Jacek Losik, money.pl: Załóżmy, że jestem przedsiębiorcą i planuję ekspansję na zagraniczne rynki. Jak PFR TFI może mi pomóc?
Piotr Dmuchowski, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych: PFR TFI, którym kieruję, jest częścią Grupy Kapitałowej PFR, która prowadzi szeroko zakrojoną działalność inwestycyjną, m.in. w obszarze inwestycji zagranicznych. PFR TFI odgrywa rolę zarządzającego Funduszem Ekspansji Zagranicznej. Ma on relatywnie szeroki mandat inwestycyjny. Jego podstawowym założeniem jest to, że firma, z którą współpracujemy, musi być firmą polską, czyli mieć główną siedzibę i podstawową działalność w Polsce. Jeśli chodzi o rozmiar firmy, nie ma określonego progu. To bardziej kwestia związana z wielkością samej inwestycji, w której mielibyśmy uczestniczyć, oraz dojrzałością danej firmy do ekspansji.
Czyli nie muszę być już "gigantem"?
Na początku kluczowe jest to, by przedsiębiorca przyszedł do nas z konkretnym pomysłem na ekspansję zagraniczną. Nie trzeba być gigantem, ale trzeba mieć już sprawdzony biznes, przewagę konkurencyjną i zdolność do przeprowadzenia takiej inwestycji.
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5
Innymi słowy: skala firmy musi być proporcjonalna do planowanej inwestycji.
Zdecydowanie tak. To jedno z podstawowych założeń działania Funduszu – skala planowanej inwestycji musi być adekwatna do możliwości – finansowych, organizacyjnych – firmy, która ją podejmuje. Jeżeli mała firma z kilkumilionowym obrotem chce się pokusić o inwestycję rzędu 50 milionów euro, wiąże się to z ryzykiem, którego prawdopodobnie nie będziemy skłonni podjąć.
Szukacie tzw. ukrytych czempionów?
Bardzo chętnie angażujemy się w takie projekty. Często są to firmy, o których w Polsce niewiele wiemy, a które są absolutnymi potentatami w określonej niszy. Dobrym przykładem jest firma Seco/Warwick, produkująca zaawansowane technologicznie piece do obróbki metali. Mamy z nimi bardzo udaną inwestycję w Stanach Zjednoczonych, w sercu przemysłowej Ameryki. Firma na świecie przeżywa absolutny boom, a o jej sukcesach w Polsce nie ma powszechnej wiedzy. Właśnie takich firm, potentatów w swojej niszy, szukamy.
Jak sprawdzacie, czy dana firma jest gotowa na krok, który chce zrobić?
W pierwszych rozmowach oceniamy, czy firma jest gotowa organizacyjnie i kapitałowo do wejścia na nowy rynek oraz czy sam projekt ma solidne uzasadnienie biznesowe. Na tym tle oceniamy, czy Fundusz Ekspansji Zagranicznej może być właściwym partnerem dla takiego projektu. My oferujemy finansowanie inwestycji bezpośrednich, więc interesują nas przedsięwzięcia już dojrzałe na tyle, by można je było przełożyć na konkretną inwestycję.
Oczywiście działamy w szerszym ekosystemie instytucji rozwojowych skupionych wokół Team Poland, więc w zależności od potrzeb przedsiębiorca może równolegle korzystać także z innych form wsparcia przy wejściu na rynki zagraniczne, takich jak gwarancje czy kredyty.
Ile pieniędzy możecie zainwestować?
Nasz, jak to mówimy w żargonie, "ticket" inwestycyjny wynosi od kilku do 20 milionów euro. Zawsze jesteśmy współinwestorem, co oznacza, że polska firma musi posiadać wkład własny. Możemy objąć maksymalnie 49 proc. udziałów w danej inwestycji, więc przedsiębiorca musi zapewnić pozostałe minimum 51 proc.
Co odróżnia was od typowych funduszy?
Podkreśliłbym, że jesteśmy regulowaną, komercyjną instytucją i podchodzimy do projektów w pełni profesjonalnie, tak jak inwestor prywatny. Mamy wymogi inwestycyjne związane z oczekiwanymi stopami zwrotu, zabezpieczeniami i analizą ryzyka. Nasze instrumentarium jest jednak bardzo szerokie – od inwestycji kapitałowych, przez dłużne, po mieszane.
W przeciwieństwie do funduszy private equity (prywatnych), które najczęściej dążą do przejęcia kontroli, my z zasady nie chcemy mieć kontroli operacyjnej nad przedsięwzięciem. Chcemy, żeby to polski partner prowadził biznes, a my pozostajemy typowym partnerem finansowym.
To może być pierwsze wyjście za granicę dla danej firmy?
Współpracujemy również z firmami, dla których jest to pierwsza ekspansja. Koinwestujemy z nimi, ale oczywiście analizujemy ich zdolności organizacyjne do podjęcia takiego wyzwania. Jesteśmy pasywnym inwestorem finansowym. Wspomagamy naszą wiedzą, know-how i kontaktami – chociażby przez przynależność do Team Poland mamy dostęp do administracji, dyplomacji czy międzynarodowych partnerów. Jednak to firma musi mieć zdolność do prowadzenia i zarządzania inwestycją zagraniczną oraz generowania z niej zysków.
A zatem – PFR TFI ocenia projekt i, jak każdy inwestor, podejmuje ryzyko. Czyimi pieniędzmi ryzykujecie?
Nasze projekty inwestycyjne realizujemy zgodnie z mandatem inwestycyjnym Grupy Kapitałowej PFR. Jesteśmy częścią tego ekosystemu. Do każdej inwestycji podchodzimy z przekonaniem, że ma szansę zakończyć się sukcesem, ale nie ignorujemy ryzyka. To po prostu stały element tej działalności.
Dywersyfikujemy ryzyko, inwestując w różne branże, rynki geograficzne i stosując różne struktury finansowania. Staramy się zabezpieczać ryzyko na wiele sposobów, na przykład współpracując z KUKE. Stosujemy szeroki wachlarz instrumentów, aby inwestycje były dobrze skonstruowane, osiągały wysokie stopy zwrotu i były zabezpieczone przed potencjalnymi zagrożeniami.
Jak każdy inwestor, szukamy projektów, które mają atrakcyjny potencjał wzrostu, ale jednocześnie dają się racjonalnie ocenić i odpowiednio ustrukturyzować. Kluczowe jest dla nas to, czy firma rozumie, z jakim wyzwaniem się mierzy, i czy ma kompetencje, by skutecznie prowadzić działalność na nowym rynku.
Załóżmy, że doszło do inwestycji. Do czego zobowiązana jest firma?
Niektóre nasze inwestycje mają formę pożyczek, jednak największym zainteresowaniem cieszą się inwestycje kapitałowe. Na etapie negocjowania warunków ustalamy szczegóły współpracy. To część umowy biznesowej między nami a polskim partnerem. Zapisujemy konkretne daty, terminy i możliwości zakończenia współpracy.
Oczywiście po uruchomieniu finansowania monitorujemy inwestycję – sprawdzamy raporty okresowe, współpracujemy z zarządami, omawiamy sytuację spółek oraz sektorów, w których działają. Natomiast to spółka zachowuje pełną kontrolę operacyjną. Nasze inwestycje są długoterminowe, najczęściej horyzont wynosi od siedmiu do dziesięciu lat, co daje czas na wypracowanie odpowiedniego wyniku. Na wstępie ustalamy również, jak będzie wyglądało wyjście. Może to być odkup udziałów w określonym czasie, spłata pożyczki lub inna uzgodniona forma.
Co w sytuacji, gdy biznes się nie powiedzie?
Jak w każdej działalności inwestycyjnej, także i w inwestycjach zagranicznych trzeba brać pod uwagę scenariusz, w którym projekt nie realizuje założonych celów. Naszą rolą jest zrobić wszystko, by to ryzyko ograniczyć już na etapie strukturyzowania transakcji, doboru partnerów i analizy samej inwestycji.
Jeżeli mimo to przedsięwzięcie nie powiedzie się tak, jak zakładaliśmy, działamy w oparciu o wcześniej uzgodnione mechanizmy umowne. W zależności od struktury finansowania może to oznaczać restrukturyzację projektu, zmianę harmonogramu spłat albo uporządkowane wyjście z inwestycji.