Afera orderowa. Ukraiński biznes obawia się wypchnięcia z Polski

U nich też są bardzo poważne obawy. Gdy rozmawiam z przyjaciółmi, to zastanawiają się, czy ich interesy w Polsce są zagrożone - mówi money.pl o ukraińskim biznesie Janusz Tomaszewski, były wicepremier Polski i doradca byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki. Przedsiębiorcy boją się, że polityka wpłynie na ich interesy.

Spór między Karolem Nawrockim i Wołodymyrem ZełenskimBiznes liczy na deeskalację między Karolem Nawrockim a Wołodymyrem Zełenskim
Źródło zdjęć: © Bloomberg via Getty Images | Damian Lemanski
Piotr Bera

- Obecna dyskusja dotycząca relacji polsko-ukraińskich budzi pewne obawy związane z możliwą eskalacją napięć, jednak wierzymy, że nie wpłynie ona znacząco na naszą działalność. Koncentrujemy się na oferowaniu wysokiej jakości produktu i budowaniu pozytywnych relacji z naszymi gośćmi. W Polsce prowadzimy 12 lokali, zatrudniając zarówno Polaków, jak i Ukraińców. Jesteśmy częścią lokalnych społeczności i rozwijamy biznes skierowany do polskich klientów. Wierzymy, że rozsądek i codzienne doświadczenia naszych gości będą ważniejsze niż bieżące spory polityczne - opowiada nam Tetiana Lutsyshyna, prezes rynku Europy Wschodniej Lviv Croissants. Lutsyshyna podkreśla, że sieć piekarni jest apolityczna i nie będzie się angażować w politykę.

Sieć prowadzi lokale w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Gdańsku, Szczecinie, Zakopanem. W sumie pracuje tam kilkadziesiąt osób. Natomiast na Ukrainie sieć ma prawie 180 lokali.

Obecnie nie obserwujemy spadku zainteresowania naszymi lokalami ani niższych wyników sprzedaży. Mamy jasno określoną grupę docelową i nadal cieszymy się zaufaniem naszych gości. Jednocześnie dostrzegamy ryzyko, że część klientów może zacząć unikać marek kojarzonych z Ukrainą, a nazwa naszej sieci w naturalny sposób wskazuje na nasze pochodzenie. Dlatego stale prowadzimy dialog z klientami i podkreślamy, że pozostajemy firmą apolityczną. Naszym celem jest po prostu prowadzenie działalności i dostarczanie wysokiej jakości produktów - dodaje Lutsyshyna.

Majątek nie jest twój? Filozof radzi, jak żyć spokojniej

Lviv Croissants to przykład firmy, która odnalazła się na polskim rynku, chociaż jak wspomina prezes sieci - największą różnicą między Ukrainą a Polską są kwestie podatkowe i regulacyjne.

- W Polsce system jest bardziej złożony i wymaga znajomości wielu dodatkowych przepisów. Od początku naszym celem było prowadzenie działalności w pełnej zgodności z lokalnym prawem i najwyższymi standardami biznesowymi. Wejście na zagraniczne rynki wymagało od nas zdobycia nowej wiedzy i dostosowania się do odmiennych warunków prowadzenia działalności. Dziś nasze lokale działają nie tylko w Polsce, ale również w Czechach, na Słowacji, we Francji, Norwegii oraz w Stanach Zjednoczonych - dodaje Lutsyshyna.

Biznes apeluje

W podobnym pojednawczym tonie wypowiadali się polscy przedsiębiorcy obawiający się, że polityczna awantura na szczytach władzy uderzy w biznes. Przypomnijmy, że Karol Nawrocki zadecydował, że odbierze Order Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu. Prezydent Ukrainy odesłał kurierem polskie odznaczenie państwowe. Przykład z Zełenskiego wzięli inni ukraińscy politycy.

- Ukraina to dla nas bardzo ważny rynek i duża konkurencja. Ciężko powiedzieć, co się wydarzy, ale w jakimś stopniu obecna sytuacja pewnie wpłynie na nas. Czy drastycznie? Przekonamy się w ciągu miesiąca - tłumaczył prezes T-Q Fitting Marcin Misztal. Firma zajmuje się produkcją kształtek do wodociągów, gazociągów i kanalizacji.

O deeskalację zaapelowała Rada Przedsiębiorczości, przypominając, że "nasze gospodarki są dziś splecione mocniej niż kiedykolwiek wcześniej". Apel rady zrzeszającej największe organizacje biznesowe oraz pracodawców opublikowały ukraińskie media, które na gorąco relacjonują awanturę o order oraz ewentualne konsekwencje polityczno-biznesowe.

Ukraińcy przypominają, że doszło już wcześniej do kryzysu w stosunkach Kijów-Warszawa. Mowa o blokadach przejść granicznych przez polskich rolników, którzy sprzeciwiali się napływowi ukraińskich produktów rolnych.

Wiceprezes ukraińskiej Izby Przemysłowo-Handlowej (CCI) Mychajło Nepran podkreślił w rozmowie z agencją informacyjną RBC Ukraina, że teraz nie spodziewa się podobnej eskalacji oraz wprowadzenia oficjalnych ograniczeń dla ukraińskiego biznesu. Gdyby jednak do tego doszło, to Kijów będzie przygotowany, gdyż Ukraińcy "mają opracowane" alternatywne trasy eksportu przez Rumunię, Słowację, Węgry, Czechy oraz korytarz Morza Czarnego.

Teraz mamy ustalone trasy alternatywne. To już nie jest okres, kiedy morze było zamknięte i praktycznie nie było opcji zapasowych. Nawet jeśli pojawią się pewne komplikacje, będzie to nieprzyjemne, ale nie krytyczne - twierdzi Nepran.

Ekonomista dodaje, że za pracę celników odpowiada rząd, a nie prezydent. Ukraińcy widzą, że to Karol Nawrocki zadecydował o odebraniu odznaczenia Zełenskiemu. Natomiast od strony rządu Donalda Tuska "nie słychać dziś żadnych negatywnych sygnałów".

Nepran uważa, że kwestia relacji z Ukrainą pojawia się w polskiej przestrzeni publicznej przed wyborami. Tak miało być trzy lata temu i tak jest teraz przed wyborami parlamentarnymi zapowiedzianymi na 2027 r. Jednocześnie Nepran powiela apel polskich przedsiębiorców.

Musimy złagodzić napięcie i rozwiązać wszystkie problemy pokojowo. (...) Politycy zajmą się swoimi sprawami, a biznes powinien kontynuować pracę - deklaruje Nepran.

Konferencja bez Zełenskiego

W zaplanowanej na 25-26 czerwca konferencji odbudowy Ukrainy w Gdańsku zabrakło Wołodymyra Zełenskiego. Nie pojawiła się również jego żona Ołena. Pierwsza dama miała uczestniczyć w panelu "Identity as a Skill for the Future: Education, Responsibility and Leadership". Delegacji ukraińskiej przewodzi premier Julija Swyrydenko.

- Dobrze, że jest konferencja polsko-ukraińska w Gdańsku. Może choć na chwilę spór polityczny zostanie załagodzony i skupimy się na gospodarce i biznesie. Ukraińcy po różnych stronach politycznej barykady są na pewno zjednoczeni wokół sprawy z odebraniem orderu. Swoje odznaczenia zwrócili już Wiktor Juszczenko, Petro Poroszenko i Leonid Kuczma – dodaje Tomaszewski, wicepremier w latach 1997-1999 w rządzie Jerzego Buzka.

O korzyściach z forum w Gdańsku mówił w money.pl Paweł Kowal, przewodniczący Rady ds. Współpracy z Ukrainą. - Mamy 3600 podmiotów, które już działają na Ukrainie. I to się nie zmieni. Te firmy mają swoje kontrakty. Mają swoje doświadczenie. Teza, że Polska jest w gorszej od innych sytuacji, jest nieprawdziwa - oceniał.

Jak pisaliśmy w money.pl część polskiego biznesu czuje się "wypychana z Ukrainy". Suchej nitki na współpracy z rządami w Kijowie i Warszawie nie zostawił też dr Damian Kaźmierczak. Wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa mówił w kontekście Polski o "apatycznych instytucjach państwa". Natomiast współpraca z ukraińskim rządem lub samorządem "ma być ekstremalnie trudna ze względu na ogromną korupcję, niesprzyjający klimat biznesowy dla zagranicznych podmiotów oraz bardzo napięte relacje między Warszawą a Kijowem".

O zakusach polskich firm budowlanych do odbudowy Ukrainy mówił również ukraiński ekonomista Oleg Pendzin. Na antenie Kyiv24 ocenił, że polski przemysł oraz branża budowlana są "niezwykle zainteresowane przyłączeniem się" do odbudowy kraju m.in. za europejskie pieniądze. Te firmy mają liczyć na polityczną odwilż.

Istnieje grupa społeczna, która aktywnie walczy również o te pieniądze. I która doskonale rozumie, że polityczna wojna Nawrockiego z ukraińskimi politykami, która dziś zaostrzyła się, może położyć kres ich interesom finansowym - ocenił Pendzin.

Jego zdaniem na drugim biegunie są rolnicy. To oni w przeszłości blokowali granicę z Ukrainą.

Według raportu "Migracja w Polsce" cudzoziemcy w naszym kraju odpowiadają za 10,7 proc. PKB i w 2025 r. ich wkład w gospodarkę wyniósł 416 mld zł. Ukraińskie media zaznaczają, że sami obywatele Ukrainy mają odpowiadać za 330 mld zł.

Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczych wskazywał na początku roku, że w Polsce działa prawie 27 tys. spółek, w których jednym z udziałowców jest ukraińska firma lub osoba fizyczna posiadająca ukraińskie obywatelstwo (lub jest beneficjentem rzeczywistym). Najwięcej, bo 40 proc. znajduje się na Mazowszu, kolejne 11 proc. w Małopolsce i 10 proc. na Dolnym Śląsku. Ponad połowę firm z Ukrainy zarejestrowano w Polsce w latach 2021-2025.

Wybrane dla Ciebie