Przewaga Partii Demokratycznej w prognozach rynków w ostatnich miesiącach staje się coraz wyraźniejsza.
Według Polymarket, amerykańskiej firmy działającej na rynku prognostycznym, prawdopodobieństwo przejęcia obu izb Kongresu przez Demokratów w momencie pisania tego tekstu wynosi 62 proc. Szanse na utrzymanie kontroli przez Republikanów oceniono na 8 proc., a wariantu, w którym Demokraci zdobędą Izbę Reprezentantów, a Republikanie zachowają Senat, na 32 proc.
Trzy scenariusze po wyborach do Kongresu
Boursorama przedstawia trzy możliwe wyniki wyborów oraz ich potencjalny wpływ na politykę gospodarczą i rynki finansowe. W pierwszym wariancie obie izby Kongresu przechodzą pod kontrolę Demokratów, co nakładałoby duże ograniczenia na administrację Donalda Trumpa.
Zdaniem portalu taki wynik wzmacniałby niezależność i pozycję Rezerwy Federalnej, czyli banku centralnego USA, i dałby Partii Demokratycznej szanse częściowego kontrolowania wydatków. Boursorama stwierdza jednocześnie, że całkowity zwrot w polityce gospodarczej nie jest raczej możliwy, ze względu na prawo weta, jakim dysponuje prezydent i zasady głosowania w Senacie, gdzie do przegłosowania pewnych ustaw potrzebna jest solidna większość.
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5
Co więcej, zwycięstwo Demokratów wpłynęłoby pozytywnie na zdolności pożyczkowe państwa z uwagi na prawdopodobne obniżenie oprocentowania obligacji rządowych. Również rynki akcji zyskałyby na takim wyniku wyborów, ponieważ mniejsza niepewność polityczna przyniosłaby wzrosty notowań, jak analizuje portal.
Za taką opinią stoją historyczne dane przywołane przez Boursorama. Wskazują one, że Kongres kontrolowany przez Partię Demokratyczną w obu izbach zwykle podejmował działania korzystne dla szerokiego indeksu amerykańskich spółek S&P 500. Średnia zwyżka w ciągu trzech miesięcy po wyborach wynosiła 8,8 proc.
Podział władz między Demokratów i Republikanów
Drugi scenariusz zakłada zwycięstwo Demokratów w Izbie Reprezentantów oraz utrzymanie większości przez Republikanów w Senacie. Według Boursorama taki układ ograniczałby możliwość prowadzenia działań wspierających odbudowę gospodarki, a nominacje na ważne stanowiska zależałyby od republikańskich senatorów.
"Wariant drugi to Izba Reprezentantów kontrolowana przez Demokratów i Senat z większością Republikanów. Taki układ sił utrudniłby politykę prowadzącą do odbicia się gospodarki, uzależniłby losy nominacji na ważne stanowiska od głosów republikańskich senatorów" – wskazuje Boursorama.
Z analizy wynika, że wpływ takiego wyniku wyborów na rynek obligacji byłby raczej neutralny, a dolar balansowałby między słabym wzrostem a "silniejszą wiarygodnością polityczną". Historycznie taki układ sił był raczej korzystny dla rynków akcji, jak stwierdzają autorzy.
Co oznaczałaby pełna kontrola Republikanów
Trzeci wariant przewiduje, że Partia Republikańska zachowa kontrolę nad całym Kongresem. Portal ocenia, że taki wynik umożliwiłby administracji Donalda Trumpa wprowadzenie kolejnych ulg podatkowych i zwiększenie wydatków.
Portal przewiduje, że taka sytuacja pozwoliłaby administracji Trumpa na nowe "prezenty podatkowe" dla grup wyborców i nowe wydatki. Układ sił wpłynąłby jednak negatywnie na rynek obligacji rządowych, a neutralnie na notowania dolara i rynek akcji.
Boursorama zaznacza, że w przeszłości pełne zwycięstwo Republikanów często wiązało się ze spadkiem notowań akcji.
Zakres wyborów do Kongresu USA
W głosowaniu wybrany zostanie cały skład Izby Reprezentantów oraz nieco ponad jedna trzecia Senatu, czyli 35 ze 100 senatorów. Republikanie, którzy sprawują władzę, będą bronić większości w obu izbach.
Członkowie Izby Reprezentantów są wybierani na dwuletnie kadencje, dlatego co dwa lata wyborcy obsadzają wszystkie 435 miejsc. Kadencja senatorów trwa sześć lat, a terminy jej rozpoczęcia różnią się między poszczególnymi mandatami. Podczas wyborów "midterms" wybierana jest mniej więcej jedna trzecia składu Senatu, od 33 do 35 senatorów.
Senat zatwierdza nominacje sędziów federalnych, kandydatów do Sądu Najwyższego oraz członków gabinetu. Zakres tych kompetencji sprawia, że wynik wyborów może wpływać nie tylko na ustawodawstwo, lecz także na obsadę kluczowych stanowisk w administracji USA.