Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Damian Słomski
Damian Słomski
|

Polacy w Norwegii na wagę złota, choć nie mamy najlepszej opinii. Ciągle kusi duża kasa

234
Podziel się:

10 tys. zł wynagrodzenia dla sprzątaczki - takie stawki są w Norwegii, gdzie za tę samą pracę co w Polsce płaci się 2-3 razy więcej. A mimo tego spada zainteresowanie naszych rodaków emigracją zarobkową. Już nawet norweskie media alarmują, że w kraju dramatycznie brakuje rąk do pracy. Choć warto zauważyć, że nie każdy z marszu dostanie tam zajęcie. Firmy są wybredne.

Polacy w Norwegii na wagę złota, choć nie mamy najlepszej opinii. Ciągle kusi duża kasa
Norwegia potrzebuje m.in. polskich budowlańców (Adobe Stock, ©AA+W - stock.adobe.com)

Norweska telewizja NRK alarmuje, że nie ma w kraju komu pracować. W wielu branżach są wolne etaty i nawet imigranci zarobkowi nie są w stanie łatać dziur. Lokalni dziennikarze zauważają, że coraz częściej Polacy pakują się i wracają do swojego kraju, gdzie różnice w zarobkach nie są już tak wielkie, jak w przeszłości.

- Brakuje w Norwegii rąk do pracy. Nie jesteśmy w stanie obsadzić wszystkich stanowisk. Jest sporo Polaków chętnych na wyjazd, ale mogłoby być ich dużo więcej - przyznaje w rozmowie z money.pl Joanna Warchoł, prezes zarządu biura pośrednictwa pracy Jobforce. Podkreśla, że niedobory pracowników dotyczą szczególnie kilku branż.

- Największe zapotrzebowanie widać w budowlance. Na każdym kroku można spotkać budowy albo remonty - wskazuje ekspertka. Wylicza, że brakuje także wykwalifikowanych pracowników przemysłowych. Ludzi potrzebują np. tamtejsze stocznie. Firmy szukają też chętnych do prostszych prac: sprzątania czy obróbki ryb.

Zobacz także: Rekordowo droga Wigilia. Seniorzy o świątecznych zakupach i konieczności zaciskania pasa

Norwegowie to stosunkowo nieliczny naród. Potrzebują więc pracowników z innych krajów, w tym z Polski. Choć o pracę nasi rodacy konkurują też z liczną grupą obywateli bardziej egzotycznych krajów.

- W Norwegii fizycznie pracują głównie Polacy, Litwini i Rosjanie. Jest też liczna grupa np. Azjatów czy osób o ciemniejszym kolorze skóry, którzy przede wszystkim pracują w transporcie - zauważa pani Alicja, która od wielu lat dzieli z mężem życie między Polską i Norwegią. W rozmowie z money.pl także potwierdza, że brakuje tam rąk do pracy.

- Kolega ma firmę budowlaną i nie ma ludzi. Co chwilę narzeka na przestoje, bo nie ma komu realizować kontraktów - przyznaje.

Praca w Norwegii nie dla każdego

Norwegowie po części są sami sobie winni. Mogliby liczyć na więcej imigrantów zarobkowych, także z Polski, gdyby nie byli tacy wybredni.

- Norwegia ma specyficzne wymagania. Firmy chcą zatrudniać doświadczonych pracowników, znających przynajmniej język angielski. Czasami wolą nie zatrudnić nikogo niż człowieka bez kwalifikacji. Nawet w branży rybnej czy sprzątającej mile widziani są pracownicy z doświadczeniem - tłumaczy Joanna Warchoł.

Potwierdza to pani Alicja, która przez rok była z mężem w Norwegii i w tym czasie m.in. próbowała dostać pracę pielęgniarki. Miała pozwolenie, doświadczenie z Polski i papiery, a i tak biurokracja ją przerosła. Do tego doszły m.in. wymagania językowe (angielski był niewystarczający). Wtedy też zrozumiała, że nie nadaje się na emigrację.

Wróciła do Polski z niepełnosprawnym synem, a mąż został w Norwegii i w sumie pracuje tam już ponad 10 lat. I nie zamierza wracać na stałe.

Przykład męża Alicji, ich znajomych mieszkających od lat w Norwegii, a także spostrzeżenia prezes Jobforce nie potwierdzają tezy norweskich mediów o tym, by Polacy mieli w ostatnim czasie częściej wracać w rodzime strony.

Prędzej można mówić o spadku zainteresowania naszych rodaków, którzy dopiero myślą o wyjeździe za pracą. Nasi rozmówcy potwierdzają, że może to mieć związek z poprawą sytuacji w Polsce i rosnącymi zarobkami.

Ciągle lepiej zarabiać korony niż złote

- To nie mit, że w Norwegii dużo się zarabia. Tam ludzie są zamożni. Jak ktoś spróbuje norweskich pieniędzy, trudno wrócić do polskiej rzeczywistości. Kiedyś przebitka w zarobkach była nawet 5-krotna. W tej chwili zarabia się tam na podobnych stanowiskach 2-3 razy więcej niż w Polsce, więc ciągle bardzo dużo - opowiada Alicja.

Otwarcie przyznaje, że pieniądze były głównym powodem, dla którego w przeszłości zdecydowali się z mężem na wyjazd do Norwegii. Wskazuje nawet, że są tam najlepsze pieniądze w Europie.

- Sprzątaczka zarabia w przeliczeniu na nasze pieniądze około 10 tys. zł. I choć jest to jedna z niższych pensji, w Norwegii za takie pieniądze żyje się lepiej niż sprzątaczce w Polsce - zauważa.

Wskazuje, że koszty utrzymania mieszkania czy opłaty podstawowych rachunków nie są wcale dużo większe niż u nas w kraju. Jest podobnie. Chleb można kupić zarówno za 4, jak i 40 zł. Tak jest z większością podstawowych produktów spożywczych.

Wszyscy zwracają też uwagę na to, że Norwegia charakteryzuje się zupełnie inną kulturą, która sprawia, że większość naszych rodaków ciągle chce tam zostać. Życie jest spokojniejsze, a państwo dba o ludzi także pod względem socjalu. Do tego pracodawcy są uczciwi.

- Sześć lat współpracuję z norweskimi firmami i nie zdarzyło się, żeby ktoś nie zapłacił faktury, co świadczy o uczciwości. Zarobki mogą być podobne jak np. w Niemczech, ale sama praca jest w Norwegii dużo pewniejsza i daje poczucie stabilności - wskazuje Joanna Warchoł.

Praca w Norwegii - Polacy kombinują

Rodacy, którzy pracują w Norwegii, mogli poznać z dobrej strony tamtejsze firmy. Tam etat jest normą, a nie śmieciówki. Do tego nie słychać o przypadkach wykorzystywania pracowników czy niepłacenia wynagrodzeń na czas.

Niestety równie dobrych opinii nie ma w odwrotnym kierunku. Polacy doceniani są za pracę, ale też za granicą pokazują, że potrafią kombinować i nie zawsze są uczciwi.

- Polacy uważani są za fachowców, którzy potrafią wszystko zrobić. Szczególnie w budowlance funkcjonuje pojęcie "złotej rączki". Wielu ma jednak problem z odpowiednim podejściem do pracy, czego Norwegowie nie rozumieją - przyznaje prezes Jobforce.

Zauważa, że szczególnie w tym roku było wiele uwag ze strony firm na polskich pracowników, którzy nie wypełniali swoich obowiązków zgodnie z umową. Często zdarzały się przypadki rozwiązywania umów i Polacy stracili w oczach Norwegów.

- Niestety częstą praktyką jest to, że Polacy załatwiają sobie lewe L4 i np. renty na kręgosłup, tylko po to, by później brać świadczenia od norweskiego państwa. Znam wiele podobnych przypadków. Z bólem stwierdzam, że nie jesteśmy fair wobec Norwegii. Norwegowie też to widzą i często nie mają dobrej opinii o nas - wskazuje Alicja. Mówi też o pijaństwie na placach budów i poza pracą.

Biura pośrednictwa pracy przyznają też, że gdy norweskim firmom proponuje się Polaka i człowieka innej narodowości o podobnych kompetencjach, coraz częściej jesteśmy drugim wyborem.

Tysiące ofert pracy. Sprawdź i znajdź wymarzoną dla siebie pracę już dziś!
gospodarka
praca
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(234)
.wns.kw
2 dni temu
kiedyś byly zarobki , Dziś koszty zjadają wszystko
28-latek
7 miesięcy temu
Ja pomimo skonczenia studiow w Norwegii nadal nie moge znalezc pracy w zawodzie za godziwe pieniadze i pracuje jednak mimo wszystko za nizsza stawke niz nawet sprzataczka czy na budowie i place za wszystko sam. Fakt faktem nie mam samochodu ale to zycie «za granica» gdzie od 12-ego roku zycia jestem w Norwegii nie da sie przyrownac do Polski bo jednak polskie sprawy to polskie sprawy i nie da sie zyc w dwoch krajach jednoczesnie. Mi osobiscie zyje sie lepiej w Norwegii (16 lat juz razem) ale mimo wszystko duza czesc siedzi w czlowieku (polskosc) ktorej jednak titaj nie mozna okazywac za bardzo bo bedzie po prostu inny… zycie na obczyznie nie jest sielankowe ale po zyciu na obczyznie stajesz sie tez obcym we wlasnym kraju. Tak to niestety wyglada.
777
8 miesięcy temu
Kompletnie nie znacie Norwegii. Tutaj bezdomni i alkoholicy mają lepiej niż ludzie pracujący w Polsce, w dużym mieście kasa sama wpada po pracy za różne akcje, bilety lotnicze zwracają się za fanty, za bilety autobusowe płaci agencja, wyżywienie za darmo jak ktoś potrafi kombinować a jak nie to będzie za wszystko płacić i to nie mało. Jesteś kotem to oszczędności się mnożą na koncie.
Adam
rok temu
Mam wrażenie, że w Norwegii jest jakoś zupełnie inaczej i chyba lepiej. Problemów z wieloma sprawami nie ma. Doradztwo kredytowe, jak np. Motty jest darmowe i każdy może szukać pomocy, aby zdobyć właściwe informacje i pomoc we wnioskowaniu.
bandurka
rok temu
Jasne, ja też mogę doradców z Motty polecić jeśli chodzi o kredyty. Wiele osób w Norwegii zostaje na stałe, buduje się itd. a na to potrzebne są pieniądze. Ci specjaliści pomogą w tej kwestii
...
Następna strona