Notowania

wiadomości
13.01.2020 14:24

Rekompensaty za prąd. "Oszukiwanie ludzi, dziwny taniec w kleszczach"

- Wreszcie rząd zdał sobie sprawę, że nie da się uniknąć podwyżek za prąd. Naiwne jest też oczekiwanie PiS, że połowa osób być może nie zgłosi po pieniądze. Przecież 500+ biorą nawet najbogatsi - mówi Witold Orłowski, oceniając rządową propozycję rekompensat.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP)
Jacek Sasin przekonuje, żę rekompensaty pochłoną maksymalnie 3 mld zł rocznie.

- Musimy się pogodzić z tym, że będziemy płacić więcej. Po prostu - dodaje Orłowski. - To opowiadanie, że ceny nie wzrosną, było oszukiwaniem ludzi. To oczywiste ekonomicznie. Rząd doszedł do przekonania, że nie jest w stanie rekompensować podwyżek wszystkim i stąd nowa propozycja, nieco mniej kosztowna.

Jak przekonuje, z ekonomicznego punktu widzenia "sztuczne zamrażanie cen, nie jest właściwe i chwalebne". Nawet jeżeli dotyczy mniej zarabiających.

- W pierwszej grupie podatkowej, którą mają objąć rekompensaty, są wyborcy rządzących. Rząd uznał, że nie ma sensu wydawać na tych, którzy nie zagłosują na PiS - mówi Orłowski.

Potężne pożary w Australii

- Widzę w tym bardzo dziwny taniec w kleszczach pomiędzy zagrożeniem inflacyjnym, wynikającym ze wzrostu cen i możliwym z tego tytułu niezadowoleniem grup społecznych, a próbą łagodzenia tego niezadowolenia - uważa prof. Dariusz Filar, były członek Rady Polityki Pieniężnej. - Niestety będzie to miało swoje konsekwencje dla budżetu.

*Opieranie szacunków na nadziei *

Przypomnijmy. Rekompensaty za wzrost cen energii w 2020 r. mają być dostępne dla odbiorców indywidualnych z I progu podatkowego. Jak ogłosił w poniedziałek Jacek Sasin, minister aktywów państwowych, koszt dla budżetu nie przekroczy 3 mld zł, o ile oczywiście wszyscy uprawnieni złożą wnioski.

Minister liczy zatem, że rekompensaty mogą kosztować mniej, jeśli nie wszyscy uprawnieni zgłoszą się po pieniądze.

- Opieranie szacunków na tej nadziei jest tak samo złudne jak w przypadku 500+, po które także bogaci mieli się nie zgłosić. To nie jest poważne szacowanie wielkości ekonomicznych i przypływów finansowych - mówi Filar.

Naiwne tricki

Podobnego zdania jest Witold Orłowski, rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

- Jak znam naród polski, to wszyscy się zgłoszą. Dlatego odłóżmy na bok dywagacje o tym, ile osób nie wyciągnie ręki po pieniądze, które daje rząd - mówi Orłowski.

- To czy będzie to 3 mld zł, czy 1 mld zł, nie wiemy jeszcze. Jednak jaki by nie był ten koszt, to i tak jest to kolejne obciążenie dla budżetu. Obciążenia budżetowe rosną. Są to konsekwencje błędów w gospodarce, które teraz się kumulują - mówi Filar.

Stracony czas

Ekspert ma na myśli głównie błędy popełnione w polityce energetycznej.

- Zmarnowano 2016 i 2017 r. Nie poprawiono miksu energetycznego. Dopiero w 2018 zaczęło się w Polsce ograniczanie udziału węgla i zwiększanie udział zielonej energii. A przecież produkcja prądu z węgla jest obecnie wyjątkowo kosztowna. Jakby tego było mało pieniądze ze spółek energetycznych przerzucono na górnictwo. Firmy nie miały budżetów na konieczne modernizacje - wyjaśnia Dariusz Filar.

Ekonomista ocenia, że "decyzje czysto polityczne, przyczyniły się do rosnących kosztów spółek energetycznych". Jego zdaniem wszystko to odbija się w rachunkach za prąd.

- To się teraz mści. W gospodarce nic się nie dzieje z miesiąca na miesiąc. Błędy jednak w końcu się kumulują i trzeba za nie płacić - dodaje Filar.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: wiadomości, gospodarka, ceny prądu 2020, energetyka
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
14-01-2020

ŚwinstwoAle podatki od emerytur czyli raz opodatkowanych pieniędzy nie brzydzą sie zabierać najuboższym

14-01-2020

marysiaPinokio znowu oklamal??????????

14-01-2020

kulfon721Zapewne sympatycy i wyborcy pisu żeby pomóc swym "ludzkim panom" zrezygnują z rekompensat do nowych cen energii to będzie takie katolickie i … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (379)