- – Nam potrzebni są teraz fachowcy, którzy potrafią pokierować gigantyczną inwestycją o skali wyzwań, którą nawet trudno sobie dziś wyobrazić – mówi money.pl Zbigniew Szafrański, przewodniczący Rady Nadzorczej spółki CPK, realizującej projekt Port Polska.
- Tydzień temu rada odwołała Filipa Czernickiego ze stanowiska prezesa, a Dariusza Kusia ze stanowiska członka zarządu odpowiedzialnego za projekt lotniskowy. – Dla obu osób zapewne była to decyzja niespodziewana, bo Rada Nadzorcza wcześniej tego nie sygnalizowała, to fakt – ujawnia Szafrański.
- – Punktem zwrotnym było dołączenie, po wygranym konkursie, piątego członka zarządu, Adama Ferensa, i wspólne przeanalizowanie tego wszystkiego, co się teraz będzie działo w projekcie, jak również tego, co się dopiero może zadziać, gdy inwestycja faktycznie ruszy – przyznaje.
- – Wniosek, do którego doszliśmy, to taki, że jeżeli chcemy z możliwie najwyższym prawdopodobieństwem tę inwestycję zrealizować, to potrzebujemy faktycznie ludzi najlepszych, jakich jesteśmy w stanie pozyskać – mówi nam przewodniczący rady nadzorczej CPK.
Marcin Walków, money.pl: Dlaczego dr Filip Czernicki i Dariusz Kuś zostali odwołani z zarządu spółki Centralny Port Komunikacyjny?
Zbigniew Szafrański*, przewodniczący Rady Nadzorczej CPK: Projekt Port Polska przechodzi z fazy projektowania do fazy realizacji. Już teraz jest kilka obszarów prac budowlanych, które się wzajemnie przenikają, czyli palowanie pod terminal, drążenie tunelu, budowa stacji podziemnej, plus budowa samego terminala pasażerskiego. I to nie wszystko – mamy do zbudowania cały układ drogowy, do rozwiązania kwestie kolizji linii energetycznych, kolizji cieków wodnych. Wszystko to będzie się działo na jednym obszarze. W związku z tym doszliśmy do wniosku, że aby skutecznie ten projekt poprowadzić, to muszą nim kierować osoby, które mają doświadczenie w tym zakresie, szczególnie budowlanym.
Czyli – jak napisał "Dziennik Gazeta Prawna" – budowlańcy mają przejąć projekt Port Polska i spółkę CPK na każdym możliwym szczeblu?
Tak, w zakresie technicznym realizacji inwestycji jak i zarządzania tego typu podmiotem. Zarówno Filip Czernicki, jak i Dariusz Kuś są prawnikami. Przez dwa lata współpracowaliśmy, szanujemy ich obu, doceniamy to, co zrobili dla spółki i projektu w trudnym czasie niepewności, audytowania, a następnie podjęcia prac przygotowawczych. Uznaliśmy jednak, że dziś ich wiedza i doświadczenie mogą być lepiej wykorzystane w innym miejscu. Nam potrzebni są teraz fachowcy, którzy potrafią pokierować gigantyczną inwestycją o skali wyzwań, którą nawet trudno sobie dziś wyobrazić.
Proszę spojrzeć, jakie problemy ma PKP PLK z budową systemu łączności GSM-R, budową tunelu średnicowego w Łodzi, projektem Rail Baltica na odcinku Białystok - Ełk, a to mimo wszystko projekty znacznie prostsze niż te, które będą realizowane w ramach Portu Polska. Dlatego odwołanie tych dwóch kluczowych osób, czyli prezesa spółki i osoby bezpośrednio odpowiedzialnej za komponent lotniskowy, to wstęp do dalszych kroków. Wkrótce ogłosimy postępowanie i będziemy próbowali z dostępnych w kraju osób wybrać najlepsze, które będą w stanie ten projekt poprowadzić w nowym etapie.
WIDEOTrzęsienie ziemi w CPK. Horała: mógłbym złożyć papiery
Komentarze w branży są jednak takie, że zwolnienie Dariusza Kusia było błędem, bo to jeden z największych fachowców od budowy lotnisk w Polsce.
Fachowiec zdecydowanie tak, ale w zakresie zarządzania lotniskami. Dariusz Kuś wiele lat był prezesem Portu Lotniczego Wrocław. Ja sam jako członek Rady Nadzorczej brałem udział w postępowaniu kwalifikacyjnym w 2024 r. na członka zarządu w CPK ds. zarządzania projektem lotniskowym. W tamtym postępowaniu prezes Kuś był najlepszym kandydatem i dlatego został wybrany.
Ale to nie jest inżynier budowlaniec, choć – trzeba przyznać – poprowadził rozbudowę portu lotniczego we Wrocławiu. To jednak nie ta skala wyzwań. Ponadto jest prawnikiem z wykształcenia, a teraz szczególnie w obszarze lotniskowym potrzebny jest nam budowlaniec, bo tam będzie trzeba podejmować decyzje i rozstrzygać o kolizjach między projektami umieszczonymi w spółce w różnych pionach – lotniskowym, kolejowym, relacji z interesariuszami. I to już będą decyzje zarówno techniczne, jak i organizacyjne, bardzo często niosące skutki budżetowe czy harmonogramowe.
A kwestia timingu – czy rzeczywiście na miesiąc przed planowanym wbiciem pierwszej łopaty trzeba zwalniać prezesa spółki i członka zarządu odpowiedzialnego za budowę lotniska? Z moich ustaleń wynika, że dla prezesa Czernickiego było to duże zaskoczenie.
Dla obu osób zapewne była to decyzja niespodziewana, bo Rada Nadzorcza wcześniej tego nie sygnalizowała, to fakt. Ich pracę za 2025 r. oceniliśmy pozytywnie, uznaliśmy, że zrealizowali cele zarządcze i daliśmy zgodę na wypłatę części zmiennej wynagrodzenia.
Punktem zwrotnym było dołączenie, po wygranym konkursie, piątego członka zarządu, Adama Ferensa (od 25 czerwca tego roku – przyp. red.) i wspólne przeanalizowanie tego wszystkiego, co się teraz będzie działo w projekcie, jak również tego, co się dopiero może zadziać, gdy inwestycja faktycznie ruszy. Wbicie pierwszej łopaty to nie jest koniec, to dopiero początek budowy i wielu kłopotów, jakie mogą się pojawić, a wiemy, jak były realizowane inwestycje za granicą. Ponadto jako były prezes zarządu spółki PKP Polskie Linie Kolejowe SA, mam wiedzę o tym, jak bardzo faktyczny przebieg realizacji zadań inwestycyjnych, szczególnie dużych, odbiega od tego, co wyobrażaliśmy sobie na etapie ich przygotowywania.
Doszliśmy do wniosku, że nie możemy tracić czasu, tym bardziej że trwa postępowanie na wybór wykonawcy terminala, jest ogłoszony dialog techniczny na budowę tunelu i stacji podziemnej pod terminalem, a palowanie za chwilę się rozpocznie. I to jest moment, kiedy do zarządzania zarówno realizacją inwestycji, jak i spółką CPK do tego celu powołaną potrzebujemy już innych ludzi z doświadczeniem w tych obszarach.
Czy ta decyzja została podjęta "na przyszłość", czy też Rada Nadzorcza zauważyła już teraz sygnały, że coś w projekcie jest nie tak i jest ryzyko niedotrzymania terminu otwarcia Portu Polska i pierwszego odcinka "Y" w 2032 r.?
Jak przebiegnie realizacja dalszych etapów projektu, trudno dziś powiedzieć – nie wiemy jeszcze, ile różnych niespodzianek nas czeka, jak już zacznie się kopanie w ziemi i wylewanie betonu itd. Wiemy, że dużym wyzwaniem będzie koordynacja dostaw na teren lotniska, nie tylko naszych, ale i PKP Polskich Linii Kolejowych.
Wniosek, do którego doszliśmy, to taki, że jeżeli chcemy z możliwie najwyższym prawdopodobieństwem tę inwestycję zrealizować, to potrzebujemy faktycznie ludzi najlepszych, jakich jesteśmy w stanie pozyskać. Przewiduję, że w drugiej połowie sierpnia br. ogłosimy postępowanie kwalifikacyjne na stanowisko Prezesa Zarządu, zaprosimy do składania aplikacji i zobaczymy, kto się zgłosi.
Ma pan "listę" potencjalnych kandydatów, którzy by się do tej roli nadawali?
Nie, bo nie o to chodzi, żeby to był znajomy mój czy znajomy ministra.
Mam na myśli to, gdzie w Polsce szukać takich fachowców? Bo osób, które zbudowały od zera lotnisko dla 44 mln pasażerów, za dużo u nas nie ma. Konkretnie: nie ma wcale.
Ale z pewnością znajdziemy osoby potrafiące kierować firmą realizującą projekty inwestycyjne. To niekoniecznie muszą być projekty lotniskowe, ale projekty inwestycyjne różnego rodzaju. Zamierzamy ponadto w postępowaniu kwalifikacyjnym wesprzeć się wyspecjalizowaną firmą, niezależnym doradcą personalnym.
Head-hunterem?
Tak. Nie uważam, że rozmowa kwalifikacyjna z kandydatami to jedyna i najlepsza metoda do wyłonienia właściwej osoby na to stanowisko. Trudno np. w trakcie takiej rozmowy ocenić predyspozycje kandydata do podejmowania decyzji, a to jest przecież podstawowe zadanie menedżera. Jako Rada Nadzorcza musimy dochować maksymalnej staranności, by osoba wybrana była tą, która zapewni nam możliwie najlepsze zarządzanie firmą realizującą tak skomplikowany projekt, a doniesienia z placu budowy będą zapewne zamieszczane na pierwszych stronach gazet.
Wchodzi w grę ktoś z zagranicy?
Poszukajmy najpierw w Polsce. Wiem, że tak dużego lotniska nie budowaliśmy, ale osoby mające doświadczenie w realizacji dużych inwestycji znajdziemy. Z zagranicy mamy doradców, będą zagraniczni specjaliści w zespole Głównego Inżyniera Kontraktu i sądzę, że to wystarczy.
Prezesi firm budowlanych, budowniczowie autostrad i linii kolejowych? Zastanawiam się, w jakich obszarach szukać takiej osoby, do czego porównać skalę?
To mogą być też na przykład duże obiekty przemysłowe. Niekoniecznie chodzi o to, co było budowane, ale jak złożone było to przedsięwzięcie – ile różnych projektów trzeba było skoordynować, na jak wielu polach zarządzać całą inwestycją – to są kluczowe wyzwania dla przyszłego menedżera spółki Centralny Port Komunikacyjny.
*Zbigniew Szafrański – członek rady nadzorczej spółki CPK od lutego 2024 r., a od kwietnia 2024 r. jej przewodniczący. Związany z koleją od 1983 r. W latach 2009-2012 pełnił funkcję prezesa PKP Polskie Linie Kolejowe, wcześniej był m.in. członkiem zarządu i dyrektorem technicznym PKP Energetyka oraz członkiem zarządu i dyrektorem ds. strategii i rozwoju PKP S.A. Reprezentował Polskę m.in. jako przewodniczący Forum Systemów Kolejowych Międzynarodowego Związku Kolei (UIC) w Paryżu oraz przewodniczący Grupy Infrastrukturalnej Organizacji Kolei Europejskich (CER) w Brukseli. Absolwent Wydziału Elektrycznego Politechniki Łódzkiej o specjalności trakcja elektryczna i studiów menedżerskich na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego.