Dwa tygodnie temu odwołani zostali prezes spółki Centralny Port Komunikacyjny i jej członek zarządu odpowiedzialny bezpośrednio za część lotniskową.
Co się wydarzyło w CPK? Kulisy trzęsienia ziemi
– Gdy zaczynamy prace budowlane, to celem jest wzmocnienie zarządu o osoby z doświadczeniem na budowie – przekonywał wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak, nowy pełnomocnik rządu ds. budowy CPK, w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
WIDEOTrzęsienie ziemi w CPK. Horała: mógłbym złożyć papiery
W podobnym tonie wypowiadał się także przewodniczący rady nadzorczej CPK w wywiadzie dla money.pl. – Doszliśmy do wniosku, że aby skutecznie ten projekt poprowadzić, to muszą nim kierować osoby, które mają doświadczenie w tym zakresie, szczególnie budowlanym – tłumaczył Zbigniew Szafrański, przewodniczący rady nadzorczej CPK, w wywiadzie dla money.pl.
Innego zdania jest Patryk Wild, wiceprezes stowarzyszenia "TakDlaCPK", które postuluje realizację projektu w kształcie zaproponowanym jeszcze za rządów PiS.
"Według moich informatorów powody 'merytoryczne' jednak były. Polegały one na tym, że odwołani panowie nie wykonali oczekiwań dotyczących przeprojektowania całego dworca CPK i układu kolejowego po to, aby pociągi mogły pędzić 320 km/h przez terminal" – stwierdził we wpisie na platformie X.
"Jak sądzę, nie zrobili tego, bo wiedzieli, że ta korbunia cofnęłaby projekt lotniska, który właśnie uzyskuje pozwolenia na budowę, o minimum 2-4 lata, kosztowała dodatkowe setki milionów za samą dokumentację, a potem miliardy za budowę, plus dziesiątki miliardów strat dla gospodarki z tytułu otwarcia CPK do 2036 lub 2037 r. i być może upadek, a na pewno zastopowanie rozwoju PLL LOT" – dodał. Spółka argumentuje, że cały proces inwestycyjny jest niezagrożony.
Przypomnijmy, że projekt Port Polska, dawniej CPK, składa się z dwóch komponentów: budowy nowego lotniska w Baranowie wraz z układem drogowym i odcinkiem KDP z Warszawy do Łodzi, budowy i modernizacji sieci kolejowej w całej Polsce. W nowym Wieloletnim Planie Finansowym na realizację obu tych komponentów przewidziano ponad 131 mld zł. Większość przeznaczono na część kolejową.
Zapytaliśmy ekspertów branżowych, czy to kolej będzie wąskim gardłem całej inwestycji i w związku z tym może zagrozić otwarciu nowego lotniska na czas – to planowane jest na 2032 r.
Port Polska poczeka na kolej? "Nie ma sensu"
– Dojazd koleją do nowego lotniska jest ważnym elementem integracyjnym transportu, sprzyjającym równoważeniu mobilności. Niemniej, oba komponenty tego projektu mogą funkcjonować niezależnie. W razie opóźnień realizacji jednego z nich, np. kolei, nie ma sensu opóźniać momentu otwarcia lotniska i vice versa – ocenia dr hab. inż. Maciej Kruszyna, profesor w Katedrze Dróg, Mostów, Kolei i Lotnisk na Politechnice Wrocławskiej.
Zwraca uwagę, że plan rozwoju sieci kolejowej w Polsce jest ambitny i porównywany z rozbudową sieci dróg ekspresowych i autostrad, która miała miejsce na początku XXI wieku.
– Jedną z przyczyn efektywności budowy autostrad i dróg ekspresowych było powierzenie planowania i procedowania inwestycji agencji rządowej, a nie spółkom. Dlatego pozostawmy w spółce CPK wyłącznie lotnisko, a w PKP Polskich Liniach Kolejowych zarządzanie siecią kolejową. Planowanie inwestycji kolejowych, pozyskiwanie finansowania, nadzór nad projektowaniem i budową przenieśmy do nowej agencji – dodaje.
Sipiński: kolej bez lotniska ma sens, lotnisko bez niej – nie
Innego zdania jest Dominik Sipiński, ekspert lotniczy. – Linia kolejowa KDP ma sens nawet bez lotniska, natomiast lotnisko bez dobrego połączenia kolejowego już nie. Dlatego bardzo ważne jest, żeby te inwestycje skoordynować – stwierdza w rozmowie z money.pl.
– Gdyby lotnisko zostało ukończone wcześniej, to największym wyzwaniem byłoby uniknięcie chaosu z rozkładami lotów oraz działania osłabiającego pozycję LOT-u. Na pewno nie można by dopuścić do tego, aby LOT przeniósł się na wybrakowany Port Polska bez połączenia kolejowego, a Lotnisko Chopina nadal działało i obsługiwało inne linie. Jeśli opóźnienie byłoby na miarę jednego sezonu, to pewnie najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby utrzymanie rozbudowanego Chopina nieco dłużej, przy równoczesnym "miękkim" otwarciu Portu Polska np. dla lotów czarterowych – dodaje.
"To byłaby kompromitacja"
Na wątek rozbudowy Okęcia zwraca uwagę nasz kolejny rozmówca. Po tym, jak w lipcu 2024 r. premier Donald Tusk dał zielone światło dla kontynuacji budowy CPK i przesunął planowane otwarcie na 2032 r., podjęto również decyzję o dokończeniu rozbudowy Lotniska Chopina. Ma kosztować niecały 1 mld zł i umożliwić zwiększenie przepustowości z 20 do 30 mln pasażerów rocznie. Ma zostać ukończona w 2029 r., aby dać "bufor" do czasu otwarcia CPK.
– Rozbudowane Okęcie ponownie się zapcha, dlatego przedłużanie terminu przenosin do nowego portu będzie oznaczało pogorszenie jakości odprawy pasażerów w Warszawie i odrzucanie coraz większej liczby wniosków przewoźników o sloty – ocenia Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, w odpowiedzi na pytanie money.pl.
Dlatego jego zdaniem rząd nie ma innego wyjścia: musi dowieźć na czas i nowe lotnisko, i przynajmniej pierwszy odcinek Kolei Dużych Prędkości.
– Dodatkowo, stojąca pusta infrastruktura w Baranowie generowałaby gigantyczne koszty utrzymania. Dlatego niezbędnym minimum jest zbudowanie połączeń komunikacyjnych Warszawy z Portem Polska. Poszerzona autostrada A2 oraz nowa droga na lotnisko są potrzebne, jednak szybko pojawią się tam korki. Dlatego najważniejszy będzie fragment linii KDP "Y" z Warszawy na lotnisko. Ten fragment jest w zasięgu naszych możliwości, więc jego niezbudowanie byłoby kompromitacją i sporą uciążliwością dla podróżnych – dodaje.