W Kristianstad na sprawę zaplanowano łącznie 30 dni rozpraw. Krewni zmarłego arystokraty chcą, by sąd podważył jego ostatnią wolę, a tym samym rozstrzygnął, kto faktycznie powinien przejąć kluczowe składniki wielkiego majątku w południowej Szwecji - informuje portal.
Spór trwa od śmierci hrabiego w 2023 r. Hans-Gabriel Trolle-Wachtmeister zmarł w wieku 100 lat i nie miał własnych dzieci. W tle pozostaje także status samej ordynacji: po wejściu w życie ustawy z 1964 r., która przewidywała stopniowe wygaszanie ordynacji rodowych, to właśnie on miał być jej ostatnim właścicielem.
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
W skład Trolle Ljungby w Skanii wchodzi ok. 12 tys. hektarów gruntów rolnych i leśnych oraz dwa zamki. Według opisu sprawy to jedna z ostatnich tego typu ordynacji rodowych w kraju, a łączna wartość posiadłości szacowana jest na ponad 3 mld koron.
Przez lata plan zakładał utrzymanie majątku w całości i przekazanie go w rodzinie Wachtmeisterów. Całość miał odziedziczyć bratanek hrabiego, który chciał wystąpić o przedłużenie funkcjonowania ordynacji. Jego syn Carl-Fredrik Wachtmeister przygotowywał się do przejęcia rodzinnego biznesu: przez ponad dekadę mieszkał i pracował w majątku oraz był dyrektorem zarządzającym spółką prowadzącą działalność gospodarczą - informuje Bankier.pl.
Przełom nastąpił w 2019 r. Hrabia przyznał dzierżawcy polowań w swoim majątku wyłączne prawo do organizowania polowań na terenach majątku za kwotę uznaną przez Carla-Fredrika Wachtmeistera za zbyt niską. Bratanek podejrzewał, że stryj został wprowadzony w błąd. W reakcji hrabia wyrzucił go z majątku, a rok później zmienił zarówno testament prywatny, jak i dokumenty dotyczące ordynacji.
Z nowych zapisów wynikało, że część majątku trafi do małżeństwa Hansa i Kirstine von Blixen-Finecke: mieli otrzymać jeden z zamków, spółkę zarządzającą majątkiem oraz setki milionów koron. Jednocześnie hrabia wskazał, że jego wolą jest wydziedziczenie Carla-Fredrika Wachtmeistera w możliwie najszerszym zakresie dopuszczalnym przez prawo, oraz wyraził życzenie rozwiązania ordynacji - czytamy w serwisie.
Strona reprezentująca Carla-Fredrika Wachtmeistera twierdzi, że gdy sporządzano testament, hrabia miał 97 lat, cierpiał na demencję i był zdezorientowany, a jego stan miały wykorzystać osoby, które zyskiwały na zmianach. Wachtmeisterowie proponowali małżeństwu von Blixen-Finecke ugodę wartą setki milionów koron, a później kolejną ofertę opiewającą na 1 mld koron i obejmującą jeden z zamków, ale obie zostały odrzucone.
Sąd będzie musiał rozstrzygnąć, czy hrabia podjął świadomą decyzję
Małżeństwo von Blixen-Finecke od początku zaprzecza zarzutom o manipulację i wykorzystywanie demencji hrabiego. W postępowaniu sąd ma skonfrontować dwie wersje wydarzeń, opierając się m.in. na zeznaniach o stanie zdrowia arystokraty oraz na dowodach mających potwierdzać jego bliską relację z von Blixen-Finecke - informuje Bankier.pl.
Wśród świadków znaleźli się m.in. były prawnik hrabiego Carl-Fredrik Herslow i Axel Calissendorff, prawnik, do którego hrabia zwrócił się, gdy zdecydował o zmianie testamentów. Przesłuchani mają zostać także lekarze i inni pracownicy służby zdrowia, a na liście świadków figuruje również finansista Erik Penser. Sąd będzie musiał rozstrzygnąć, czy ostatnia wola 100-letniego hrabiego była świadomą decyzją, czy powstała pod wpływem innych osób.
Źródło: Bankier.pl.