Minister budżetu David Amiel przygotowuje plan wydatków na 2027 r. Polityk udzielił wywiadu brytyjskiemu dziennikowi "Financial Times", w którym nie ukrywał trudnej sytuacji kasy państwa.
– Naprawa francuskich finansów publicznych jest priorytetem numer jeden – mówi David Amiel.
Obecny stan finansów polityk przyrównuje do beczki prochu. Amiel apeluje do kandydatów, którzy chcą zastąpić Emmanuela Macrona, aby przedstawili wiarygodne propozycje i zrezygnowali z wielkich obietnic socjalnych, które mają na celu jedynie przyciągnięcie wyborców.
WIDEOOd malucha do listy najbogatszych Polaków. Tak zbudowali znaną polską markę
Trudne dziedzictwo i wysokie koszty
Mniejszościowy rząd, na czele którego stoi premier Sébastien Lecornu, ma przed sobą trudne zadanie. Gabinet chce zwiększyć nakłady na obronność i chronić inicjatywy ekologiczne, ale jednocześnie musi spowolnić wzrost wydatków socjalnych. Sytuacji nie ułatwia bezrobocie, które w drugim kwartale osiągnęło poziom 8,3 proc.
Dziennik "Financial Times" przypomina, że efektem dekady rządów Macrona jest znaczne pogorszenie stanu finansów publicznych. Prezydent hojnie wspierał gospodarstwa domowe i firmy podczas pandemii oraz szoku energetycznego, ale wycofanie się z tej pomocy okazało się bardzo trudne. Zadłużenie w stosunku do PKB wzrosło z 98 proc. w 2017 r. do 117 proc. obecnie.
Wydatki socjalne pod lupą
Głównym problemem francuskiego budżetu są koszty opieki zdrowotnej oraz emerytur. Według krajowego urzędu statystycznego Insee, świadczenia społeczne stanowią 58 proc. wszystkich wydatków publicznych.
Wszyscy wiedzą, że przyczyną degradacji naszych finansów publicznych jest eksplozja wydatków na ochronę zdrowia i emerytury – twierdzi minister budżetu na łamach "Financial Times".
Amiel zauważa również, że gdy analizuje się wzrost wydatków w ciągu ostatnich 50 lat, to 80 proc. z nich stanowią właśnie wydatki socjalne. Minister sugeruje, że parlament musi rozważyć zamrożenie podwyżek emerytur. W przeszłości rządy próbowały wprowadzić takie zamrożenia, ale wycofywały się po ostrych protestach społecznych.
Cięcia budżetowe a wybory prezydenckie
Rząd nie chce zostawiać problemu swojemu następcy. – Wolimy ciąć wydatki, a jeśli nasz następca zechce, będzie mógł te środki anulować – deklaruje David Amiel.
Wybory prezydenckie odbędą się w kwietniu. Minister budżetu przewiduje, że to właśnie tam kandydaci stoczą główne bitwy ideologiczne.
– W międzyczasie partie muszą działać odpowiedzialnie, aby zmniejszyć deficyt, tak by następny prezydent i parlament mieli jak największą swobodę działania – podsumowuje Amiel w rozmowie z brytyjską gazetą.