Notowania

biznes
19.06.2019 13:57

Restrukturyzacja to nie masowe zwolnienia. Jeśli do gry wkracza Agencja Rozwoju Przemysłu

Zwolnienia nie są istotą restrukturyzacji. Spółka, która pozbawia się pracowników nie ma możliwości działania – przekonuje Andrzej Kensbok, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu. I przywołuje przykłady firm, w których przekształcenie się udało: Przewozy Regionalne czy H. Cegielskiego – Fabrykę Pojazdów Szynowych.

Podziel się
Dodaj komentarz
(mat.pras.)
Andrzej Kensbok, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu (Fot: Dariusz Iwański)

Z Andrzejem Kensbokiem rozmawiamy podczas IX Kongresu „Polska Wielki Projekt”. Wydarzenie to jest pretekstem do dyskusji o wyzwaniach stojących przed Polską. W warszawskich Arkadach Kubickiego spotkali się m.in. premier Morawiecki, ministrowie oraz przedstawiciele świata: nauki, gospodarki i kultury.

Rozmowa z Andrzejem Kensbokiem, wiceprezesem Agencji Rozwoju Przemysłu:

Monika Rosmanowska: Restrukturyzacja budzi niepokój i rodzi pytania: co dalej z produkcją, pracą…?

Andrzej Kensbok: Restrukturyzacja ma różne oblicza. W latach 90. była synonimem masowych zwolnień. Bez poznania modelu biznesowego firmy, znajomości rynku i produktu, zwolnienia nie mają sensu. Spółka, która pozbawia się pracowników, nie ma możliwości działania.

Oczywiście zdarza się, że firmy mają przerost zatrudnienia, ale zwolnienia nigdy nie powinny być istotą. Istotą jest zrozumienie, na jakim rynku spółka działa, ile potrzebuje pieniędzy, by móc sfinansować bieżącą działalność oraz inwestycje, czy to, co robi jest opłacalne i czy są ludzie, którzy wierzą w tę spółkę.

I nie mówię tylko o zarządzie, ale też członkach rady nadzorczej, kadrze kierowniczej, pracownikach, a w wielu przypadkach także klientach, dostawcach, czy lokalnym otoczeniu firmy. Jeżeli uwierzą, że firma przetrwa, to tak będzie. Zwolnienia niczego nie uzdrawiają i dlatego nie idziemy tą drogą.

A czym kieruje się ARP decydując się pomóc danej firmie?

Przede wszystkim staramy się zrozumieć, jakie ma podstawy do dalszego działania. Czy ma rynek zbytu, produkt, który można konkurencyjnie sprzedawać, a jeżeli nie, to co można z tym zrobić.

Analizujemy, co dana spółka ma w swoich zasobach, co nie do końca jest wykorzystywane i co można uruchomić, być może istnieją aktywa, które można sprzedać? Następnie budujemy plan finansowy.

Cel to zabezpieczenie funkcjonowania na najbliższe dwa, trzy lata. To czas potrzebny, by zarząd mógł wyprowadzić firmę na prostą. Stworzyliśmy wyspecjalizowany zespół – ARP Restrukturyzacje, który doradza firmom w zakresie podnoszenia ich finansowej efektywności.

I polityka nie odgrywa tu znaczenia?

Liczy się biznes, choć analizujemy też kwestie społeczne. To, jak ważna jest firma lokalnie, jak ważne jest utrzymanie miejsc pracy. W niektórych przypadkach mamy do czynienia z podmiotami, które uosabiają pewną historię polityczną, np. Stocznia Gdańska czy Zakłady Cegielskiego.

I oczywiście oddajemy hołd tradycji, pamiętając o tym, że musimy przede wszystkim zapewnić stabilność ich funkcjonowania. Nie poprzez kroplówkę państwową czy pomoc doraźną, ale znalezienie trwałych rozwiązań.

Nie zawsze są one łatwe, ale przynoszą efekty. Przewozy Regionalne przez lata nie odnotowały zysku, a pracownicy nie mieli podwyżek. Po uzyskaniu przez spółkę rentowności ruszył program podwyżek, ale to wymagało dwóch, trzech lat ciężkiej pracy i zbudowania porozumienia z marszałkami województw, udziałowcami, ministerstwami. I tak postrzegamy naszą rolę: tego, który buduje szersze koalicje, ułatwiające firmie spokojne funkcjonowanie.

Restrukturyzacja Przewozów Regionalnych nie była łatwa. Co zdecydowało o sukcesie?

Kluczowe było szerokie porozumienie interesariuszy i skupienie procesu decyzyjnego w rękach ARP, a co za tym idzie jego skrócenie. To pozwoliło przezwyciężyć impas i scentralizować decyzje dotyczące chociażby polityki utrzymania taboru czy sprzedaży zbędnego majątku, w tym dworców.

Jak jest się przewoźnikiem, który wozi pasażerów do pracy lub do szkoły, to nie powinno się być właścicielem dworców. Należy raczej skoncentrować się na taborze.

Spółka musiała też stać się bardziej atrakcyjnym dla pasażerów przewoźnikiem.
Postawiliśmy na łatwość kupienia biletu nie tylko w kasach Przewozów Regionalnych, ale też innych podmiotów, w kioskach czy przez internet. Podnieśliśmy też jakość taboru. I przyniosło to efekty.

Liczba pasażerów rośnie z roku na rok. Zwiększa się też długość podróży, rozszerza siatka połączeń. A marszałkowie, którzy dysponują własnymi kolejami, zapraszają Przewozy Regionalne do współpracy.

Spółka od trzech lat przynosi zyski, w tym roku będzie on niższy ze względu na wzrost wynagrodzeń.

Jakie wyzwania stoją dziś przed Przewozami Regionalnymi?

Na pewno pozyskanie nowego taboru. Zaproponowanie pewnego modelu współpracy kolejom marszałkowskim, co będzie się wiązało z podnoszeniem kwalifikacji wśród pracowników.

Dziś każda spółka przewozowa w Polsce boryka się z coraz większym brakiem wykwalifikowanych maszynistów. To dlatego Przewozy Regionalne stworzyły dwa duże centra szkoleniowe.

Inny przykład udanej restrukturyzacji –H. Cegielski- Fabryka Przewozów Szynowych realizuje dziś duże zamówienie dla PKP Intercity. . Portfel zamówień firmy wynosi w tej chwili ponad miliard złotych.

Wkrótce zakład zaprezentuje nowe szynobusy. Liczymy, że trafią one nie tylko na rynek polski, ale także niemiecki.
Ich atutem jest dwunapędowość (elektryczna i spalinowa). Mamy nadzieję, że zastosowane rozwiązania sprawią, że będą one konkurencyjne.

Nowe możliwości są związane z powstaniem Centralnym Portem Komunikacyjnym. Będą potrzebne pojazdy na trasach pomiędzy metropoliami na długich i średnich dystansach.

Fabryka Cegielskiego chce produkować pojazdy do obsługi połączeń średniodystansowych, na których osiągana prędkość nie przekracza 200 km/h. Składy w tzw. systemie push-pull mogą poruszać się zarówno do przodu, jak i do tyłu. To bardzo ekonomiczne i efektywne rozwiązanie.

Nowe możliwości pojawiły się też ostatnio przed Stocznią Gdańsk.

Zakład pracuje dziś pełną parą. Nawet te sekcje, które od 1,5 roku były martwe. Mam tu na myśli produkcję wież wiatrowych. Trwają rozmowy z kolejnym kontrahentem na budowę 28 takich wież.

Stocznia wraca też na rynek platform wydobywczych dla branży naftowo-gazowej. I tu także prowadzone są zaawansowane rozmowy. Równolegle stocznia rozwija też produkcję dźwigów, żurawi i wielkich konstrukcji stalowych, działając m.in. na zlecenie dużej fińskiej firmy. To bardzo ważne, żeby nie koncentrować się na jednym tylko obszarze. Dzisiaj z dużym optymizmem patrzymy w przyszłość stoczni.

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
10-06-2019

LechNiedługo wszystkie prywatne firmy będą w upadłości albo restrukturyzacji. Oto efekt polityki.

19-06-2019

j.p.Kłamstwo, oszustwo i draństwo! Restrukturyzacja to w 95% ZWOLNIENIA i w 5% coś innego! Po prostu nie ma kasy i tyle!

19-06-2019

edzioZwolnienia powinny być w państwie. Państwo ma straty i zaciąga kredyty i dalej premie sobie wypłacają.

Rozwiń komentarze (6)