Notowania

Polska nie wykorzysta nowych unijnych pieniędzy. "Nie stać nas"

Zabraknie 300 mld złotych. Czy Elżbieta Bieńkowska i Mateusz Szczurek polegną na dotacjach?

Podziel się
Dodaj komentarz
(Michal Dyjuk/REPORTER)

_ - To niesłychane, ale poza machaniem plikiem dokumentów z Komisji Europejskiej premier Donald Tusk nie przedstawił żadnego planu współfinansowania unijnych inwestycji - _ alarmują eksperci. Tymczasem by wykorzystać to, co zapewniła nam Unia w budżecie na lata 2014-20, państwo, samorządy i inwestorzy prywatni musieliby wyłożyć blisko 300 mld złotych. Okazuje się jednak, że ani resort rozwoju regionalnego, ani Ministerstwo Finansów nie mają pomysłu, skąd wziąć te pieniądze przy obecnym poziomie zadłużenia. A od dziś szefowa od funduszy unijnych Elżbieta Bieńkowska jest wicepremierem, a kasą państwa włada Mateusz Szczurek. Podołają?

W czasie ostatniej konwencji Platformy Obywatelskiej premier Donald Tusk przekonywał, że Polska stanie się _ najbardziej konkurencyjnym państwem w Europie _ dzięki planowi, w którym ma _ rozpisany każdy miesiąc _. Pokazywał przy tym plik kartek. _ Ktoś powie: to klasyczny zabieg, wielu mówców podnosi plik papieru i mówi: mam tutaj plan. Tylko, że ten plan to efekt wielu lat pracy, przyjęty przez nasz rząd i co najważniejsze, to nie jest tylko papier zadrukowany literami _ - mówił Tusk.

W czasie sobotniego show, premier wskazywał na nową wicepremier w rządzie: Elżbietę Bieńkowską. Szefowa super resortu - rozwoju regionalnego połączonego z ministerstwem infrastruktury - ma zadbać o wykorzystanie unijnych pieniędzy przyznanych Polsce na lata 2014-2020. To blisko 106 mld euro, czyli licząc po obecnym kursie ponad 444 mld złotych. W zdecydowanej większości te pieniądze powinny pójść na inwestycje infrastrukturalne i na dofinansowanie projektów podnoszących naszą innowacyjność. By po nie sięgnąć, potrzebny jednak będzie wkład własny. Pomóc w jego wypracowaniu Elżbiecie Bieńkowskiej ma Mateusz Szczurek. Od dziś zaprzysiężony na ministra. Pokieruje kluczowym resortem finansów.

Premier macha kartkami, a pomysłów brak

Warunkiem dofinansowania z unijnej kasy inwestycji drogowej, kolejowej, czy jakiegokolwiek innego projektu, jest poza spełnieniem ściśle określonych kryteriów, zapewnienie wkładu własnego. Poziom współfinansowania unijnych inwestycji w obecnej perspektywie 2007-14, to średnio 40 proc. To znaczy, że gdy dany projekt wart jest 100 mln złotych, 35-40 mln dokłada państwo, samorząd, albo prywatny inwestor.

W nowej perspektywie budżetowej na lata 2014-20 przewidziano zwiększenie udziału unijnych pieniędzy w finansowaniu projektów, nawet do poziomu 85 proc. Jak wynika z raportu przygotowanego na zlecenie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego przez grupę ekonomistów (_ Oszacowanie środków niezbędnych do zapewnienia krajowego wkładu publicznego do projektów realizowanych w ramach średniookresowych ram finansowych 2014–2020 _), w najbliższych latach średnie wkład własny do unijnych projektów wyniesie 36 proc. ich wartości.

Oznacza to, że chcąc w pełni wykorzystać dotacje z Brukseli, będziemy musieli do 2022 roku (termin wykorzystania funduszy) wyłożyć blisko 160 mld zł. Do tego dochodzi składka do unijnego budżetu, jaka nam przypadnie do zapłacenia w ciągu najbliższych siedmiu lat - około 30 mld euro, czyli według obecnego kursu euro, równowartość około 126 mld zł. W sumie musimy znaleźć 286 mld zł. Wraz ze spadkiem wartości złotego do euro w kolejnych latach, ta kwota urośnie.

* przy założeniu średniego współfinansowania unijnych projektów na poziomie 36 proc. ich wartości.
Źródło: Money.pl na podstawie danych z MRR, MF i KE

_ - To niesłychane, ale w ogóle nie słyszymy o żadnych pomysłach, skąd wziąć pieniądze na wkład własny do przyszłych unijnych inwestycji - alarmuje _ prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i były wiceminister finansów. _ - Premier Tusk pomachał plikiem kartek z Komisji Europejskiej chwaląc się, że ma plan, ale żadnego planu nie pokazał, bo go po prostu nie ma - _ dodaje ze śmiechem.

Rzeczywiście, słowa profesora potwierdziło Ministerstwo Rozwoju Regionalnego._ - Dopiero przymierzamy się do sporządzenia takich planów - mówi Piotr Popa z biura prasowego MRR. I jak podkreśla: Ostateczne oszacowanie środków niezbędnych do zapewnienia wkładu krajowego dla projektów realizowanych w przyszłej perspektywie finansowej będzie możliwe po określeniu finalnych kształtów programów operacyjnych wraz ze strukturą beneficjentów _. Jak się więc okazuje, na razie rząd przygotował _ Umowę Partnerstwa _, w której ogólnie zapisano na jakie cele i w ramach jakich programów przysługują nam unijne dotacje.

_ - Na razie plan jest taki by sięgnąć po pieniądze z OFE - _ mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek. Jej zdaniem, zaoszczędzone na zmniejszonych transferach do funduszy emerytalnych i obsłudze długu środki starczą jedynie na najbliższe dwa lata. _ - Później , jeżeli ta albo kolejna ekipa nic nie wymyślą, nie będziemy w stanie wykorzystać pieniędzy z Brukseli - _komentuje członkini Rady Gospodarczej przy premierze i główna ekonomistka Lewiatana.

Na politykę spójności, czyli w większości inwestycje w infrastrukturę, środowisko i naukę będziemy mogli wydać najwięcej - blisko 73 mld euro, czyli równowartość ponad 305 mld zł. By sięgnąć po te pieniądze, najwięcej trzeba będzie dołożyć do dróg, energetyki i kolej. Nasz wkład własny od 2014 do końca 2022 roku, będzie musiał sięgnąć blisko 110 mld zł. Najwięcej przypadnie na drogi, energetykę i wydobycie surowców oraz na kolej.

Źródło: Money.pl na podstawie danych MRR

Bez prywatnych firm i reform, ani rusz

Ministerstwo finansów argumentuje, że w zapewnieniu własnych wkładów, pomoże reguła stabilizująca, która ma zacząć obowiązywać od stycznia przyszłego roku. Wprowadzona w miejsce reguły wydatkowej, określi maksymalną kwotę wydatków sektora finansów publicznych i obejmie około 70 proc. wydatków sektora instytucji rządowych i samorządowych. Jednak jak podkreśla resort, z jej działania zostaną wyłączone m.in. wydatki samorządów na dofinansowanie unijnych projektów.

Jednak ten optymizm gasi prof. Gomułka. - _ Nawet gdy samorządy zaplanują większy od limitów zadłużenia wzrost wydatków, to pozostałe jednostki sektora finansów publicznych będą musiały zacisnąć pasa - _argumentuje. W jego ocenie to, co mówią przedstawiciele rządu Donalda Tuska, po prostu jest ze sobą sprzeczne. _ - Komisję Europejską zawiadamia się o planowanym ograniczeniu wydatków inwestycyjnych z około 5 proc. wartości PKB w minionych dwóch latach do około 2,5 proc. po 2014 roku, a przed Polakami snuje się wizje wielkiego skoku inwestycyjnego. Nie stać nas na to - _ kwituje.

Mimo że rząd zaplanował w stopniowe obniżanie poziomu długu w relacji do PKB, nie będzie to jednak znaczący spadek. Nawet po sięgnięciu po pieniądze z OFE, łączna dziura w budżecie państwa i jednostek samorządowych z ponad 55,8 mld zł w tym roku, zmniejszy się w ciągu najbliższych trzech lat zaledwie o około 22 mld zł.

##Dług publiczny w 2012 roku oraz prognozy na lata 2013-16
Lata 2012 2013 2014 2015 2016
Źródło: Ministerstwo Finansów
w mld zł 840,5 865,1 903,6 959,7 997,7
w proc. PKB 52,7 52,7 52,5 52,4 51

_ - Przy tak wyglądających finansach państwa, wygospodarowanie pieniędzy na finansowanie unijnych inwestycji, będzie niemożliwe. Chyba że znacznie zwiększy się w nich udział prywatnych inwestorów - _ przekonuje dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Jej zdaniem, w ramach projektów partnerstwa publiczno-prywatnego, można by w znacznie większym niż obecnie stopniu budować drogi, modernizować kolej czy realizować innowacyjne projekty w przemyśle.

Jednak jak podkreśla członkini Rady Gospodarczej przy premierze, nie będzie to możliwe bez zmiany przepisów. _ - Trzeba uprościć skomplikowane i długotrwałe procedury przy zawieraniu umów partnerstwa publiczno-prywatnego i je upowszechnić. Bez tego znaczące pozyskanie prywatnych środków na wkłady do unijnych projektów będzie nierealne - _tłumaczy.

Prof. Stanisław Gomułka sceptycznie podchodzi do przyszłości projektów PPP. _ - Niestety zbyt często do trzech P dodaje się czwarte P - jak prokurator - _tłumaczy. Jego zdaniem w naszym kraju panuje zbyt duża podejrzliwość, jeśli chodzi o splot interesu publicznego z prywatnym. Docenia jednak znaczenie prywatnego kapitału. _ - Za ponad 80 procentami wszystkich inwestycji w Polsce stoją prywatne podmioty - _wskazuje. Podsuwa inny pomysł: powoływanie przez samorządy pozabudżetowych spółek miejskich do realizacji konkretnych projektów i wciągania w nie prywatnych firm lub inwestorów. _ - Wtedy łatwiej będzie uniknąć przekroczenia dopuszczalnego zadłużenia - _tłumaczy.

Zarówno były wiceminister finansów, jak i główna ekonomistka Lewiatana wskazują na jeszcze jeden aspekt: brak reform. _ - Bez zmian po stronie wydatkowej budżetu państwa daleko nie zajedziemy. Rząd musi wreszcie wziąć się za ograniczenie przywilejów emerytalnych poszczególnych grup zawodowych. To bolesne, ale konieczne, by ograniczyć wydatki sztywne i wygospodarować więcej pieniędzy na inwestycje - _ tłumaczy dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Tagi: dotacje unijne, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, raport, raporty gospodarcze, unia, najważniejsze, gospodarka polska, fundusze unijne, gospodarka światowa
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz