W poniedziałek Healey zabrał głos podczas wizyty w ośrodku technologicznym w Coventry. Było to jego pierwsze ważne wystąpienie publiczne odkąd w lipcu stanął na czele ministerstwa finansów. Healey podkreślił, że chce opowiedzieć "nową, optymistyczną historię o Wielkiej Brytanii". - Historię odporności, dumy, wielkiego, wciąż niewykorzystanego potencjału. Kraju, który wychodzi na prostą. Kraju, w którym ludzie, firmy i społeczności są gotowi wykorzystać możliwości, jakie dają nam nowe technologie i nowe idee - powiedział polityk Partii Pracy.
Zadeklarował, że "trajektoria słabego wzrostu" brytyjskiej gospodarki musi się zmienić. Wyraził przekonanie, że są już pierwsze obiecujące sygnały, takie jak najszybszy wzrost spośród krajów G7 w pierwszym półroczu i poprawiająca się wydajność pracy.
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
PKB Wielkiej Brytanii wzrósł w 2025 roku o 1,4 proc., a w 2024 - o 1,1 proc. W pierwszej połowie 2026 roku brytyjska gospodarka urosła o 1,2 proc.
Andrew Griffith, minister finansów w konserwatywnym gabinecie cieni, ocenił jednak, że "ciepłe słowa nie sprawią, że wzrost gospodarczy stanie się rzeczywistością", a pomysły nowego ministra przypominają propozycje Rachel Reeves, jego poprzedniczki na stanowisku w rządzie Keira Starmera.
Brytyjskie media zauważyły, że Healey unikał odpowiedzi na pytanie, czy w następnym budżecie państwa znajdą się podwyżki podatków. 28 października minister finansów przedstawi budżet, a eksperci są zgodni, że będzie miał przy tym niewielkie pole manewru. - Tyle jest obecnie obszarów kryzysowych: od niskiej wydajności pracy, przez bierność zawodową młodych ludzi po sektor uniwersytecki, który po prostu krwawi - podkreśliła w rozmowie z PAP dr Despina Alexiadou, politolożka z uniwersytetu Strathclyde w Glasgow.
Nowy premier: możemy przywrócić nadzieję
W ubiegły wtorek nowy premier Andy Burnham w pierwszym przemówieniu w parlamencie przedstawił swoją wizję rządzenia krajem i zrzucił na brexit winę za stagnację gospodarczą. - Możemy sprawić, że następna dekada będzie lepsza od poprzedniej. Możemy poprawić perspektywy wszystkich naszych obywateli i wszystkich regionów. Możemy przekazać więcej władzy każdej lokalnej społeczności. Możemy sprawić, by Zjednoczone Królestwo znów uwierzyło. Możemy przywrócić nadzieję – przekonywał Burnham.
Zapewniał, że po dekadzie "turbulencji, negatywizmu, podziałów i zbierania politycznych punkcików" jego plan "może uwolnić poczucie optymizmu i możliwości w każdym zakątku Królestwa".
- Nasza praca zaczyna się od ponownego ustanowienia podstawowych standardów dla Brytanii: by był to kraj, w którym nikt nie śpi na ulicy i żadna społeczność nie była prześladowana przez nielegalne wysypisko odpadów. To punkt startu do wspólnej pracy nad zbudowaniem w całym kraju nowego poczucia optymizmu - stwierdził nowy szef rządu, który funkcję pełni od 20 lipca.