Udaremniony niedawno atak z użyciem drona z ładunkiem wybuchowym na lotnisko Lipsk/Halle, oficjalnie przypisany Rosji przez władze Niemiec, stał się punktem zwrotnym. Ujawnił on poczucie bezkarności ze strony Rosji i obnażył niemoc NATO w reagowaniu na wrogie operacje, które plasują się poniżej progu uruchomienia art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego o wspólnej obronie.
To całkowicie jasne, że nie robimy wystarczająco dużo, by odstraszyć prowokacje poniżej art. 5. Zapewniamy wystarczające odstraszanie, by zapobiec konwencjonalnej i jądrowej eskalacji ze strony Rosji. Musimy jednak naprawdę przemyśleć nasze podejście do wojny hybrydowej – przyznał w rozmowie z "FT" wysoki rangą przedstawiciel władz wojskowych jednego z krajów Zachodu.
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
Drugie zachodnie źródło zaznaczyło jednak, że trwają rozmowy "na najwyższym szczeblu" mające na celu przygotowanie odpowiedzi na długi termin.
Eksperci i oficjele z państw wschodniej flanki NATO skarżą się na zbyt powolną reakcję sojuszników. Zwracają również uwagę na czterotygodniowe opóźnienie Niemiec w oficjalnym oskarżeniu Rosji o próbę zamachu w Lipsku, co ma kontrastować z postawą Polski z zeszłego roku. Po próbie wysadzenia torów kolejowych Warszawa potrzebowała zaledwie dwóch dni, by publicznie obarczyć odpowiedzialnością rosyjskie służby i zażądać konsultacji w NATO – przypomina brytyjski dziennik.
Niemcy wciąż kalibrują swoje reakcje pod kątem tego, jak daleko mogą się posunąć bez ryzyka dalszej eskalacji ze strony Rosji, co jest całkowicie błędnym podejściem – uważa Charlie Edwards z Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS).
Z kolei Keir Giles z think tanku Chatham House zwrócił uwagę na braki w definicjach prawnych. – Problem polega na tym, że granica tego, co uznaje się za art. 5, jest rozmyta. Dopóki ta granica nie zostanie jasno wyznaczona, Rosja będzie ją przesuwać. Jeśli nie pokażemy, że ma to dla niej konsekwencje, będą nadal naciskać – powiedział ekspert.
"FT" zaznacza, że zagrożenie narasta w obliczu zmian geopolitycznych. Podczas gdy prezydent USA Donald Trump publicznie pomniejsza zagrożenie, twierdząc, że rosyjski przywódca Władimir Putin "nie będzie atakował terytorium NATO", europejskie służby wywiadowcze przygotowują się na kolejną falę aktów dywersji i podpaleń, które mają zbiec się z kluczowymi wyborami m.in. we Francji, we Włoszech i w Polsce.
– Wyraźnie dostrzegamy przejawy zwiększonej tolerancji Rosji dla podejmowanego ryzyka oraz jej lekkomyślność - powiedział wysoki rangą urzędnik z państwa członkowskiego NATO położonego w pobliżu linii frontu, odnosząc się do "bezprecedensowego poziomu" rosyjskiej aktywności.
Konflikt hybrydowy. Skryta kampania Rosji w Europie
Rosja od ponad dwóch lat prowadzi skrytą kampanię na terytorium państw europejskich, obejmującą m.in. cyberataki, dezinformację, podpalenia magazynów, sabotaż podmorskiej infrastruktury kablowej oraz próby zamachów na mienie polityków.
Tego rodzaju działania są typowe dla tego, co teoretycy wojskowości nazywają konfliktem hybrydowym, obejmującym działania, którym można zaprzeczyć. Często są one niedrogie, prowadzone przez szpiegów lub zlecane innym podmiotom i mające na celu destabilizację społeczeństw, pozostając przy tym poniżej progu zwykłej inwazji zbrojnej lub ataku.
źródło: PAP