"Rażące naruszenie". Spór polskiej firmy ze Lwowem
- Jak ma patrzeć na to polski i europejski biznes oraz ile traci wizerunkowo na tym Ukraina? - mówi o sporze z władzami Lwowa Krzysztof Chabier, dyrektor projektów w polskiej firmie Control Proces, która buduje we Lwowie zakład przetwarzania odpadów. Choć roboty są na ukończeniu, miasto uniemożliwia finisz i nie płaci za wykonane już prace.
W czwartek na platformie X doszło do spięcia między rzecznikiem polskiego MSZ Maciejem Wiewiórem a merem Lwowa Andrijem Sadowym. Politycy zabrali głos ws. sporu między polską firmą Control Process, która buduje we Lwowie zakład przetwarzania odpadów, a władzami Lwowa, które na końcowym etapie prac zablokowały firmie dostęp na plac budowy i nie płacą za wykonane już roboty.
"Ignorowanie ustaleń międzynarodowego arbitrażu jest niedopuszczalne" - oświadczył Wewiór w serwisie X. "Szanowny Panie Rzeczniku, Jest w języku polskim powiedzenie, które bardzo lubię: 'Co ma piernik do wiatraka?'. Zanim zacznie Pan komentować sprawę polskiej firmy we Lwowie, radziłbym choć trochę zapoznać się z jej istotą. A na początek proszę uprzejmie udostępnić to 'ustalenie międzynarodowego arbitrażu', o którym Pan mówi" - odpowiedział z kolei Andrij Sadowy.
"Przelej pieniądze od razu". Ekspert zdradza prosty trik
Pod koniec marca lwowskie przedsiębiorstwo komunalne Zielone Miasto wysłało wykonawcy, firmie Control Process S.A., zawiadomienie o rozwiązaniu umowy na budowę kompleksu mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych. Przedstawiciele Lwowa twierdzili wówczas, że podstawy takiej decyzji są istotne i dobrze udokumentowane. Firma miała m.in. nie ukończyć przygotowania dokumentacji projektowej, a także odmówić jej przekazania zamawiającemu. Według władz Lwowa nie dostarczyła też części sprzętu finansowanego przez Fundusz Partnerstwa Europy Wschodniej ds. Efektywności Energetycznej i Środowiska.
- Wygraliśmy wszystkie pięć spraw w sądach arbitrażowych FIDIC (The International Federation of Consulting Engineers - Międzynarodowej Federacji Inżynierów Konsultantów - przyp. red.), które nakazały stronie ukraińskiej wydłużenie terminu realizacji zadania do grudnia 2026 r. - zwracał uwagę Tomasz Wiatr, wiceprezes Control Process, w kwietniowej rozmowie z money.pl. - Nie zastosowali się do ani jednej decyzji arbitrażu międzynarodowego, a wydano 50 postanowień i trzy tygodnie później zerwali z nami umowę - dodał.
Pod koniec maja do Kijowa pojechała misja gospodarcza, w której brał udział m.in. minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. - Są problemy z rozliczeniem tej inwestycji. Poruszyłem ten temat z wicepremierem Tarasem Kaczką i pozostałymi ministrami. Cieszę się, że jest zrozumienie dla tej sytuacji ze strony ukraińskiej administracji. Co więcej, w protokole z dzisiejszego spotkania jest zapisana także wola działania, aby ten problem rozwiązać - mówił wówczas polski minister.
- Mamy setki sukcesów i dziesiątki kolejnych inwestycji, które możemy wspólnie rozwijać. Polskie firmy mogą być zaangażowane w proces budowy silnej, ukraińskiej gospodarki. Nie możemy pozwolić, aby jedna sytuacja kładła się cieniem na tej konstruktywnej współpracy - dodał Andrzej Domański.
W piątek porozmawialiśmy też o sytuacji z Krzysztofem Chabierem, dyrektorem projektów w Control Process. - Sytuacja, w której znalazła się obecnie polska spółka Control Process S.A., jest przykładem rażącej niesprawiedliwości wobec firmy europejskiej realizującej międzynarodowy kontrakt na Ukrainie - komentuje w rozmowie z money.pl Chabier.
Zakład prawie gotowy
- We Lwowie, pod egidą Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, wykonaliśmy ogromny zakres prac przy budowie zakładu przetwarzania odpadów. Zakład jest ukończony w około 95 procentach. Pomimo tego nasza firma nie otrzymała należnych płatności za wykonane prace, a następnie odmówiono nam dostępu do placu budowy i faktycznie uniemożliwiono dalszą realizację kontraktu. To sytuacja nie tylko nieakceptowalna biznesowo, ale również bardzo niebezpieczna z punktu widzenia wiarygodności Lwowa i Ukrainy wobec inwestorów europejskich - twierdzi.
I dodaje, że w ocenie firmy "działania inwestora, czyli strony lwowskiej, stanowią rażące naruszenie kontraktu, wiążących rozstrzygnięć arbitrażu FIDIC oraz podstawowych zasad prawa".
- Nie można mówić o europejskich standardach, jeżeli polska firma wykonuje prace, ponosi koszty, utrzymuje ludzi, sprzęt i materiały na budowie, a następnie nie otrzymuje zapłaty, traci dostęp do placu budowy i słyszy, że inwestor nie zamierza wykonywać wiążących decyzji wydanych w ramach międzynarodowego mechanizmu rozstrzygania sporów. Jak ma patrzeć na to polski i europejski biznes oraz ile traci wizerunkowo na tym Ukraina? - kontynuuje.
Jak tłumaczy, "wszystkie główne zarzuty podnoszone przez stronę lwowską były już przedmiotem oceny niezależnych arbitrów FIDIC". Arbitrzy zostali powołani w ramach międzynarodowej procedury przez Międzynarodową Federację Inżynierów Konsultantów w Genewie. - Rozstrzygnięcia były jednoznaczne: wskazano odpowiedzialność inwestora, nakazano zapłatę zaległych kwot, kar i odszkodowań oraz potwierdzono, że opóźnienia projektu wynikały w istotnej części z niewywiązania się strony lwowskiej z jej własnych obowiązków - zaznacza Chabier.
- Miasto Lwów i podległe mu przedsiębiorstwo komunalne przez lata nie wykonały kluczowej infrastruktury towarzyszącej, bez której zakład nie może zostać prawidłowo uruchomiony i eksploatowany. Chodzi między innymi o doprowadzenie odpowiedniego zasilania energetycznego, drogi dojazdowe, parkingi, stacje ważenia pojazdów, infrastrukturę pomocniczą oraz inne elementy niezbędne do funkcjonowania całego obiektu - wylicza.
- Szczególnie niezrozumiałe jest to, że przez około pięć lat miasto nie było w stanie zapewnić odpowiedniego zasilania dla własnej inwestycji. Trudno w takiej sytuacji przerzucać odpowiedzialność na wykonawcę, który zrealizował niemal całość swojego zakresu - ocenia.
Jak dodaje, Control Process S.A. "uzyskała szereg korzystnych rozstrzygnięć w międzynarodowych postępowaniach FIDIC. - Rozstrzygnięcia te potwierdziły zasadność naszych roszczeń i wskazały obowiązki strony lwowskiej. Mimo to inwestor odmówił ich wykonania. To działanie, które w naszej ocenie uderza nie tylko w Control Process S.A., ale również w zaufanie do międzynarodowych kontraktów, do standardów FIDIC oraz do bezpieczeństwa europejskich inwestycji na Ukrainie - komentuje.
Chabier przypomina, że sprawa trafiła obecnie do Międzynarodowej Izby Handlowej w Paryżu. - Nie zmienia to jednak faktu, że zakład stoi niemal ukończony, miasto Lwów nie wykonało należnych decyzji Arbitrażu FIDIC Dispute Adjudication Board, a mieszkańcy Lwowa nadal nie korzystają z instalacji, która miała rozwiązywać jeden z najważniejszych problemów komunalnych miasta - tłumaczy.
- Największym poszkodowanym tej sytuacji nie jest tylko wykonawca. Największym poszkodowanym są mieszkańcy Lwowa. Mówimy o największym tego typu zakładzie, który miał powstać na Ukrainie. Inwestycja jest praktycznie ukończona, a do jej dokończenia po naszej stronie potrzebne byłoby około 2–3 miesięcy pracy, oczywiście pod warunkiem przywrócenia dostępu do budowy, rozliczenia zaległych płatności oraz zapewnienia przez inwestora warunków do dalszej realizacji kontraktu - tłumaczy.
Zaznacza przy tym, że po stronie miasta pozostają jeszcze jego własne obowiązki, w tym wykonanie infrastruktury towarzyszącej, bo bez tego zakład nie będzie mógł funkcjonować w sposób prawidłowy.
Uda się zakończyć spór?
Chabier dodaje, że firma ma "mocne i konsekwentne wsparcie" ze strony polskiego rządu, Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej.
- Za to wsparcie bardzo dziękujemy. Jest ono dla nas niezwykle ważne, ponieważ ta sprawa dotyczy nie tylko jednego kontraktu, ale również ochrony polskich przedsiębiorstw, bezpieczeństwa inwestycji zagranicznych oraz poszanowania zasad prawa w relacjach międzynarodowych. Pomimo bardzo trudnej sytuacji nadal mamy nadzieję i wiarę, że strona lwowska usiądzie do stołu rozmów. Naszym celem nie jest eskalacja konfliktu. Naszym celem jest dokończenie tej inwestycji, rozliczenie wykonanych prac i uruchomienie zakładu, który jest potrzebny mieszkańcom Lwowa - zaznacza przedstawiciel Control Process.