbliższe lata zakładają jednak powolny wzrost na poziomie 2-3 proc., co analitycy określają mianem "stabilnej stagnacji". Głównym hamulcem rozwoju, obok działań wojennych, jest deficyt energii elektrycznej spowodowany rosyjskimi atakami na infrastrukturę krytyczną.

Dług publiczny rośnie w oczach

Ceną za utrzymanie stabilności jest gwałtownie rosnący dług publiczny. Większość zagranicznego wsparcia ma formę nisko oprocentowanych kredytów, a nie bezzwrotnych grantów. W rezultacie zadłużenie Ukrainy od wybuchu wojny zwiększyło się ponad dwukrotnie – z 98 mld dolarów na początku 2022 r. (co stanowiło ok. 49 proc. PKB) do 213 mld dolarów na początku 2026 r. Według szacunków analityków OSW zadłużenie przekroczyło już 100 proc. PKB.

Koszty obsługi tego długu stają się coraz większym obciążeniem. W budżecie na 2026 r. jest to już druga największa pozycja wydatkowa, zaraz po obronności. Harmonogram spłat wskazuje, że przez następną dekadę Ukraina będzie musiała przeznaczać na ten cel średnio 15 mld dolarów rocznie. W tym kontekście kluczowy jest zapis dotyczący nowego unijnego kredytu na 90 mld euro. Zobowiązanie do jego spłaty obciąży Ukrainę wyłącznie w przypadku, gdy Rosja wypłaci reparacje wojenne, co w obecnej sytuacji geopolitycznej wydaje się mało prawdopodobne.

Gospodarka Ukrainy musi mierzyć się także z innymi wyzwaniami, takimi jak ujemne saldo handlowe. Import, napędzany przez zakupy paliw, pojazdów i komponentów do produkcji uzbrojenia, znacznie przewyższa eksport. W 2025 r. import przekroczył poziom sprzed wojny, osiągając 85 mld dolarów, podczas gdy eksport wyniósł zaledwie 40,5 mld dolarów. To pokazuje, jak bardzo kraj jest uzależniony od towarów z zagranicy, dla których nie ma krajowej alternatywy. Dopóki trwają intensywne działania wojenne, trudno oczekiwać zmiany tych negatywnych tendencji.

Wybrane dla Ciebie