"Bzdura". Ekspert branży budowlanej o tłumaczeniach CPK ws. przetargów

"Trudno nie zauważyć, że coś się w tym projekcie zacina i nie wszystko idzie tak, jak powinno" – pisze o postępach w budowie Portu Polska dr Damian Kaźmierczak, członek zarządu Polskiego Związku Przemysłu Budowlanego. Uważa, że CPK szuka na siłę "argumentów, które miałyby uzasadnić opóźnienia po stronie samej spółki".

Dr Damian Kaźmierczak krytycznie o ostatnich wypowiedziachDr Damian Kaźmierczak krytycznie o ostatnich wypowiedziach płynących ze spółki CPK
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe | CPK, Foster+Parnters, PZPB, ZipZapic.com
Marcin Walków

Zapowiadanego na wrzesień wbicia pierwszej łopaty na budowie Portu Polska nie będzie. To już oficjalne. Spółka Centralny Port Komunikacyjny przyznała też, że opóźnia ogłoszenie przetargów na budowę pierwszego odcinka Kolei Dużych Prędkości Warszawa-CPK-Łódź w stosunku do pierwotnego planu.

"Z osłupieniem czytam w mediach, jakoby wykonawcy sami apelowali do spółki CPK o wstrzymywanie postępowań przetargowych, aby nie dopuścić do mitycznego spiętrzenia inwestycyjnego. Bardzo przepraszam za ostry język, ale w tym przypadku wydaje mi się on w pełni uzasadniony: większej bzdury dawno nie słyszałem. Czyli CPK, przesuwając przetargi, zamierza chronić firmy budowlane przed… budowaniem. Niebywałe!" – napisał dr Damian Kaźmierczak, członek zarządu i główny ekonomista PZPB, w serwisie LinkedIn.

Nawiązuje do ostatnich wypowiedzi Piotra Rachwalskiego, członka zarządu spółki CPK, odpowiedzialnego za inwestycje kolejowe. – Harmonogram się nie zmienia. Nadal mamy czas – przekonywał w rozmowie z Rynkiem Kolejowym. Mówił też nie o "opóźnieniu", ale "kolejkowaniu" przetargów.


DLA CIEBIE
Największe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6 


Powód? W skrócie: państwowy podmiot chce uniknąć spiętrzenia zamówień CPK oraz inwestycji kolejowych realizowanych przez PKP PLK. Wskazał też na braki kadrowe w budowlance, ryzyko wzrostu cen, a także niewydolność administracji, która nie nadąża z wydawaniem decyzji lokalizacyjnych i środowiskowych.

– Założyliśmy dużą część dofinansowania unijnego – co wydaje się rozsądne, patrząc na założenia polityki unijnej w zakresie zrównoważonego transportu. Niestety, trafiamy na pewnego rodzaju dziurę między perspektywami. To powoduje, że mamy może nie kłopot, ale wyzwanie z odpowiednim "kolejkowaniem" przetargów – dodał Rachwalski w rozmowie z "RK".

Branża budowlana jest zdumiona

Najwyraźniej w CPK gorączkowo poszukiwane są argumenty, które miałyby uzasadnić opóźnienia po stronie samej spółki w realizacji projektu, w którym rzeczywistość zaczyna coraz poważniej rozmijać się z oczekiwaniami

– ocenia dr Damian Kaźmierczak, członek zarządu PZPB, w swoim wpisie na LinkedIn.

Podkreśla, że "głód nowych przetargów w segmencie kolejowym" jest dziś tak duży, a potencjał wykonawczy branży tak znaczący, że "firmy nie miałyby żadnego problemu z równoległą realizacją inwestycji i dla CPK, i dla PKP PLK".

"Wyzwania stojące przed polskim budownictwem, takie jak choćby brak rąk do pracy, nie mogą być wykorzystywane przez spółkę CPK jako usprawiedliwienie własnych problemów organizacyjnych czy zarządczych. Jeżeli worek z inwestycjami w końcu się rozwiąże, firmy budowlane po prostu zwiększą zatrudnienie i pozyskają pracowników również spoza Polski. O zdolność sektora do wykonania inwestycji infrastrukturalnych zupełnie bym się nie martwił" – dodaje.

Otwarcie Portu Polska w 2032 roku? "Coraz mniej realne"

Jego zdaniem powodem niedostatecznej liczby przetargów i opóźnień w ich ogłaszaniu "jest na pewno kłopot ze spięciem finansowania całego projektu".

"Najwyraźniej coś poszło nie tak w zakresie synchronizacji strumieni pieniędzy, które miały finansować realizację poszczególnych etapów przedsięwzięcia. A jeśli nie ma pieniędzy w odpowiednim momencie, zaczyna się wyścig z czasem i gorączkowe poszukiwanie alternatywnych źródeł finansowania. Podejrzewam, że właśnie z tego powodu niedawno na rynku gruchnęła wieść o planowanej sprzedaży Torpolu przez spółkę CPK. Kilkaset milionów złotych dodatkowej gotówki z pewnością bardzo by się spółce w obecnej sytuacji przydało" – dodaje ekspert branży budowlanej.

Gdybym miał podsumować obecną sytuację, powiedziałbym tak: projekt CPK posuwa się naprzód, ale nie wszystko przebiega zgodnie z założeniami, a deklarowane terminy uruchomienia lotniska i linii KDP wydają mi się coraz mniej realne

– konkluduje dr Damian Kaźmierczak w swoim wpisie. 

Przypomnijmy, że projekt Portu Polska składa się z dwóch komponentów – budowy nowego lotniska przesiadkowego w Baranowie oraz inwestycji w budowę sieci kolejowej, szczególnie Kolei Dużych Prędkości. Z zaplanowanego na lata 2024–2032 budżetu w wysokości 131,7 mld zł nowe lotnisko pochłonie "tylko" 42,7 mld zł.

Od miesięcy w money.pl pisaliśmy o tym, że spółce CPK realnie brakuje pieniędzy (chociaż w teorii ma je zabezpieczone) na przyspieszenie realizacji priorytetowej linii Kolei Dużych Prędkości między Łodzią a Warszawą. Brakuje zarówno pieniędzy z dotacji unijnych, jak i z obligacji skarbowych. Po naszych publikacjach spółka ogłosiła przyspieszenie inwestycji w KDP. Ostatnie wypowiedzi Piotra Rachwalskiego to przyznanie się spółki, że problem jednak jest.

Na początku września pełnomocnik rządu ds. CPK Piotr Rachwalski złożył do resortu finansów wniosek o przekazanie spółce CPK obligacji o wartości ponad 7 mld zł. To jednak nie kończy kwestii pozyskania finansowania dla gigainwestycji.

"To byłaby kompromitacja"

Tymczasem obie części tej mega inwestycji są ze sobą ściśle powiązane. – Linia kolejowa KDP ma sens nawet bez lotniska, natomiast lotnisko bez dobrego połączenia kolejowego już nie. Dlatego bardzo ważne jest, żeby te inwestycje skoordynować – podkreślał w rozmowie z money.pl Dominik Sipiński, ekspert rynku lotniczego.

– Niezbędnym minimum jest zbudowanie połączeń komunikacyjnych Warszawy z Portem Polska. Poszerzona autostrada A2 oraz nowa droga na lotnisko są potrzebne, jednak szybko pojawią się tam korki. Dlatego najważniejszy będzie fragment linii KDP "Y" z Warszawy na lotnisko. Ten fragment jest w zasięgu naszych możliwości, więc jego niezbudowanie byłoby kompromitacją i sporą uciążliwością dla podróżnych – dodawał Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Wybrane dla Ciebie