Polskie firmy mają coraz większy problem z pozyskiwaniem pracowników z zagranicy. Jak wynika z informacji "Pulsu Biznesu", przedsiębiorcy skarżą się na przewlekłe procedury związane z wydawaniem zezwoleń na pracę dla cudzoziemców. W praktyce zamiast kilkudziesięciu dni czekają często wiele miesięcy.
Pracownicy są potrzebni od zaraz. Urzędy każą czekać miesiącami
Problem dotyczy m.in. Mazowsza. W pierwszych siedmiu miesiącach tego roku Mazowiecki Urząd Wojewódzki wydał 9,4 tys. zezwoleń na pracę. Dla porównania w pierwszym półroczu poprzedniego roku było ich 35,3 tys. Jednocześnie liczba składanych wniosków nadal pozostaje wysoka.
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
Nadia Winiarska, ekspertka ds. rynku pracy Konfederacji Lewiatan w rozmowie z "PB" zwraca uwagę, że firmy nie są w stanie planować zatrudnienia, ponieważ nie wiedzą, kiedy pracownik będzie mógł legalnie rozpocząć pracę ani czy postępowanie zakończy się pozytywnie.
Przepisy mówią o 30 dniach, firmy czekają nawet pół roku
Zgodnie z przepisami decyzja w sprawie zezwolenia powinna zapaść w ciągu 30 dni, tymczasem, jak wskazuje Winiarska, przedsiębiorcy czekają nawet 6–7 miesięcy. Po tym czasie część z nich otrzymuje decyzje odmowne, co zwiększa nieprzewidywalność procesu i utrudnia realizację planów biznesowych.
"PB" przypomina, że rządowa strategia migracyjna na lata 2025-30 miała połączyć uszczelnienie systemu z możliwością legalnego pozyskiwania pracowników z zagranicy. Zdaniem Winiarskiej w praktyce dostęp do rynku pracy został jednak znacząco ograniczony.
Po uzyskaniu zezwolenia na pracę cudzoziemiec często musi jeszcze uzyskać wizę, a pozytywnie rozpatrywana jest niewielka część wniosków. Dodatkowy problem stanowi legalizacja pobytu: średni czas oczekiwania na zezwolenie na pobyt czasowy wynosi ok. 340 dni, choć przepisy przewidują 60 dni. Według ekspertki tworzy to wielomiesięczną niepewność zarówno dla pracownika, jak i pracodawcy.