"To był pierwszy cyberatak na sektor energetyczny w Polsce, którego cel był wyłącznie destrukcyjny. Okazał się też dużo bardziej złożony niż pierwotnie sądzono" - informuje CERT.
Hakerzy zatrzymali turbinę. 50 tys. mieszkańców w tle
29 grudnia 2025 roku doszło do skoordynowanych ataków na polską infrastrukturę energetyczną, m.in. na 30 farm wiatrowych i fotowoltaicznych oraz dużą elektrociepłownię.
WIDEOCyberatak może uruchomić art. 5 NATO? Ekspertka tłumaczy
Równolegle miał miejsce także jeszcze jeden incydent – w mniejszej elektrociepłowni dostarczającej ciepło dla 50 tys. mieszkańców.
W wyniku opisywanego w raporcie ataku doszło do zatrzymania turbiny parowej oraz stacji uzdatniania wody do celów technicznych.
Szybka reakcja pracowników sprawiła jednak, że instalacja przestała działać tylko na krótko, a mieszkańcy nie odczuli przerw w dostawach ciepła.
Co ciekawe, początkowo zakład podejrzewał zwykłą awarię. Ponieważ w elektrociepłowni prowadzono prace utrzymaniowe, za możliwą przyczynę uznano błąd pracowników podwykonawcy. Dopiero analiza CERT Polska potwierdziła, że doszło do cyberataku.