Donald Trump chciał zrobić na Xi Jinpingu wrażenie. Po kilku godzinach rozmów amerykańskiego i chińskiego przywódcy w Białym Domu przyszedł czas na wystawną kolację w East Room. Były dekoracje w czerwonym kolorze, kwiatowe aranżacje i oprawa muzyczna przygotowana przez Melanię Trump. W menu znalazły się m.in. okoń morski w sezamowej panierce, duszony pak choi, pieczony bakłażan i sauce verte.
Za elegancką oprawą spotkania kryła się jednak znacznie poważniejsza stawka. Na kolację zaproszono czołowych przedstawicieli amerykańskiego świata technologii. Jak opisuje "Bild", wśród gości mieli znaleźć się Jeff Bezos z Amazona, Elon Musk związany z Teslą i SpaceX, Sundar Pichai z Alphabetu, Jensen Huang z Nvidii, Sam Altman z OpenAI, Tim Cook z Apple oraz Mark Zuckerberg z Mety.
Przy jednym stole zasiadła technologiczna potęga USA
Lista zaproszonych nie była przypadkowa. Firmy reprezentowane przez technologicznych gigantów mają łącznie kapitalizację sięgającą niemal 24 bln dolarów. To około cztery i pół razy więcej niż roczna gospodarka Niemiec. Wśród gości znaleźli się również przedstawiciele innych wielkich amerykańskich przedsiębiorstw i instytucji finansowych, m.in. szef Pfizera Albert Bourla oraz bankierzy Jamie Dimon z JPMorgan Chase i Jane Fraser z Citigroup.
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5
Obecność właśnie tych osób miała wyraźną symbolikę. Jednym z najważniejszych pól rywalizacji Stanów Zjednoczonych i Chin jest dziś sztuczna inteligencja. Waszyngton ogranicza Pekinowi dostęp do najbardziej zaawansowanych chipów wykorzystywanych do rozwoju AI, podczas gdy chińskie firmy coraz szybciej rozwijają własne rozwiązania.
Trump i Xi rozmawiali tego dnia przez około trzy godziny. Najpierw spotkali się w cztery oczy, a później dołączyli do nich negocjatorzy obu państw. Mimo istniejących konfliktów Trump przedstawiał relacje z Pekinem jako wyjątkowo dobre - czytamy. Podkreślał jednocześnie, że oba państwa mają odmienne systemy, ale ich społeczeństwa nadal łączą silne więzi.
"Czerwony telefon" na wypadek kryzysu
Rozwój sztucznej inteligencji budzi jednak nie tylko nadzieje, ale także obawy dotyczące bezpieczeństwa. Przed spotkaniem Trumpa z Xi sekretarz skarbu USA Scott Bessent zaproponował stworzenie mechanizmu przypominającego "czerwony telefon" z czasów zimnej wojny. Miałby on umożliwiać szybki kontakt w sytuacji kryzysowej, np. związanej z wykorzystaniem autonomicznych systemów wojskowych.
Na tym jednak nie skończyło się prezentowanie Xi Jinpingowi amerykańskiej potęgi. Trump pokazał chińskiemu przywódcy także powstający przy Białym Domu ogromny balroom oraz nowe lądowisko dla helikopterów. To projekty, które prezydent USA szczególnie sobie upodobał.
W pewnym momencie Trump miał nawet stwierdzić, że Xi "kocha granit". Chiński przywódca nie odpowiedział na tę uwagę. Tymczasem za uśmiechami i wystawną kolacją pozostawała nierozstrzygnięta kwestia tego, kto ostatecznie zdobędzie przewagę w technologicznym wyścigu między USA a Chinami.