Zaskakujące słowa premiera. "Zakładaliśmy, że będą pewne próby nadużyć"

- Dla mnie najważniejsze jest, by instytucje państwa działały i żeby prędzej czy później każde indywidualne nadużycie zostało zidentyfikowane i ukarane - oświadczył we wtorek premier Donald Tusk, komentując sprawę ujawnioną przez Wirtualną Polskę. Zapowiedział, że każdy, kto dopuścił się nadużycia, poniesie srogie konsekwencje.

Donald Tusk podczas jednego z posiedzeń rząduDonald Tusk podczas jednego z posiedzeń rządu
Źródło zdjęć: © mat. prasowe | KPRM
Marta Bellon

Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski w poniedziałek ujawnił, że 4,5 mln zł pomocy powodziowej z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (KARR) trafiło do trzech podmiotów z jednej okolicy, mimo że cztery niezależne źródła wykluczają, by ucierpiały one w wyniku powodzi. Pieniądze otrzymały podmioty powiązane z wiceprezeską agencji, działaczką Koalicji Obywatelskiej Anną Konieczyńską.

We wtorek, przed posiedzeniem rządu, do ujawnionych przez Wirtualną Polskę informacji odniósł się szef rządu.

- Po pierwsze, myśmy zakładali z góry, że pojawią się tego typu problemy, biorąc pod uwagę skalę i tempo pomocy. To nie jest pierwsza powódź i nie pierwsza klęska żywiołowa, w czasie której musiałem nadzorować operację szybkiej pomocy i zawsze wiedzieliśmy, że w sytuacji, w której podejmujemy decyzję o wydaniu w sumie 8 mld zł w ciągu dwóch lat, na rozmaitego typu formy pomocy powodzianom, firmom, samorządom - przy wydawaniu tysięcy decyzji personalnych - będziemy mieli do czynienia z jakimiś próbami nadużyć. Pytanie jest zawsze o skalę i reakcję państwa - powiedział Donald Tusk.


WIDEO
Rząd obniży ceny paliw? Motyka wprost: to musi usłyszeć każdy kierowca


Premier: wypalimy gorącym żelazem

Tłumaczył, że po powodzi priorytetem miało być tempo dostarczenia pomocy i to, "by nie przesadzać z taką pieczołowitością" - sprawdzaniem "wszystkiego milimetr po milimetrze", zanim pomoc zostanie dostarczona. Poinformował, że wydano 62 tysiące indywidualnych zasiłków dla osób poszkodowanych powodzią i tysiące decyzji dotyczących firm.

Skala - 8 mld zł - jak i liczba decyzji, i wielość instytucji - to wszystko powodowało, że ryzyko nadużyć może się pojawić. Dla mnie najważniejsze jest, by instytucje państwa działały i żeby prędzej czy później każde indywidualne nadużycie zostało zidentyfikowane i ukarane

- powiedział premier Tusk. 

- Gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian. Bo takie rzeczy są nie do zaakceptowania - dodał.

Miliony dla powodzian dostali mąż i sąsiedzi polityczki KO

4,5 mln zł pomocy powodziowej z agencji kontrolowanej przez samorząd województwa trafiło do trzech firm z jednej wsi. Jedna należy do męża wiceprezeski instytucji rozdzielającej wsparcie, druga do ich sąsiada, trzecia do właściciela lokalnej telewizji współpracującej z samorządem. Tyle że z danych straży pożarnej i systemów satelitarnych nie wynika, by te nieruchomości znalazły się pod wodą - ujawnił Szymon Jadczak.

Pieniądze dla firm rozdzielała m.in. Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego. 99,99 proc. jej akcji należy do Samorządu Województwa Dolnośląskiego rządzonego przez koalicję Koalicji Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Bezpartyjnych Samorządowców. Wiceprezeską KARR od lutego 2025 r. jest Anna Konieczyńska, członkini Koalicji Obywatelskiej. Firma jej męża dostała z tej agencji 200 tys. zł pożyczki na usuwanie skutków powodzi - poinformowała Wirtualna Polska.

Cały artykuł przeczytasz tutaj: 

Wybrane dla Ciebie