27,8 proc. Polaków przyznaje, że najczęściej płaciło fachowcom bez jakiegokolwiek potwierdzenia. Autorzy badania podkreślają, że wiele osób dostaje wprawdzie "jakiś dokument" (58,7 proc.), ale nie zawsze jest to dowód sprzedaży w postaci paragonu lub faktury – czytamy w dzienniku.
11,8 proc. klientów deklaruje, że dokument pojawiał się dopiero wtedy, gdy wyraźnie o niego poprosili. Brak dokumentu często nie staje się nawet tematem rozmowy między klientem a wykonawcą.
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
Wynik pokazuje przede wszystkim, że rynek tego typu usług jest mocno zróżnicowany, a sposób rozliczenia nie zawsze jest wcześniej uzgadniany i traktowany jako stały element usługi – ocenia w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Paweł Szumlański, ekspert platformy Fachurra.pl.
Ekspert zwraca uwagę, że brak dokumentu po stronie klienta nie przesądza o nielegalnym wykonaniu zlecenia ani o nierozliczeniu przychodu. – Badanie mówi wyłącznie o dokumencie otrzymanym przez klienta. Nie sprawdza statusu wykonawcy, sposobu ewidencjonowania przychodu ani formy opodatkowania – dodaje ekspert.
Wynik może zależeć także od struktury rynku usług remontowych, gdzie działa wiele mikrofirm i samodzielnych wykonawców, realizujących bardzo różne zlecenia. W badaniu wskazano też na problem rozróżniania dokumentów: część klientów może mylić fakturę z rachunkiem, potwierdzeniem zamówienia czy protokołem wykonania prac.
– Rozliczenie bez dokumentu bywa postrzegane przez klientów jako sposób na obniżenie kosztu usługi, ale badanie nie pokazuje, jak często rzeczywiście dochodzi do takiej sytuacji – podkreśla Szumlański w rozmowie z "Rz".
Autorzy badania zwracają uwagę, że w praktyce klient najczęściej skupia się na terminie, cenie i szybkości naprawy, a przy nagłej awarii kwestia dokumentowania schodzi na dalszy plan. Istotne bywa też zaufanie, bo wielu fachowców trafia do klientów z polecenia rodziny, sąsiadów lub znajomych.
Źródło: "Rzeczpospolita"