61 proc. pracowników fizycznych zagłosowało na AfD, podczas gdy na tradycyjnie robotniczą SPD 6 proc. Czy prawica, nazywana skrajną prawicą, na naszych oczach przejęła historyczną rolę socjaldemokracji, a SPD stała się partią wielkomiejskich urzędników? – pytał prowadzący program Paweł Pawłowski.
Janusz Reiter, były ambasador Polski w Niemczech ocenił, że jest to "bardzo poważny problem (…) socjaldemokracji, która za bardzo poszła w ślady Zielonych i tego typu partii, które na pierwszym miejscu stawiają sprawy obyczajowe, liberalny sposób życia".
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
To nie jest to, co najbardziej interesuje ludzi pracujących, klasę robotniczą, która jest inna niż 50 lat temu. Ale to ciągle dosyć ważna grupa ludzi, która ma inne problemy niż te, które SPD postawiła na pierwszym planie, zwłaszcza sprawy obyczajowe – powiedział Reiter.
Ambasador dodał, że nie ocenia z jego perspektywy czy te sprawy są ważne, czy nie. W tym kontekście skupia się na odczuciach wyborców.
– Sprawy LGBT, tego typu sprawy obyczajowe, nie są dla rodzin robotniczych najważniejsze. Również dlatego ta partia utraciła tak wielu wyborców. Ale o AfD trzeba powiedzieć, że jest to partia w Niemczech Wschodnich przynajmniej, a szczególnie w Saksonii-Anhalt, to się ujawniło, ma wpływy i poparcie we wszystkich liczących się grupach społeczeństwa. To nie jest partia ludzi gorzej wykształconych, biedniejszych, starszych. W tym landzie przynajmniej partia dotarła do wszystkich liczących się grup społeczeństwa i we wszystkich zdobyła największe poparcie – podsumował.