Puste ciężarówki, milionowe zyski. Prześwielili "śmieciowy" biznes

Puste ciężarówki krążą po Mazowszu, a w państwowym systemie pojawiają się informacje o transporcie odpadów. Według "Superwizjera" TVN takie fikcyjne operacje mogą przynosić setki tysięcy, a nawet miliony złotych. Reporterzy przedstawili kulisy funkcjonowania branży związanej z odpadami.

 Państwowy system miał pilnować odpadów. TVN pokazuje lukę (zdjęcie ilustracyjne)
Źródło zdjęć: © Getty | Myung J. Chun
Malwina Gadawa

Puste ciężarówki przez wiele dni jeżdżą po Mazowszu. Jak jednak ustalili dziennikarze "Superwizjera" TVN, mogą być elementem mechanizmu, w którym pieniądze pojawiają się dzięki zapisom o rzekomym obrocie odpadami.

Kamery śledziły ciężarówki

W reportażu "Fikcyjne odpady i miliard od ministra" dziennikarze udowadniają, że system nadzoru nad recyklingiem to fikcja. "Nie tylko jest omijany, ale stał się wręcz narzędziem do przestępczych praktyk" - przekonuje "Superwizjer".


WIDEO
Trujące odkrycie. Znaleźli ciężarówkę bez kierowcy


Reporterzy zaczęli obserwować tereny firm działających w branży odpadowej. Kamery zarejestrowały przejazdy ciężarówek, które – jak opisuje TVN – były puste, choć ich ruch wiązał się z zapisami pojawiającymi się w systemach służących do ewidencji gospodarki odpadami.

- Pana nie dziwi, że pan wjeżdża na godzinę na plac, po co się pan waży skoro nikt pana samochodu nie rusza? - pytają się dziennikarze jednego z kierowców takiej ciężarówki. Nie odpowiada on jednak na pytanie i odjeżdża.

To właśnie elektroniczna dokumentacja ma pozwalać państwu śledzić drogę odpadów. W Bazie Danych o Produktach i Opakowaniach oraz o Gospodarce Odpadami, czyli BDO, przedsiębiorcy prowadzą m.in. ewidencję oraz wystawiają karty przekazania odpadów przed rozpoczęciem transportu.

Autorzy reportażu przekonują, że "fikcyjny obrót odpadami pozwala na produkcję dokumentów potwierdzających recykling. Firmy śmieciowe sprzedają takie potwierdzenia, a ich ostatecznymi odbiorcami są producenci i sprzedawcy sprzętów RTV/AGD".

- Branża odpadowa jest łatwa, jeżeli chodzi o przekręty, dlatego że to są łatwe pieniądze - mówi anonimowo w reportażu "Superwizjera" przedsiębiorczyni z tej branży. I dodaje, że w przypadku branży elektronicznej aż 60 do 70 proc. to są fałszerstwa.

Pytana jest także ile rocznie można zarobić na takich "lewych kwitach". - Milion, dwa ,trzy dziesięć - odpowiada kobieta.

Dziennikarze informują, że problem fałszowania dokumentacji odpadowej pojawia się również w prowadzonych przez służby postępowaniach.

W tle miliardowa dotacja

Wśród opisywanych firm jest jedna wielka korporacja zajmująca się recyklingiem - Elemental Holding, która jak informuje "Superwizjer" otrzymała od polskiego rządu ponad miliard złotych dotacji.

Dziennikarze informują także, że firma ma odzyskiwać metale krytyczne, a pieniądze od rządu otrzymała bez przetargu na podstawie rozporządzenia.

Jak wskazano w materiale firma deklaruje, że działa zgodnie z przepisami prawa, jej szef nie chciał wystąpić przed kamerami. Zadaliśmy koncernowi pytania ws. materiału TVN24. Czekamy na odpowiedź.

Główna Inspektor Ochrony Środowiska, choć początkowo zgadza się na rozmowę z dziennikarzami, potem się z tego wycofuje. Sprawy dotacji nie chciał także dziennikarzom komentować minister finansów Andrzej Domański.

Wybrane dla Ciebie