Włoski rząd utrzymuje niższe ceny na paliwo. Dopłaty, które miały przestać obowiązywać 5 września, w ostatniej chwili przedłużono do 10 września. Wicepremier Matteo Salvini na antenie stacji Rete 4 wyjaśnił, że przedłużenie ulg jest możliwe dzięki wyższym wpływom z tak zwanej ruchomej akcyzy. Zaznaczył również, że trwają prace nad systemowym wsparciem, które w przyszłości miałoby objąć konkretne grupy zawodowe, w tym osoby samozatrudnione, rzemieślników oraz przedstawicieli handlowych.
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
Koniec taniego tankowania nad Wisłą. Pomimo mniejszej dziury
Zupełnie odmienną strategię przyjęto w Polsce, gdzie z końcem sierpnia ostatecznie wygasła druga odsłona programu "Ceny Paliw Niżej". Jak wynika z wyjaśnień rządu, budżet nie jest w stanie dłużej udźwignąć kosztów sztucznego zaniżania cen na stacjach benzynowych. Mechanizm, który miał chronić portfele kierowców w końcówce wakacji, działał zaledwie przez dwa tygodnie i pochłonął w tym czasie blisko pół miliarda złotych.
O braku dalszych perspektyw dla programu wprost informują przedstawiciele rządu. – Program kosztował do tej pory ponad 5 mld zł, a na jego przedłużenie nie ma środków w budżecie – powiedział w rozmowie z "Super Expressem" minister energii Miłosz Motyka. Tym samym ujawnia się wyraźny kontrast między polityką obu państw: podczas gdy Włosi znajdują środki na przedłużenie ulg w rosnących wpływach z akcyzy, polski rząd wprost komunikuje wyczerpanie możliwości budżetowych.
Zakończenie interwencji państwa w Polsce oznaczało powrót stawki podatku VAT na wybrane paliwa z obniżonego poziomu 8 proc. do standardowych 23 proc. Dodatkowo przestały obowiązywać ceny maksymalne ustalane odgórnie przez resort energii, co natychmiast przełożyło się na sytuację przy dystrybutorach. Według relacji Money.pl, już kilka godzin po wygaśnięciu programu, na niektórych stacjach w stolicy ceny wzrosły o ponad złotówkę za litr, a analitycy rynku zapowiadają ustalenie się nowych, znacznie wyższych średnich dla benzyny i oleju napędowego.
W kontekście decyzji gabinetu Meloni warto zwrócić uwagę na jedną rzecz. Włoska dziura budżetowa sięga obecnie około 90–95 mld euro, podczas gdy polski deficyt – liczony według unijnej metodologii obejmującej także wydatki poza budżetem centralnym – wynosi około 120–130 mld zł, czyli 27–29 mld euro. Oba kraje notują wysoki poziom wydatków publicznych, jednak skala włoskiego PKB sprawia, że tamtejszy deficyt jest procentowo niższy (wynosi o. 4-5 proc., w Polsce 6 proc.), mimo że nominalnie pozostaje ponad trzykrotnie większy niż polski.
Sytuacja na włoskich stacjach paliw
Warto zauważyć, że pomimo utrzymania państwowych zniżek, również włoscy kierowcy borykają się z historycznie wysokimi kosztami. Według danych przytaczanych przez The Vermilion, średnia cena benzyny we Włoszech osiągnęła najwyższy poziom od połowy 2022 r. Włoska organizacja konsumencka Codacons zwraca uwagę, że bez obecnej zniżki podatkowej wynoszącej 17 centów na litr, ceny oleju napędowego na autostradach zbliżałyby się do poziomu 2,4 euro.
Przypomnijmy, że polski mechanizm osłonowy został pierwotnie wprowadzony pod koniec marca bieżącego roku. Jego pierwsza odsłona była bezpośrednią reakcją na gwałtowne zawirowania na światowych rynkach ropy, wywołane eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie w lutym 2026 r. Obecnie, w obliczu braku dalszego finansowania, polscy kierowcy muszą ponownie zmierzyć się z cenami dyktowanymi wyłącznie przez warunki rynkowe.